Donald Tusk chce Europy bez Ameryki

- Tekst przedstawia zmianę tonu Donalda Tuska wobec USA – od nawoływania do jedności transatlantyckiej po publiczne podważanie wiarygodności amerykańskiego sojusznika.
- Autor podkreśla, że krytyczne wypowiedzi Tuska wobec Stanów Zjednoczonych są wyjątkiem wśród przywódców państw NATO i Unii Europejskiej.
- Główna teza tekstu brzmi, że osłabianie zaufania do USA może służyć długofalowej przebudowie układu sił w Europie.
Niecałe pół roku później kolejna wypowiedź Donalda Tuska stała się źródłem zainteresowania komentatorów międzynarodowej polityki. Tyle że tym razem trudno dostrzec jakieś objawy zachwytu nad słowami polskiego premiera. Tusk już nie nawołuje do jedności między Ameryką i Europą, a pozwala sobie na wątpliwości co do lojalności naszego najsilniejszego sojusznika. Spośród reakcji na tę wypowiedź najistotniejsza jest rzeczniczki Białego Domu, która zwróciła uwagę, że
„Prezydent Donald Trump nigdy nie pozwoli, by USA były niesprawiedliwie traktowane i wykorzystywane przez tak zwanych sojuszników”.
To, pomijając właściwą wagę reakcji amerykańskiej administracji, bardzo ciekawy przyczynek do twierdzeń jednego ze znanych dziennikarzy, który na podstawie relacji „osób, które rozmawiały z Amerykanami podczas East x West Forum 2026 we Wrocławiu”, sugerował, że wspomniani Amerykanie zaczynają stawiać na Tuska, bo Pałac Prezydencki ich rozczarował. Amerykanie są może nieobliczalni, ale nie aż tak. Do tego często bywają bardzo pamiętliwi.
Wypchnąć Amerykę z Europy
W komentarzach dotyczących wywiadu Tuska dla „Financial Times” pojawia się jeden bardzo ciekawy i bardzo niepokojący wątek. Wielu wypowiadających się zauważa, że poza Tuskiem trudno znaleźć drugiego przywódcę państwa wchodzącego w skład Unii Europejskiej i NATO, który już nawet nie tak, ale choćby w przybliżeniu, krytycznie wypowiadałby się o wiarygodności Stanów Zjednoczonych. A już tym bardziej zapowiadając rychłą konfrontację z Rosją Putina.
Grę Tuska, jeśli faktycznie uważa on, że Rosja zaatakuje nie w ciągu lat, ale miesięcy, bardzo trudno zrozumieć. Nie tłumaczy jej zwerbalizowany przez premiera postulat wzmocnienia wzajemnych gwarancji wynikających z Traktatu o Unii Europejskiej. W ciągu tych kilku miesięcy, po których zdaniem Tuska Rosja zaatakuje, potencjał militarny Europy nie wzmocni się na tyle, by był w stanie zrekompensować wsparcie, które premier Polski wprost podważa.
Dużo łatwiej wierzyć tym, którzy sugerują, że Tusk w żadne „kilka miesięcy” nie wierzy, jego wypowiedź to część dłuższego planu, a jego zachowanie tłumaczą, przywołując wprost jego niegdysiejszą rolę w wypchnięciu z Unii Europejskiej Wielkiej Brytanii. Ich zdaniem teraz pozostało już tylko wypchnąć z Europy Amerykę i na kontynencie, a przynajmniej w jego zachodniej części, pozostanie już tylko jeden Hegemon. I nie, nie będzie nim Polska Tuska.
Wygląda na to, że znaczenie art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego z 1949 r. z naszego punktu widzenia nie traci swojej wagi.
[Tytuł, śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarze
Szef BBN apeluje do rządu Tuska ws. stałej bazy USA w Polsce

Amerykańskie siły zbrojne rozpoczęły serię ataków na Iran

Media: Odtajnione przez Trumpa dokumenty nie dowodzą jego narracji o wyborach 2020 r.

Czarnek: Donald Tusk znowu dał się ograć w Brukseli
Sejm wybrał nowego prezesa IPN. Tusk reaguje







