Szukaj
Konto

Piotr Skwieciński: Czas niedobrego przełomu

17.04.2026 19:41
Piotr Skwieciński: Czas niedobrego przełomu
Komentarzy: 0
„Ci, którzy szczycą się tym, iż są «brutalnie szczerzy», często są bardziej zainteresowani w byciu brutalnym niż w byciu szczerym”. Ta maksyma Boba Burga przypomina mi się ostatnio, niestety, niezwykle często. Właśnie ostatnio. Bo kiedyś, w starych, obrzydliwych czasach, wszyscy równie obrzydliwie kłamali. Nikomu, na przykład, nie przychodziło do głowy, żeby publicznie swoją siłę uznawać za uzasadnienie, samo w sobie, jakiejś agresji. Odwrotnie – bardzo wiele (obrzydliwego) wysiłku wkładano w to, żeby samemu wyjść na ofiarę.
Co musisz wiedzieć:
  • Odwołując się do myśli Françoisa de La Rochefoucaulda, tekst podkreśla, że dawna hipokryzja utrzymywała przynajmniej pozory norm moralnych, które miały realny wpływ na zachowania ludzi.
  • Zdaniem autora współczesny kult siły i odrzucenie tych norm może prowadzić do groźnego przełomu cywilizacyjnego i jeszcze większych form przemocy w przyszłości.

 

Książę de La Rochefoucauld i „brutalnie szczerzy”

Jeńców, bywało, nie brano. Ba, bywało, że mordowano. Ale przecież nigdy nie demonstracyjnie. Czy komuś przyszłoby do głowy, żeby publicznie mówić – ba, ekscytować się! – tym, że wydało się rozkaz, by nie okazywać litości i nie brać do niewoli? Przecież nie. Precedensy, owszem, by się znalazły. Ale wyłącznie w dyskretnych czterech ścianach bunkra w Wilczym Szańcu czy w daczy w Kuncewie, a nie demonstracyjnie. Nie na wiecu w Sportpalast czy w wywiadzie dla „Izwiestii”.

To znaczy, że uważam, iż kłamiący wtedy byli lepsi od dzisiejszych „brutalnie szczerych”? Nie. Zabijali wielokrotnie więcej ludzi, przy czym często kierując się jedną z nieludzkich, eksterminacyjnych motywacji, które dzisiejszym przywódcom, nawet najbardziej złowrogim, są jednak raczej obce. Tylko że skonstatowawszy to, warto jednak przypomnieć wyświechtane słowa księcia François de La Rochefoucauld o tym, że hipokryzja to hołd składany przez występek cnocie. Cnocie – czyli dobru.
Dawni przywódcy, którzy obrzydliwie kłamali, byli często ludźmi bardzo złymi. Ale zarazem stanowili część starego świata, z jego często naiwnymi, często łamanymi (zwłaszcza za granicami własnego kręgu cywilizacyjnego) standardami rycerskimi czy humanitarnymi. Nawet jeśli wewnętrznie tego chcieli, to nie czuli się na siłach publicznie postawić się poza tymi standardami, ogłosić ich nieistnienie. Formalnie je podtrzymywali, nawet jeśli realnie łamali.

Miało to skutki rozmaite, ale również – dobre. Bo nie tylko materialne fakty kształtują ludzi. Kształtuje ich także narracja, która ich otacza. Jeśli jest jednoznaczna i rzeczywiście wszechogarniająca, ma na nich wielki wpływ. Innymi słowy – ktoś, kto od dziecka słyszy, że mordowanie bezbronnych jest czymś jednoznacznie złym, kiedy znajdzie się w sytuacji, w której coś będzie od niego zależało, będzie mu, statystycznie częściej, trudniej zacząć mordować.

 

Zło, którego nie możemy sobie wyobrazić

Tak, ja wiem, że w tym miejscu można by mnie zarzucić całą gamą przykładów, w których ta reguła nie zadziałała. Z pokorą przyjmuję fakty. Ale przecież naprawdę nie sposób znaleźć logicznego argumentu przeciw zdroworozsądkowemu założeniu, że nawet jeśli tak, nawet jeśli ludzie wychowani w atmosferze etosu rycerskiego i humanitaryzmu potrafili sprzeniewierzać się niesionym przez nie wartościom i robić rzeczy potworne – to na ile większą skalę robiliby to, gdyby wchodząc na tę ścieżkę, nie musieli pokonać skutków tego wychowania?

Otóż wydaje mi się, że „brutalna szczerość” i kult siły jako podstawowego i w zasadzie jedynego uzasadnienia dla zrobienia tego, co silniejszy chce zrobić, totalnie rozregulowuje ten mechanizm. Mechanizm oczywiście daleki od doskonałości, ale mimo to chroniący nas do niedawna przed horrorami jeszcze większymi niż te, które realnie były udziałem naszego kręgu kulturowego. Dlatego obawiam się, że przyszli historycy wskażą lata 20. XXI wieku jako czas niedobrego przełomu. I odnajdą w tych latach korzenie jakiegoś potwornego zła, które zmaterializuje się dopiero za jakiś czas. Zła, którego dziś nie umiemy sobie wyobrazić, tak jak ludzie XIX wieku nie byli w stanie wyobrazić sobie Holocaustu.

I naprawdę chciałbym być złym prorokiem.

[Tytuł, niektóre śródtytuł i sekcja "Co musisz wiedzieć" pochodzą od redakcji]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 17.04.2026 19:41
Źródło: Tygodnik Solidarność nr 15/2026, oprac. Ludwik Pęzioł