Tylko narzędzie. Papież pisze o sztucznej inteligencji

- Encyklika „Magnifica humanitas” papieża Leona XIV aktualizuje katolicką doktrynę, nie zrywając z nią.
- Katolicka refleksja nad technologią od dawna łączy kwestie techniki, pracy i ekologii w jedną analizę nowoczesności.
- Główne ostrzeżenie tekstu dotyczy tego, że AI i logika technokratyczna mogą prowadzić do dehumanizacji.
Czy to znaczy, że papież powtarza jedynie rzeczy już wcześniej wypowiedziane? Oczywiście, że nie, ale jest też prawdą, że korpus nowoczesnego katolickiego nauczania społecznego to już dość rozrośnięty pęd wyrastający ze starszych intelektualnych pokładów katolickiego chrześcijaństwa. A zatem jest z czego czerpać, a jednocześnie co aktualizować. Taki właśnie charakter ma nowy dokument papieża Leona XIV.
Wielowątkowy rozwój
Przykładowo, choć encyklika papieża Franciszka „Laudato si’” [Pochwalony bądź] była promowana i komentowana jako przełomowy dokument ekologiczny, problem nieumiarkowanej eksploatacji dóbr naturalnych pojawiał się już w tekstach sygnowanych przez Benedykta XVI, Jana Pawła II, Pawła VI, a nawet Jana XXIII. Ten ostatni papież zwracał uwagę, że kryzys duchowy człowieka niesie ze sobą poważne konsekwencje społeczne i środowiskowe. Podkreślał potrzebę odpowiedzialnego korzystania z dóbr natury, które powinny służyć całej wspólnocie ludzkiej.
W podobnym duchu wypowiadał się Paweł VI, wskazując na ścisły związek między degradacją środowiska a problemem ubóstwa oraz krytykując podporządkowywanie przyrody wyłącznie ludzkim interesom. W tej ostatniej uwadze papież Giovanni Battista Montini poszedł o krok dalej od swojego poprzenika, nadając pozaludzkiemu stworzeniu Bożemu własną, odrębną wartość. Jednak w nauczaniu Pawła VI kwestie umownie zwane ekologicznymi wciąż pojawiały się przede wszystkim w kontekście refleksji nad rozwojem społecznym i gospodarczym. Nie stanowiły jeszcze odrębnego tematu, lecz były traktowane jako sygnał ostrzegawczy, ujawniający negatywne skutki pozbawionej granic konsumpcji i rosnącej chciwości współczesnej technicznej cywilizacji.
Gramatyka stworzenia
Jan Paweł II w encyklice „Sollicitudo rei socialis” [Troska społeczna] z 1987 roku przedstawiał konsumpcjonizm i rabunkową eksploatację przyrody jako dwie twarze jednego moralnego błędu.
„Nie można bezkarnie używać różnego rodzaju bytów, żyjących czy nieożywionych – składników naturalnych, roślin, zwierząt – w sposób dowolny, jedynie według własnych potrzeb gospodarczych. Przeciwnie, należy brać pod uwagę naturę każdego bytu oraz ich wzajemne powiązanie w uporządkowany system, którym właśnie jest kosmos”
– pisał papież z Polski.
W „Caritas in veritate” [Miłość w prawdzie] Benedykta XVI z 2009 roku refleksja nad relacjami człowieka i resztą stworzenia Bożego osiągnęła jeszcze bardziej dojrzałą postać. Można nawet mówić – choć elementy tego zjawiska są obecne także w dawniejszych encyklikach – o wykształceniu się pewnego rodzaju całościowej katolickiej krytycznej hermeneutyki. Problemy relacji człowieka i modernizacji, czyli technicyzacji nie tylko procesu wytwarzania, ale i reguł społecznych, kwestie napięć pomiędzy człowiekiem i światem przyrodzonym, wreszcie zrozumienie ludzkiej kondycji w epoce nowoczesnej, połączyły się w pewną spójną matrycę, która jednocześnie nie stała się kolejną polityczną ideologią. Ten dystans wobec praktyki politycznej jest, ze zrozumiałych względów, jednocześnie siłą i słabością katolickiego nauczania społecznego.
„Środowisko naturalne to nie tylko materia, którą można dysponować według własnych zachcianek, ale wspaniałe dzieło Stwórcy, zawierające w sobie «gramatykę», wskazującą na cele i zasady mądrego, nie instrumentalnego czy samowolnego korzystania z niej. Dziś rozwojowi często szkodzą właśnie tego rodzaju wypaczone przekonania. Całkowite sprowadzanie natury do zbioru zwykłych faktów staje się ostatecznie źródłem przemocy wobec środowiska, a wręcz prowadzi do uzasadniania działań, które nie szanują nawet natury człowieka”
– konkludował papież Joseph Ratzinger.
