Papież do młodych w Asyżu: Pan nigdy nie pozostawił mnie samego

- 6 sierpnia Leon XIV spotkał się z młodymi w Asyżu;
- Papież odpowiadał na pytania o świadectwo we współczesnym świecie, o wybór drogi powołania w kulturze tymczasowości oraz na trwanie w Kościele targanym kryzysami.
Chrześcijańskie świadectwo we współczesnym świecie
Pierwszą z osób zadających Ojcu Świętemu pytania była Karolina z Zagrzebia, która chciała wiedzieć, jak "pozostać autentycznymi uczniami Chrystusa i nieść nadzieję naszym rówieśnikom, nie tracąc radości Ewangelii, prostoty serca oraz tej bliskości wobec ludzi, która czyni wiarygodnym każde chrześcijańskie świadectwo?"
Od chrześcijan będzie się coraz bardziej oczekiwać, że staną się budowniczymi pokoju w społeczeństwach kuszonych, by wykorzystywać religię instrumentalnie do przeciwstawiania sobie różnych tożsamości
- zauważył Leon, dodając, że świadczenie o Chrystusie w dzisiejszym świecie jest "zadaniem fascynującym i wymagającym, ponieważ poszerza umysł i serce poza sztucznie wyznaczone granice". - Odrzucenie kultury siły i budowanie cywilizacji miłości nie od razu spotyka się ze zrozumieniem i akceptacją - podkreślił papież, który polecił młodym, by od św. Franciszka czerpali naukę chrześcijańskiego radykalizmu, który stoi w kontrze do fundamentalizmu. Radykalizm ów, czyni - według Leona - "wrażliwym i uważnym", pokornym oraz otwartym na ludzi.
Drodzy młodzi, jakże pięknie jest być razem i „rozmawiać o Bogu”, a w Jego świetle także o samym życiu – o jego pięknie, tajemnicy i powadze! Dawajcie wszędzie świadectwo takiego stylu, zwłaszcza w czasach, gdy technologia odzwyczaja nas od bycia razem, pośród ludzi z krwi i kości
- mówił do zebranych.
Powołanie na zawsze
Drugie pytanie - zadane przez Giovanniego z Bolonii - dotyczyło wejścia na drogę powołania i trwania w nim, gdy zewsząd otacza nas kultura tymczasowości.
W pierwszych słowach papież przypomniał, że o tymczasowości mówi się dziś wyłącznie źle, jednak dawniej to Kościół przypominał o tym, że ten świat przemija i tylko Bóg jest wieczny i stały. - Musimy więc zadać sobie pytanie, co się zmieniło, abyśmy nie znaleźli się pośród tych, którzy tęsknią za przeszłością, a przez to nie mierzą się z teraźniejszością i nie podejmują odpowiedzialności za przyszłość. Ojciec Święty zauważa, że dziś z kolei świat sądzimy, "że o życiu nigdy nie rozstrzyga się raz na zawsze, ponieważ rzeczywistość, w której żyjemy, szybko się zmienia, a my sami również bardzo się zmieniamy. Wraz z tym wzrastają jednak także lęk i ryzyko zagubienia". Z takiej perspektywy podjęcie wyboru na całe życie może wydawać się wręcz rewolucyjne.
Podjęcie decyzji na zawsze nie zamyka nas w klatce, lecz otwiera na większą dynamikę. Kochać znaczy dokonać pewnego exodusu, wyruszyć w drogę, którą trzeba odkryć, wędrówkę, którą Bóg odbywa razem z nami – i to właśnie jest prawdziwym sensem każdego powołania
- stwierdził Leon.
W wierze demaskujemy w ten sposób złudzenie, że problemy można rozwiązać, uciekając, zdradzając albo próbując przejść kilka kroków coraz to innymi drogami, lecz nigdy nie podążając daleko. Można bowiem mnożyć doświadczenia, kontakty i różne formy konsumpcji, a mimo to wciąż pozostawać w tym samym miejscu. Cena, jaką płaci człowiek, jest wysoka, a wewnętrzna pustka – głęboka
- przestrzegał papież, który zaznaczył, że w takim kontekście nasze "na zawsze" jest łaską.
Leon stwierdził, że ważne, by odpowiedzialności i podejmowania decyzji ludzie uczyli się od młodości oraz by wraz z dojrzewaniem poznawać samych siebie i angażować się. Papież podzielił się również świadectwem własnej drogi powołania:
Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że Pan nigdy nie pozostawił mnie samego: zawsze mi towarzyszył, dając mi również ludzi, z którymi mogłem iść. Tak więc w powołaniu do kapłaństwa, do życia we wspólnocie augustiańskiej i jako misjonarz odnalazłem jakby światło, które prowadziło mnie aż do dziś – aż do chwili, gdy musiałem również powiedzieć „tak” powołaniu całkiem szczególnemu: powołaniu do bycia papieżem.
Ojciec Święty powiedział również, by nie zapominać, że podstawowym powołaniem każdego chrześcijanina jest komunia z Bogiem.
Trwanie w Kościele, pomimo kryzysów
Ostatnie pytanie zadał Luigi z Paternò na Sycylii. 22-latek odniósł się do licznych kryzysów w Kościele: "dostrzegamy nieraz Kościół z jego sprzecznościami i wewnętrznymi kryzysami (...) jak możemy trwać w tej Miłości, która potrafi naprawiać? Dlaczego dzisiaj tak trudno jest patrzeć na Kościół jak na Matkę, która – mimo swoich ran – jest zawsze gotowa nas przyjąć i obdarzyć swoją miłością?"
W Ewangelii Jezus przestrzega przed tego rodzaju przeszkodą, czyli przed zgorszeniem, jakie Jego uczniowie mogą powodować u innych, zwłaszcza u maluczkich i ubogich. Pragnieniem Jezusa (...) jest zgromadzenie ludu, w którym zostaje przezwyciężone to, co zazwyczaj dzieli ludzi
- rozpoczął swą odpowiedź papież Leon.
Jezus mówi: „Nie tak będzie między wami”, to znaczy: między wami nie może być tak jak wśród możnych tej ziemi i potężnych tego świata, którzy pragną być widoczni i dominują nad innymi (...) Pragnienie Jezusa wobec Kościoła jest jasne: chodzi o to, by stawać się Jego Ciałem i objawiać Jego życie, naśladować Jego przykład oraz posługiwać się innym rodzajem siły – takiej, która nie poniża, lecz podnosi
- przypomniał Ojciec Święty.
Papież podkreśla, że w tej wielkiej wspólnocie każdy ma swoje zadania, role i charyzmaty, ale mimo to, jako Kościół "idziemy razem". - Ważne jest, aby każdy zrobił to, co do niego należy - stwierdził.
Aby zatem dzielić pragnienie Pana, nie musimy przedstawiać siebie jako lepszych, niż jesteśmy. Trzeba rozpoznać Jezusa Zmartwychwstałego i pozwolić Mu działać w naszym życiu oraz w historii nas wszystkich
- zakończył papież.
Tagi
Komentarze
Coraz bliżej papieskiej podróży do Ameryki Płd.

Papież w Vallepietra i Subiaco

Papież modlił się o pokój w czasie wizyty na Monte Cassino
Leon XIV: Bóg wybiera to, co małe

Bp Viva zachwycony częstą obecnością Leona XIV w Castel Gandolfo








