Przełom w sprawie Dariusza Barskiego. Sąd nakazał ponowne zbadanie okoliczności odsunięcia Prokuratora Krajowego

- Sąd Okręgowy w Warszawie uchylił decyzję prokuratury odmawiającą wszczęcia śledztwa w sprawie odsunięcia Dariusza Barskiego od funkcji Prokuratora Krajowego.
- Sąd uznał, że okoliczności przejęcia kierownictwa Prokuratury Krajowej wymagają dalszego wyjaśnienia w ramach postępowania przygotowawczego.
- Orzeczenie nie przesądza o popełnieniu przestępstwa, ale zobowiązuje prokuraturę do ponownego zbadania sprawy.
Przedmiotem dzisiejszego postanowienia Sądu Okręgowego w Warszawie było rozpoznanie zażalenia na decyzję Prokuratury Okręgowej w Radomiu odmawiającą wszczęcia śledztwa w sprawie okoliczności odsunięcia Dariusza Barskiego od wykonywania obowiązków Prokuratora Krajowego w styczniu 2024 r. Sąd uchylił postanowienie Prokuratury.
Sąd nie podzielił stanowiska prokuratury
Sąd Okręgowy nie podzielił stanowiska prokuratury o braku podstaw do prowadzenia postępowania przygotowawczego. Uwzględniając wniesione zażalenie, sąd uchylił zaskarżone postanowienie o odmowie wszczęcia śledztwa i nakazał ponowne zbadanie sprawy, wskazując na konieczność przeprowadzenia pogłębionej i wszechstronnej oceny zdarzeń związanych z przejęciem kierownictwa Prokuratury Krajowej w styczniu 2024 r.
Istota sporu sprowadza się do odpowiedzi na pytanie, czy działania podjęte przez osoby kierujące wówczas Prokuraturą Generalną i Prokuraturą Krajową znajdowały wystarczającą podstawę prawną oraz czy nie doszło do przekroczenia granic kompetencji wyznaczonych przez obowiązujące przepisy prawa materialnego i ustrojowego.
Rozstrzygnięcie tej treści nie oznacza stwierdzenia popełnienia przestępstwa przez jakąkolwiek z osób, których działania były przedmiotem oceny. W świetle przepisów Kodeksu postępowania karnego oznacza ono jednak coś doniosłego: sąd dostrzegł istnienie okoliczności wymagających procesowego wyjaśnienia i uznał wcześniejszą odmowę wszczęcia śledztwa za przedwczesną oraz niewystarczająco uzasadnioną w świetle zebranego materiału. W tym kontekście kluczowe znaczenie zachowuje zasada legalizmu procesowego wyrażona w art. 10 § 1 k.p.k., nakładająca na organy ścigania obowiązek wszczęcia i prowadzenia postępowania przygotowawczego zawsze wtedy, gdy zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa — nie zaś dopiero wówczas, gdy jego popełnienie zostało wykazane w sposób niebudzący wątpliwości.
Co oznacza decyzja sądu?
Postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie zapadło na etapie kontroli decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa. Nie jest to zatem orzeczenie kończące postępowanie ani przesądzające o odpowiedzialności karnej określonych osób. Nie zmienia to jednak faktu, że jego znaczenie procesowe jest doniosłe.
Uchylając postanowienie prokuratury i nakazując dalsze czynności, sąd dał wyraz przekonaniu, że zgromadzony materiał nie pozwalał na definitywne zakończenie sprawy bez przeprowadzenia postępowania przygotowawczego. Innymi słowy, sąd uznał, iż istnieją okoliczności wymagające wszechstronnego wyjaśnienia przy pełnym wykorzystaniu instrumentów procesowych właściwych dla śledztwa, w tym przesłuchania świadków, zabezpieczenia dokumentacji oraz dokonania szczegółowej analizy podstaw prawnych podejmowanych decyzji.
