Rafał Woś: Klimatyści boją się głosu Polaków

- Autor uważa, że elity polityczne i środowiska klimatyczne obawiają się referendum, ponieważ większość Polaków mogłaby odrzucić Zielony Ład i unijną politykę klimatyczną.
- Tekst przedstawia politykę klimatyczną UE jako źródło rosnących kosztów życia, droższej energii i osłabienia konkurencyjności polskiej gospodarki.
- Zdaniem autora referendum jest koniecznym narzędziem demokratycznym, które powinno pozwolić obywatelom zdecydować o dalszym udziale Polski w unijnych politykach klimatycznych.
Tak, jak można było przypuszczać, reakcją na zgłoszenie przez prezydenta Karola Nawrockiego inicjatywy referendalnej w sprawie uczestnictwa Polski w unijnej polityce klimatycznej jest panika przebrana za szyderstwo i lekceważenie. Klimatyści chwytają się tych wybiegów, bo tak naprawdę wiedzą, że zapytanie Polek i Polaków o zdanie w sprawie Zielonego Ładu, ETS-ów i dekarbonizacji zakończy się ich klęską. Zwłaszcza dziś, gdy skutki unijnych polityk klimatycznych nie są już abstrakcyjne, tylko realnie wpływają na wysokość rachunków za prąd, ceny paliw i wzrost bezrobocia spowodowany spadkiem konkurencyjności polskiej gospodarki. Wszystko to są realne skutki zielonych polityk serwujących nam w ostatnich latach plasterek po plasterku według tzw. taktyki salami: tu ETS1, tam Fit For 55, a tu znów dyrektywa budynkowa czy strefa czystego transportu. Teraz zaś wreszcie widać, że to wszystko razem oznacza grubą niestrawność. „Greenexit” jest konieczny.
Sukces klimatyzmu w Unii Europejskiej polegał w minionych latach z grubsza na tym, że nikt nigdy nie zapytał Francuzów, Włochów, Anglików, Niemców ani tym bardziej Polaków, Węgrów czy Czechów, czy są gotowi ponosić horrendalne koszty w imię ratowania planety przed klimatyczną katastrofą. Takie głosowanie nigdzie się nie odbyło. Dominowała metoda faktów dokonanych – do gry wchodziły kolejne elementy polityki klimatycznej serwowane na dodatek w sosiku terapii szokowej. Według zasady, że trzeba działać szybko, bezzwłocznie i natychmiast. A kto ma wątpliwości, ten na pewno płatny lobbysta branży paliw kopalnych albo imbecyl.
Greenexit - polska racja stanu
Jedynym lekiem na taki szantaż jest oczywiście demokracja. Z jej najbardziej fundamentalnym mechanizmem odwołania się do opinii większości. I tego się właśnie klimatyści boją. To jest ta święcona woda, w zetknięciu z którą ich piętrowe konstrukcje oparte na napompowanych lękach, podkręconych statystykach i terrorze klimatycznej prawomyślności rozsypią się w proch.
Dlatego właśnie referendum w sprawie klimatycznej odbyć się w Polsce – zdaniem klimatystów – nie może. I właśnie dlatego rządzący liberałowie zrobią wszystko, by do niego nie dopuścić. A gdyby jakimś cudem do tego doszło, to staną na rzęsach i nie cofną się przed niczym, byle tylko ludzi do udziału w głosowaniu zniechęcić.
Ale właśnie dlatego to referendum odbyć się w Polsce musi. Jeśli nie dziś, to jutro. A jak nie jutro, to pojutrze. Dlatego też wielkie dzięki, Panie Prezydencie, za spełnienie tej obietnicy złożonej Solidarności i zgłoszenie referendalnej inicjatywy w sprawie polityki klimatycznej. Już 20 maja największy polski ruch pracowniczy pokaże, że nie zamierza tej sprawy odpuszczać. Bo wyjście naszego kraju z unijnych polityk klimatycznych to konieczność. Dziś „greenexit” to polska racja stanu.
[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]
Komentarze
TVN24: Rozmowy Nawrocki–Trump były dwie

Cienkowska pewna podpisu prezydenta pod ustawą. Pałac: „Taki mają kontakt z rzeczywistością”

Gala UFC w Białym Domu. Kamery uchwyciły Nawrockiego i Trumpa przy oktagonie
Karol Nawrocki u Donalda Trumpa. Wizyta obowiązkowa