Technika nie wyszła z kapelusza
Dla nas istotne jest to, że podobny proces rozwoju i kumulacji refleksji, co w przypadku krytyki rabunkowej eksploatacji przyrody, nastąpił w odniesieniu do problemu wzrostu znaczenia techniki w ludzkim życiu, ale też zagadnień świata pracy. Choć to Leon XIII skupił się w „Rerum novarum” [Rzeczy nowych] – z dużym opóźnieniem w stosunku do Marksa – na sytuacji robotników w epoce uprzemysłowienia, nie znaczy to, że później papieże ten temat porzucili. Nic z tych rzeczy, sytuacja świata pracy jest omawiana w encyklikach niezależnie od tego, czy za wiodący temat wybierają oni globalny kryzys ekonomiczny (Benedykt XVI, 2009), czy dyskusję nad kondycją planety, na której przyszło nam żyć (Franciszek, 2015).
Dla części opinii publicznej mogło być zaskakujące, że papież po ledwie kilku latach od upowszechnienia się dostępu do algorytmów generatywnych już publikuje na ten temat encyklikę. W rzeczywistości kwestie technologiczne są obecne w nowoczesnej nauce społecznej Kościoła od samego początku. Można nawet powiedzieć, że dyskusja z nimi odzwierciedla jedno z ważniejszych napięć pomiędzy tradycją katolickiego chrześcijaństwa, wciąż będącego, przynajmniej do pewnego stopnia, reprezentacją bardziej klasycznych form kultury europejskiej, a nowoczesnością.
„Najbardziej niezwykłe postępy naukowe, najbardziej niesamowite osiągnięcia techniczne, najcudowniejszy rozwój gospodarczy, jeśli nie łączą się z autentycznym postępem społecznym i moralnym, w ostatecznym rachunku zwracają się przeciw człowiekowi”
– czytamy słowa Pawła VI umieszone przez Leona w rozdziale „Magnifica humanitas” poświęconym sztucznej inteligencji. To właśnie rozwój technologii – na co papież zwraca uwagę – jest przykładem „niebezpieczeństwa, że ludzkość stanie się ofiarą własnych zdobyczy”.
Przeciw dehumanizacji
Technologia, choć nigdy nie została wprost potępiona przez papieży, w nauczaniu społecznym Kościoła jest oceniana chłodno. Często jako wyraz niebezpiecznej nowoczesnej tendencji przyjmującej, że siła, władza i zdolność człowieka do kontrolowania rzeczywistości poprzez coraz skuteczniejsze narzędzia może zastąpić bardziej filozoficzne sposoby kształtowania dobrych społeczeństw – uznanie prawa Bożego, godności osoby, powszechnego przeznaczenia dóbr itd.
„W Encyklice «Laudato si’» Papież Franciszek piętnował rosnącą dominację paradygmatu technokratycznego w zglobalizowanym świecie: tendencję do tego, by logika efektywności, kontroli i zysku sama rządziła wyborami osobistymi, społecznymi i gospodarczymi. Tym samym jeszcze wyraźniej widać, że technika nie jest zwykłym narzędziem i że – gdy staje się kryterium – ostatecznie sama decyduje o tym, co ma znaczenie, a co może zostać odrzucone, sprowadzając stworzenie do przedmiotu eksploatacji, a osoby do trybików systemu, który ma być coraz bardziej wydajny”
– pisze Leon XIV.
Choć w „Magnifica humanitas” możemy sporo przeczytać o różnych moralnych i antropologicznych aspektach wejścia algorytmów generatywnych do głównego nurtu ludzkiej kultury, to powyżej zarysowany wątek wydaje się w tej encyklice najważniejszy. Papież ostrzega – chęć panowania nad światem, niemal w roli doczesnego boga, która owładnęła wolą człowieka w epoce nowoczesnej, z pomocą sztucznej inteligencji jeszcze bardziej pogłębi jego samouprzedmiotowienie. Mamy bowiem obecnie – razem z ekspansją AI – do czynienia nie tylko ze znanym już problemem oceny aktywności ludzi głównie przez pryzmat ekonomicznej wydajności. Dziś pojawia się kwestia zacierania granic pomiędzy wytwórcą ludzkim i zautomatyzowanym, którego skuteczność zaczyna być traktowana jako kryterium także dla oceny jakości pracy człowieka.
Ponieważ jako ludzie nie jesteśmy zdolni, by w perspektywie skali makro sprostać standardom zautomatyzowanej wytwórczości, możemy stać się z czasem jedynie dodatkiem do systemu ekonomicznego, którego architektura będzie w coraz większym stopniu miała nieludzki charakter. Człowiek w takim układzie spraw, jeszcze bardziej niż obecnie, zacznie być umiejscawiany w roli żywego narzędzia, dla którego i tak, z powodu jego niewystarczalności, dysponenci środków produkcji będą szukać wyżej rozwiniętych technicznych zastępników.
„Jeśli istota ludzka jest traktowana jako materiał do udoskonalenia albo do przekroczenia, wówczas łatwiej przyjąć, że niektórzy zostaną uznani za mniej użytecznych, mniej pożądanych czy mniej godnych. W imię postępu można dojść do wyobrażenia sobie «koniecznych ofiar» i kazać najsłabszym płacić cenę domniemanej optymalizacji”
– pisze Leon XIV.