Zasady państwa prawa
Znaczenie postanowienia nie wyczerpuje się jednak w jego skutkach procesowych. Według relacji uczestników postępowania sąd zwrócił uwagę na trzy szczególnie istotne kwestie ustrojowe:
- po pierwsze, że praworządność nie może oznaczać dowolnego kwestionowania obowiązujących rozstrzygnięć;
- po drugie, że w demokratycznym państwie prawa nie ma miejsca na kreowanie skutków prawnych metodą faktów dokonanych;
- po trzecie zaś, że instrumentalna wykładnia przepisów, pozostająca w sprzeczności z ich literalną i systemową treścią, może prowadzić do niedopuszczalnego przekroczenia uprawnień przez funkcjonariuszy publicznych.
W tym właśnie aspekcie rozstrzygnięcie to nabiera znaczenia wykraczającego poza indywidualną sprawę Dariusza Barskiego i poza ramy bieżącego sporu politycznego, którego jest pochodną. Dotyka ono bowiem jednej z immanentnych zasad demokratycznego państwa prawnego — zakotwiczonej zarówno w krajowym porządku konstytucyjnym, jak i w standardach wypracowanych przez orzecznictwo Sądu Najwyższego, Naczelnego Sądu Administracyjnego oraz doktrynę prawa publicznego — a mianowicie zasady, wedle której żaden organ władzy publicznej, bez względu na legitymację demokratyczną, z której czerpie swój mandat, ani na doniosłość celów, jakim deklaratywnie służy, nie jest uprawniony do kreowania wiążących skutków prawnych wyłącznie przez działania faktyczne, z pominięciem obowiązujących przepisów prawa materialnego i procesowego.
Kluczowe pytanie: czy działania były zgodne z prawem?
Przedmiotem oceny nie jest bowiem wyłącznie legalność indywidualnej decyzji dotyczącej konkretnego funkcjonariusza publicznego. W rzeczywistości sprawa ta stawia pytanie fundamentalne: czy organy państwa mogą dokonywać zasadniczych zmian w strukturze konstytucyjnych i ustawowych instytucji poprzez przyjęcie określonej interpretacji prawa — bez uprzedniego uzyskania rozstrzygnięcia właściwego sądu i bez jednoznacznej podstawy ustawowej — czy też pozostają bezwzględnie związane zasadą legalizmu wyrażoną w art. 7 Konstytucji RP, zgodnie z którą organy władzy publicznej działają wyłącznie na podstawie i w granicach prawa.
Zasada ta nie stanowi jedynie formalnego wymogu przestrzegania procedur. Wyraża głębszą aksjologię ładu prawnego: normy prawa nie są instrumentem w rękach władzy, lecz jej granicą. W państwie prawa to właśnie przepis — a nie wola czy intencja sprawującego władzę — określa zakres dopuszczalnych działań organów publicznych i wyznacza przestrzeń wolności jednostki. Działanie poza tymi granicami, choćby motywowane słusznymi pobudkami lub wsparte powszechnym przyzwoleniem społecznym, stanowi wyłom w architekturze porządku prawnego, którego skutki — raz wpuszczone w obieg instytucjonalny — mają tendencję do utrwalania się w sposób trudny do odwrócenia.
Sąd zwrócił uwagę na problem z „metodą faktów dokonanych”
Nieprzypadkowo uczestnicy postępowania zwracają szczególną uwagę na te fragmenty uzasadnienia sądu, które odnoszą się do niedopuszczalności kreowania skutków prawnych metodą faktów dokonanych. Pojęcie to od wielu lat funkcjonuje zarówno w doktrynie prawa konstytucyjnego, jak i administracyjnego. Oznacza sytuację, w której określony stan faktyczny zostaje wytworzony przez organ władzy publicznej, a następnie przedstawiany jest jako argument przemawiający za jego legalnością — wyłącznie dlatego, że istnieje już w rzeczywistości. Takie podejście pozostaje jednak w oczywistej kolizji z art. 7 Konstytucji RP. W demokratycznym państwie prawnym nie jest bowiem dopuszczalne uzasadnianie legalności działania samym faktem jego dokonania. To nie skuteczność działania stanowi źródło jego zgodności z prawem — przeciwnie, skuteczność działania organu publicznego musi wynikać z uprzednio istniejącej i jednoznacznej podstawy prawnej.
