Szukaj
Konto

Tȟašúŋke Witkó: Pudrowanie niemieckiej rdzy

Pruska pikielhauba
Źródło: ChatGPT | Autor: ChatGPT | Licencja: ChatGPT | Pruska pikielhauba
Prasa zza Odry donosi o tegorocznych sukcesach kadrowych Bundeswehry, w szeregach której pojawia się coraz więcej rekrutów. Niemieckie media z dumą podkreślają, że w I połowie roku 2026 do służby zgłosiło się aż 38,5 tys. chętnych.
Co musisz wiedzieć:
  • W pierwszej połowie 2026 roku do Bundeswehry zgłosiło się około 38,5 tys. nowych kandydatów do służby.
  • Autor felietonu uważa, że wzrost liczby rekrutów nie świadczy o skutecznej modernizacji niemieckiej armii.
  • W tekście wskazano m.in. na problemy finansowe, opóźnienia w modernizacji oraz trudną sytuację niemieckiego przemysłu.

 

Jedynie dla zobrazowania tej liczby – bez żadnych podtekstów historyczno-politycznych – napomknę, że jest to dokładnie tyle osób, ile mieszka w pomorskich Chojnicach.

Po przeczytaniu kilku triumfalnych notek w teutońskich nośnikach informacji, oczyma wyobraźni już widziałem równe czworoboki nordyków unoszących wysoko nogi w rytm bębna, a także usłyszałem dźwięki marszów „Preußens Gloria” i „Ein Heller und ein Batzen”. Dopiero po kilku sekundach uświadomiłem sobie, że podobne bałwochwalcze doniesienia medialne są niczym puder na rdzę, jaka od minimum dwóch dekad systematycznie zżera wysłużony sprzęt z namalowanym na burtach charakterystycznym czarnym krzyżem, a wszystkich gemajnów jest mniej, niż żołnierzy Wojska Polskiego.

Po co więc dąć w surmy obwieszające nieistniejący sukces? Wyłącznie po to, aby dać – będącym przy sterze władzy – chadekom i socjaldemokratom jeszcze trochę czasu na zasiadanie w rządowych fotelach i oddalić widmo kolejnych przedterminowych wyborów.


Armaty będą kiedyś tam, a masła już dziś jest mało


W połowie drugiego tysiąclecia naszej ery, włoski najemnik, Gian Giacomo Trivulzio, tak rzekł do króla Francji, Ludwika XII: „Trzy rzeczy trzeba przygotować, Panie, do prowadzenia wojny – pieniądze, pieniądze i jeszcze raz pieniądze”.

Pomimo upływu ponad 500 lat od tamtych wydarzeń, w kwestii prowadzenia konfliktu zbrojnego nie zmieniło się nic, dlatego 3 czerwca 2022 roku, wkrótce po napaści Rosji na Ukrainę, Bundestag przegłosował ustawę, dzięki której ustanowiono fundusz w wysokości 100 mld euro, mający na celu wzmocnienie Bundeswehry. Ówczesny kanclerz, Olaf Scholz, szumnie zapowiedział, że będzie to punkt zwrotny w odbudowie niemieckich sił zbrojnych; taki renesans sprzętowy Bundeswehry.

Jest problem

Problem w tym, że Scholz przestał rządzić w maju 2025 roku, inflacja i sama obsługa owej kwoty pochłonęły około 20 proc. środków, a o masowych dostawach nowego sprzętu jakoś nie słychać. Ponadto, specjaliści znad Sprewy obliczyli, że przeznaczone przez parlament sumy wystarczą jedynie na doszlusowanie do natowskich wymogów przeznaczania 2 proc. PKB na armię. Czyli, jeśli dobrze poskrobać, wtedy okazuje się, że spod propagandowej polichromii wyłazi stara wilgoć i grzyb, a obecna ekipa rządząca w żaden sposób nie uzdrowiła sytuacji.

Wredne indywiduum klecące niniejszy felieton z satysfakcją odnotowuje, że w połowie 3. dekady XXI wieku powtórka podrasowanego programu „Armaty zamiast masła!" właśnie zamienia się w jakiś żałosny ersatz snu o potędze. Przy obecnym stanie gospodarczym Niemiec można śmiało założyć, że sprzęt dotrze do koszar może za kilka lat, a masła już dziś jest nieco za mało.


Armia – ucieczka przed bezrobociem

Niczego tak nie boję się w życiu, jak surowych recenzji moich Wspaniałych Czytelników, dlatego – zanim zostanę przygwożdżony trafnymi pytaniami – sam pierwej rozwieję Państwa wątpliwości na temat uwypuklonej przez mnie stagnacji zaodrzańskich finansów i orzeknę: „Nie, w najbliższej przyszłości, Niemcy nie dokonają cudu gospodarczego, który pozwoli im budować armię szybko i skutecznie!”. Skąd to wiem? Stąd, że w fabrykach produkujących samochody trwa obecnie „wielka smuta”, a zarządy firm bezradnie rozkładają ręce i bełkoczą jedynie o „cięciach kosztów”.

Nieco na wyrost, ale też z dużą dozą prawdy, twierdzi się, że faktycznymi właścicielami Niemiec są wielkie koncerny samochodowe, które do niedawna były światowymi hegemonami. Po wyprowadzeniu produkcji z Europy do Chin, okazało się, że przebiegli Kitajcy skradli teutońskie technologie i sami zrobili porównywalne auta, tylko o wiele tańsze. Sprzedaż niemieckich maszyn spadła, co spowodowało mniejsze wpływy do budżetu federalnego oraz cięcia zatrudnienia.

Osobiście podejrzewam, że nagły przypływ chętnych do służby w wojsku jest spowodowany słabą koniunkturą pracy na rynku cywilnym. Ludzie, chcąc mieć na chleb i czynsz, zaciągają się w szeregi wojska tusząc, że w mundurze uda im się przetrwać ciężki okres. Dlatego uprzejmie Państwa proszę, abyście nie ulegali berlińskiej propagandzie wieszczącej o sukcesach w militaryzacji kraju. Na szczęście dla świata, Berlin nie ma możliwości zbudowania potęgi zbrojonej, co – znając historię – winno cieszyć na wszystkich.

Howgh!

Tȟašúŋke Witkó, 3 lipca 2026 r.

[Autor jest emerytowanym oficerem wojsk powietrznodesantowych. Miłośnik kawy w dużym kubku ceramicznym – takiej czarnej, parzonej, słodzonej i ze śmietanką. Samotnik, cynik, szyderca i czytacz politycznych informacji. Dawniej nerwus, a obecnie już nie nerwus]

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.07.2026 21:34
Źródło: Tysol.pl