Oszustwo podmiotowości
Możliwość marginalizacji znaczenia ludzi w życiu społecznym [sic!] czy w obszarze wytwórczości – wobec rozwoju technologii AI – tym bardziej musi być brana pod uwagę, że algorytmy te relatywnie dobrze symulują podmiotowość. Już dziś wielu z nas stawia kontakt z interfejsem jednego czy drugiego modelu AI ponad relację z drugim człowiekiem. AI jest opisywane jako bardziej empatyczne, lepiej poinformowane, bezkonfliktowe, w pewien sposób bardziej ludzkie. To jednak złudzenie wytwarzane, by skuteczniej wysysać z ludzi ich wiedzę i doświadczenie. Często śmieciowa treść dostarczana nam przez algorytmy – oczywiście nie zawsze jest ona dla nas bezużyteczna – stanowi niską cenę za możliwość budowania złożonego profilu ludzkich zachowań, które potem mogą być zwrotnie na różne sposoby monetyzowane czy też wykorzystywane w systemach kontroli.
„Szybkość i prostota, z jakimi można uzyskać wskazówki, złożone opracowania, treści medialne oraz formy konkretnej pomocy upraszczają nasze życie, mogą jednak także przyzwyczajać nas do zbyt daleko idącego delegowania zadań i do szukania gotowych odpowiedzi, osłabiając osobisty osąd i kreatywność. Wrażenie obiektywności, jakie mogą wywoływać odpowiedzi i propozycje tych systemów, niesie ryzyko, że zapomnimy, iż odzwierciedlają one parametry kulturowe tych, którzy je zaprojektowali i wytrenowali, ze wszystkimi ich zaletami i wadami. Sztuczne naśladowanie pozytywnej komunikacji ludzkiej – słów rady, empatii, przyjaźni, miłości – może być satysfakcjonujące, a nawet użyteczne, ale niewystarczająco świadomych użytkowników może wprowadzać w błąd i stwarzać złudzenie, że pozostają oni w relacji z autentycznym podmiotem osobowym”
– czytamy w „Magnifica humanitas”.
Ofiary już są
W refleksji papieża Leona nad sztuczną inteligencją przejawia się stała obawa Kościoła związana z szeroko rozumianą technologią jako pewną formą nowoczesnego życia. Po pierwsze, że pokłada się w niej przesadne nadzieje, tak jakby była ona rodzajem nowoczesnej gnozy, magicznego instrumentu mającego pominąć żmudną pracę ludzkości nad bardziej integralnym rozwojem skupionym na losie konkretnych ludzi. Po drugie, że ostatecznie w wielu kwestiach jeszcze bardziej komplikuje ona i tak złożone problemy, z którymi mierzy się ludzkość, a w efekcie, podobnie do ideologii, odkłada spełnienie swoich obietnic, przyjmując, że ofiary postępu są nieuniknione.
Te ofiary są dziś widoczne nawet w Polsce – to przede wszystkim ludzie tracący możliwość zarobkowania z powodu wdrażania automatyzacji AI czy pracownicy doświadczający zaniżania wartości ich kompetencji przez kadrę zarządzającą ogarniętą euforią nowej technologii. Na naszych oczach, wobec możliwości optymalizacji i wizji spieniężenia efektów wdrożenia eksperymentalnych wciąż rozwiązań, dysponenci władzy ekonomicznej zapominają, że dobro ludzi, którzy dla nich pracują, jest nieskończenie większe od często abstrakcyjnego celu ekonomicznego. Niestety system sam się nakręca, nikt nie chce ponosić kosztów pozostawania w tyle, a te po prostu przerzuca się na pozbawionych realnego wpływu wykonawców.
Tylko władza
Romano Guardini, myśliciel cytowany w encyklikach papieża Franciszka i Leona, jeden z intelektualnych mistrzów papieża Benedykta, którego wpływ na „Caritas in veritate” jest wyraźny, nie miał złudzeń odnośnie do technologii i jej miejsca w ludzkim świecie:
„Człowiek współczesny
– pisał w swoim eseju «Koniec czasów nowożytnych» –
dobrze wie, że w technice nie chodzi ostatecznie ani o pożytek, ani o dobrobyt, chodzi tylko o władzę, o skrajnie pojęte panowanie w nowej strukturze świata”.
Papież Leon nie jest w swojej encyklice tak radykalny, choć widzi zagrożenie podobne do tego, o którym pisał Guardini. Ludzie nie mogą zastąpić swojej odpowiedzialności moralnej czy politycznej rozwiązaniami natury technicznej, choćby były one najbardziej subtelne i do złudzenia przypominały działanie ludzkiego intelektu. Ostatecznie los człowieka, poza Bogiem, może pojąć tylko drugi człowiek.
[Niektóre śródtytuły i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Uroczystość Trójcy Świętej. Papież: W Trójcy Świętej jesteśmy naprawdę u siebie

Trump atakuje Leona XIV. W tle wzbogacanie przez Iran uranu
Jak AI ocenia encyklikę papieża o sztucznej inteligencji?

Pielgrzymka śladami św. Stanisława Kostki z błogosławieństwem Papieża

Papież złoży wizytę duszpasterską w Republice San Marino