Szczególnie interesujące są przy tym uwagi sądu dotyczące granic dopuszczalnej wykładni prawa. W orzecznictwie Sądu Najwyższego oraz Naczelnego Sądu Administracyjnego wielokrotnie podkreślano, że interpretacja przepisów nie może prowadzić do tworzenia nowych kompetencji organów państwowych — kompetencje te muszą wynikać z wyraźnej normy prawnej, a wszelkie wątpliwości powinny być rozstrzygane na rzecz ścisłego rozumienia upoważnień władczych. Jest to konsekwencja fundamentalnej asymetrii między sytuacją prawną obywatela a sytuacją prawną organu: obywatel może czynić wszystko, czego prawo nie zabrania; organ władzy publicznej może czynić wyłącznie to, na co prawo wyraźnie zezwala.
Nie jest rolą sądu zastępowanie organów ścigania w ustalaniu odpowiedzialności karnej. Rolą sądu jest jednak czuwanie nad tym, aby każda sprawa, w której pojawia się uzasadnione podejrzenie naruszenia prawa, została rzetelnie, wyczerpująco i niezależnie wyjaśniona. Temu właśnie służy instytucja kontroli sądowej decyzji o odmowie wszczęcia śledztwa, przewidziana w art. 306 k.p.k., stanowiąca jedną z najważniejszych gwarancji procesowych w demokratycznym państwie prawa.
[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Świdnicy, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa, rzecznik stowarzyszenia prawników Veritas Et Ius w Służbie Narodowi]
[Tytuł, lead, sekcje "Co musisz wiedzieć", "Dlaczego ta sprawa może dotyczyć każdego obywatela?", "Kim jest Dariusz Barski?", a także śródtytuły od Redakcji]
Dlaczego ta sprawa może dotyczyć każdego obywatela?
Nie można również pominąć szerszego aspektu społecznego. Stabilność państwa prawa opiera się nie tylko na treści obowiązujących przepisów, lecz także — a może przede wszystkim — na zaufaniu obywateli do sposobu ich stosowania. Każde działanie organów publicznych budzące poważne i racjonalne wątpliwości prawne powinno zostać poddane niezależnej kontroli. Nie dlatego, że należy z góry zakładać bezprawność takich działań, lecz dlatego, że tylko ich pełne i transparentne wyjaśnienie pozwala zachować autorytet instytucji państwowych i podtrzymać zaufanie obywateli do wymiaru sprawiedliwości — zaufanie, które stanowi jeden z kluczowych kapitałów demokratycznej wspólnoty, i które, raz utracone, odbudowuje się z niezwykłym trudem, w perspektywie pokoleniowej.
Z tej perspektywy postanowienie Sądu Okręgowego w Warszawie należy postrzegać nie jako rozstrzygnięcie o charakterze politycznym, lecz jako przypomnienie jednej z podstawowych zasad demokratycznego państwa prawnego: każda władza podlega prawu, a legalność jej działań może i powinna podlegać niezależnej kontroli sądowej.
Kim jest Dariusz Barski?
Dariusz Barski faktycznie pełnił funkcję Prokuratora Krajowego do stycznia 2024 roku. Jego bezprawne (bez zgody Prezydenta RP wymaganej przez ustawę) odsunięcie przez nowe kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości wywołało spór prawny dotyczący legalności tej decyzji.
Dlaczego ta sprawa jest ważna?
Spór nie dotyczy wyłącznie jednej osoby. Chodzi o odpowiedź na pytanie, czy organy państwa mogą dokonywać istotnych zmian kadrowych w najważniejszych instytucjach publicznych wyłącznie na podstawie własnej interpretacji przepisów, czy też wymagają jednoznacznej podstawy prawnej.
Komentarze
Wywiad z Donaldem Tuskiem. „Jako odpowiedzialny patriota…”

Afera w Szpitalu Południowym. Polacy wskazali winnych
Tusk: Konflikt polityków w Polsce i w Ukrainie to błąd

KPO. Pułapka na śląskie szpitale


