[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Na śmierć „Zapory”

Późniejszy żołnierz Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie, legendarny dowódca oddziałów partyzanckich AK i WiN Hieronim Dekutowski urodził się 24 września 1918 r. w Dzikowie pod Tarnobrzegiem. W czasie niemieckiej okupacji zrzucony do kraju jako cichociemny, "Zapora" przeprowadził 83 akcje bojowe i dywersyjne. Zasłynął jako obrońca mieszkańców Zamojszczyzny przed represjami. Po "wyzwoleniu" nie złożył broni. Jako jeden z najsłynniejszych dowódców antysowieckiej partyzantki na Lubelszczyźnie był tropiony przez przestępców z NKWD i UB. Aresztowany wskutek zdrady we wrześniu 1947 r. podczas próby przedostania się na Zachód. Po trwającym ponad rok brutalnym śledztwie 7 marca 1949 r. major Dekutowski został stracony, wraz z sześcioma podkomendnymi - żołnierzami WiN, w katowni bezpieki przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie. Po katyńskim strzale w tył głowy zostali wyrzuceni na śmietnik obok cmentarza Wojskowego na Powązkach. W zbiorowym, bezimiennym dole śmierci mieli pozostać na zawsze.
"Wyglądał jak starzec"
Diabelski plan komunistów jednak się nie powiódł. O identyfikacji Hieronima Dekutowskiego i jego "Zaporczyków" IPN poinformował w sierpniu 2013 r. "Miał trzydzieści lat, pięć miesięcy i 11 dni. Wyglądał jak starzec. Siwe włosy, wybite zęby, połamane ręce, nos i żebra. Zerwane paznokcie. - My nigdy nie poddamy się! - krzyknął, przekazując przez współwięźniów swoje ostatnie posłanie" - czytamy w książce Ewy Kurek "Zaporczycy". "Pluton egzekucyjny" stanowił ubek Piotr Śmietański - to on uśmiercał polskich niepodległościowców strzałem w potylicę. Ten sam kat Mokotowa zabił - także ekshumowanego przez IPN - mjr. Zygmunta Szendzielarza "Łupaszkę" i - do dziś nieodnalezionego - rtm. Witolda Pileckiego. "Byłam przekonana, że oprawcy tak go poćwiartowali, spopielili, posypali wapnem, że nigdy go nie odnajdziemy. Potem, w miarę ekshumacji na «Łączce», nadzieja, że wróci do nas, była coraz większa. Aż wreszcie stało się" - mówiła mi Krystyna Frąszczak, siostrzenica "Zapory". Po identyfikacji szczątki mjr. Hieronima Dekutowskiego "Zapory" zostały pochowane na "Łączce" Powązek Wojskowych.
Jerzy Kędziora na wolności
Drugim - nie mniej okrutnym śledczym "Zapory" - jest żyjący do dziś w Warszawie Jerzy Kędziora. I choć ostatecznie sąd III RP skazał krwawego ubeka w styczniu 2012 r. - za znęcanie się w stalinowskim śledztwie nad AK-owcami - na cztery lata więzienia bez zawieszenia, to sąd wyższej instancji obniżył "ze względów humanitarnych" wyrok do trzech lat. Później Sąd Najwyższy najpierw wstrzymał wykonanie kary, ale ostatecznie odrzucił kasację Kędziory - ubek i jego obrońca od początku domagali się umorzenia sprawy ze względu na przedawnienie. Brutalny śledczy trafił do aresztu na Białołęce, ale przedwcześnie - tłumacząc się słabym zdrowiem - wyszedł na wolność.
Tagi
Najbardziej prorosyjscy na świecie. Piotr Skwieciński o relacjach indyjsko-rosyjskich

Kultura wysoka, pensja minimalna. Rozmowa o kryzysie uczelni artystycznych

Polska czechofilia – nieodwzajemniona emocja

Rafał Woś: Ciemna strona zawodu artysty w realnym kapitalizmie

O Solidarności w sektorze kreatywnym. Nowy numer "Tygodnika Solidarność"
