Szukaj
Konto

Mieczysław Gil dla "TS": Zadyma w sejmie miała uruchomić polski Majdan

05.01.2017 13:05
T. Gutry
Źródło: Tygodnik Solidarność
Komentarzy: 0
Nadzieje na ostudzenie emocji i ucywilizowanie sporu politycznego okazały się płonne. Nikt jednak nie przypuszczał, że to właśnie za sprawą posła Michała Szczerby z Platformy Obywatelskiej przy głosowaniu 9. poprawki rozpęta się sejmowe piekło. Wszystkie wcześniejsze poprawki odrzucono, bo quorum było. Dlaczego miałoby go zabraknąć w Sali Kolumnowej – to już dla opozycji za trudne pytanie. Głosy w Sali Kolumnowej liczyli zarówno posłowie, jak i pracownicy sejmu. I jedni, i drudzy złożyli swoje podpisy pod protokołem głosowania. Nonsensem jest oskarżanie pracowników sejmu o udział w fałszowaniu wyników głosowania.
Od samego początku, a więc od listopada 2015 r., celem opozycji jest obalenie władzy. Grzegorz Schetyna sprecyzował to już jakiś czas temu: pomoże nam w tym zagranica i ulica. Zagranica stara się jak może, ale na szczęście nie wszystko może. Zostaje ulica. Zadyma w sejmie miała uruchomić polski Majdan. Najwierniejsi istotnie stawili się, ale to garstka mogąca zrobić trochę szumu, nic więcej. Jak ktoś słusznie zauważył, rewolucję robi głodny tłum, nie syte elity gardzące współobywatelami. Jerzy Stuhr znów udowodnił, że aktorom najlepiej wychodzi wygłaszanie cudzych tekstów, bo własnych nie da się żadną miarą obronić. Jak chociażby tego: "W każdym reżimie dawali. W tym też dają. Fidel Castro dał elektryfikację. Gomułka dał wczasy, socjal, stołówki, wszystko (...). Gierek dał małego fiata! A i tak wszyscy przegrali. Ci też przegrają" - mówi Stuhr i nie wiadomo, czy śmiać się czy płakać.

Co przyniesie Nowy Rok? Zdesperowana opozycja spróbuje wykorzystać 11 stycznia do ostatecznej rozgrywki z władzą. Fotel marszałka i mównica sejmowa będą dalej blokowane - to nie ulega najmniejszej wątpliwości. Widać, że opozycja nudzi się tam niemiłosiernie. Minął zaledwie tydzień: posłanka Mucha cienko śpiewa, poseł Nitras ostro rywalizuje ze Szczerbą o palmę pierszeństwa. Zawiodły na całej linii media społecznościowe: internety ignorują męczęńską misję grupki posłów.

Jak ściągnąć uwagę opinii publicznej przez kolejne dwa tygodnie? Ryszard Petru uwierzył, że to on jest niekwestionowanym przywódcą opozycji. Szkopuł tkwi w tym, że nikt nie podziela jego zdania, a ostra rywalizacja nowoczesnych pań zdaje się wskazywać na to, że każda z nich ma ochotę na zajęcie jego miejsca w partii.

O utrzymanie przywództwa walczy też Grzegorz Schetyna, którego rewolucyjnie nastawiony narybek najchętniej pozbawiłby partyjnych dystynkcji. Tylko Mateusz Kijowski chwilowo odzyskał spokój. Co, usadowiony wygodnie w fotelu na tle rozpalonego kominka, wykorzystał do przesłania wyrazów poparcia dla bohaterskiej braci z Sali Posiedzień w Sejmie. Tego, tak zjednoczonej opozycji, nawet wielki przeciwnik PiS-u Zbigniew Hołdys nie wytrzymał i wygarnął, że to nie jego protest.

Mieczysław Gil

Tekst pochodzi z najnowszego numeru "TS" (01/2017) dostępnego również w wersji cyfrowej tutaj
Komentarzy: 0
Data publikacji: 05.01.2017 13:05