3 miliony Polaków dostaną podwyżkę tylko z nazwy

- Rząd proponuje podniesienie płacy minimalnej do 4950 zł brutto w 2027 roku, co według autorki oznacza jedynie symboliczny wzrost.
- Związki zawodowe domagają się wyższej podwyżki.
- Autorka zarzuca rządowi i środowiskom liberalnym, że ich polityka płacowa faworyzuje interesy pracodawców.
Rząd wraz z deklaratywnie lewicową ministrą Agnieszką Dziemianowicz-Bąk zdaje się niestety przyklaskiwać ich ideom. Sama ministra stara się co prawda palić Panu Bogu świeczkę, a diabłu ogarek, i coś tam rzucić tłumom pracowników, nie zniechęcając przy tym do siebie lobby pracodawców, kiepsko jej to jednak idzie. Rok w rok proponowany wzrost jest niewysoki. Oznacza korektę, a nie rewolucję.
Płaca minimalna w gospodarce ma w 2027 r. wynieść 4950 zł brutto, co oznacza jej wzrost o marne 3%. Pensje zawsze podaje się w kwotach brutto, ale w tym wypadku ma to akurat ponurą wymowę, zwłaszcza gdy mówiący zapomni tego słowa dodać. Na rękę płaca najgorzej zarabiających wyniesie 3704 zł. To tą kwotą powinno się w mediach i w codziennych rozmowach operować.
Jak zawsze ci, którzy nigdy tak niewiele nie zarabiali albo od dawna tak mało nie zarabiają, wyrażają głośno opinie, że to i tak za dużo.
Najbiedniejszym daje się minimum
Po ogłoszeniu propozycji rządowej (bo, nie zapominajmy, to jest wciąż propozycja, tylko dziwnym trafem zazwyczaj bardzo wiążąca) odbędą się tzw. konsultacje społeczne. We wspólnym stanowisku Forum Związków Zawodowych, Ogólnopolskie Porozumienie Związków Zawodowych oraz NSZZ „Solidarność” podały, że płaca minimalna w 2027 roku miałaby wzrosnąć o 8,2 proc., czyli do wysokości 5200 zł brutto. Nie warto mieć jednak złudzeń – na to przy obecnych nastrojach politycznych nikt się nie zgodzi. Smutne jednak, że nie zgodzi się na to także „lewicowa” ministra. Jej propozycja jest co roku niższa od związkowej.
Strona pracownicza solidnie argumentuje swoje tezy. Twierdzi, że obecna płaca minimalna nie zapewnia realnego wzrostu siły nabywczej po uwzględnieniu inflacji, a i jej relacja do przeciętnego wynagrodzenia pozostawia wiele do życzenia. Tymczasem ministerstwo, przy prognozowanej na 2027 r. inflacji na poziomie 3%, proponuje „wzrost” o 3,7%. To de facto granica błędu. Liberałom zawsze chodzi o to, żeby płace ubogich stały w miejscu. Obecny rząd żyruje taką narrację i obsługuje takie interesy. Między innymi o to walczono tak zajadle w wyborach parlamentarnych z 2023 r.
Nie o demokrację, nie o tak zwane standardy. Niszczy się bowiem otwarcie jeden z nich: godność ludzi pracy. Jak mają się czuć 3 mln osób – tylu z nas w Polsce zarabia płacę minimalną – gdy ich wynagrodzenie stoi w miejscu albo i jest realnie pomniejszane? Straszliwa jest ta niechęć do tych na dole.
[Tytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
Rafał Woś: „Rok przyspieszenia” Tuska? Bezrobocie najwyższe od lat i rekord zwolnień!

Jest porozumienie płacowe w zakładach Adient w Bieruniu i w Żorach
Nauczyciele z 3-proc. podwyżką. Solidarność: Nie rekompensuje wzrostu kosztów życia

Dzięki Solidarności pracownicy Innerio Thermal Technology dostaną podwyżki

Piotr Duda: Domagamy się, aby przedstawiciele rządu działali z poszanowaniem prawa







