Szukaj
Konto

[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Kostek-Biernacki i Bereza Kartuska

14.04.2024 19:46
[Felieton „TS”] Tadeusz Płużański: Kostek-Biernacki i Bereza Kartuska
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
10 kwietnia 1953 roku Sąd Wojewódzki w Warszawie podczas tajnej rozprawy skazał Wacława Kostka-Biernackiego na karę śmierci „za tłumienie ruchu rewolucyjnego, faszyzowanie kraju, szkalowanie i zohydzanie Związku Radzieckiego”. Biernacki do winy się nie przyznał: „Akt oskarżenia jest wielką nieprawdą. […] W protokołach oficera śledczego są włożone mi w usta nonsensy, bo wtedy cierpiałem na bezsenność i podpisując, byłem na wpół świadomy”. Czyli ubeccy oprawcy znęcali się nad piłsudczykiem.

Z uzasadnienia komunistycznego wyroku: "Od września 1931 roku do 31 sierpnia 1939 roku w związku z wykonywaniem urzędu wojewody nowogródzkiego i poleskiego, realizując politykę sanacyjnego rządu faszystowskiego dławienia rewolucyjnego ruchu mas pracujących miast i wsi oraz wynaradawiania ludności ukraińskiej i białoruskiej, działał na szkodę Narodu Polskiego".

Propaganda bolszewicka uczyniła z Kostka-Biernackiego krwawego komendanta twierdzy brzeskiej, a przede wszystkim oprawcę obozu w Berezie Kartuskiej. Te mity funkcjonują nadal, podobnie jak Bereza "wzorowana na hitlerowskich obozach koncentracyjnych". To niestety wynik trwającego do dziś homo sovieticus. Komunistom udało się wielu wmówić, że ich więzienia były tylko igraszką wobec obozów "faszystowskich": niemieckich i przedwojennych polskich - prowadzonych przez piłsudczykowski totalitaryzm. Pamiętajmy jednak słowa rtm. Witolda Pileckiego, że to niemiecki obóz Auschwitz był igraszką wobec komunistycznej katowni przy ul. Rakowieckiej. W tym więzieniu na warszawskim Mokotowie Pilecki być może spotkał Kostka-Biernackiego, który był tu męczony przez aż dziewięć lat.

Czytaj także: W obronie wolnych niedziel. Demaskujemy absurdy zwolenników ich zniesienia

Oskarżenie i śmierć

Oskarżenie Kostka miało wykazać, że przez całe życie, niemal od kołyski, był elementem wrogim i szkodliwym. I tak tępi śledczy wymieniali: "agenturalną" działalność w PPS - na usługach wywiadu austriackiego, okrucieństwo piłsudczykowskiego żandarma, przynależność do "elitarnej kliki legionowej", komendanturę Brześcia, no i przede wszystkim Berezę Kartuską.

Podkreślmy: podległość Berezy Biernackiemu była jedynie tytularna - to miejsce odosobnienia znajdowało się na terenie administrowanego przez niego województwa poleskiego. Pomysłodawcą Berezy był ówczesny premier Leon Kozłowski. Według zapisu Wacława Jędrzejewicza marszałek Józef Piłsudski miał powiedzieć: "Ja nic nie mam przeciw tej waszej czerezwyczajce, ja się na tę waszą czerezwyczajkę na rok zgodziłem".


A komuniści Berezy "nie lubili", bo wielu z nich siedziało tam jako wrogowie niepodległej II Rzeczpospolitej. Do pokazowego procesu Biernackiego, w którym "demokratyczna" władza chciała pokazać zbrodniczość przedwojennej sanacji, jednak nie doszło. Akt oskarżenia upadł właśnie ze względu na Berezę - komunie nie udało się znaleźć wystarczających dowodów i świadków rzekomych przestępstw Kostka. Stąd późniejszy proces tajny. W chwili "warunkowego zwolnienia" z Rakowieckiej w listopadzie 1955 roku był wrakiem człowieka. Wacław Kostek-Biernacki zmarł 25 maja 1957 roku.

Czytaj także: Kawał historii: Pomysły Donalda Tuska na niszczenie społeczeństwa to nic nowego

Nowy numer

Tekst ukazał się w nowym numerze "Tygodnika Solidarność" dostępnym już od środy w kioskach.

Chcesz otrzymywać "Tygodnik Solidarność" prosto do swojego domu lub zakładu pracy? Zamów prenumeratę <TUTAJ>

Komentarzy: 0
Data publikacji: 14.04.2024 19:46
Źródło: Tygodnik Solidarność