Mieczysław Gil dla "TS": Jak gdyby nigdy nic
13.01.2017 09:26

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Niestrudzony w tropieniu „skandali” popełnianych przez pisowskich polityków Kamil Sikora z Natemat wszczął alarm: „Marszałek Kuchciński zostawił sejm w środku ogromnego kryzysu. Jak gdyby nigdy nic pojechał sobie na urlop!”. Zdumiał mnie ten lament i to w sytuacji, gdy jedyną oznaką życia podającego się za lidera opozycji Ryszarda Petru, nawiasem mówiąc – organizatora protestu, była anonimowa fotka z samolotu, a niczego nieświadom fraucymer Nowoczesnej doświadczał okrutnego publicznego spostponowania przez własnego lidera. Dlaczego akurat wtedy uwagę portalu Tomasza Lisa zajmował marszałek sejmu?
Czy chodziło o to, by szefowi Nowoczesnej dać szansę na w miarę sensowne wybrnięcie z kłopotów? Żenujący przykład solidarności czwartej władzy z tą, która - jak deklaruje Petru - kiedyś nastąpi. I jak widać są tacy, co w to wierzą. Ale po co mieszać do tego marszałka Marka Kuchcińskiego? Albo prezydenta Andrzeja Dudę, któremu Dominika Wielowieyska odmówiła prawa wyjazdu do Wisły? Zimowy odpoczynek czołowych polityków nie jest pisowskim wynalazkiem i dobrze pamiętam premiera, który - gdy Anodina opublikowała końcowy raport MAK - dalej szusował na nartach w alpejskim kurorcie. Przerwał urlop dopiero po dwóch dniach, gdy w kraju już wrzało. "Po przyjacielsku" skomentował to Grzegorz Schetyna, mówiąc, że Tuskowi "zabrakło refleksu".
Powróćmy do okupacji sejmowej sali przez dwie partie opozycyjne. Szef Nowoczesnej wyjaśnia: "...byłem na dyżurze w wigilię i dzień później" (dzień później to, panie pośle, Boże Narodzenie). Sylwestra postanowił spędzić bardziej rozrywkowo.
Wszyscy dawno zapomnieli już o pośle Szczerbie, od którego wszystko sie zaczęło i który nie ustaje w wysiłkach, by nie dać się całkowicie usunąć z pola widzenia, ale w tych zmaganiach ma poważną konkurencję, również w swojej partii. PSL słusznie uznało, że lepiej stoi się z boku, i nie wzięło udziału w okupacji sali sejmowej. No, może bardziej w rozkroku, bo bycie opozycją zobowiązuje. Kukiz niby z daleka temu wszystkiemu się przygląda, zachowuje ideologiczny dystans "do patriokracji", bacząc, by samemu ugrać jak najwięcej. Stąd rady lidera ugrupowania, by marszałek sejmu skorzystał z regulaminowych uprawnień i siłą wyprowadził posłów. Dobre rady mają to do siebie, że najlepsze są dla tych, którzy je polecają, i na całe szczęście marszałek Kuchciński nie zamierza z nich skorzystać.
Najbliższe dni obfitować będą w popisy politycznej ekwilibrystyki. Opozycja nudzi się w sejmie niemiłosiernie i o niczym tak nie marzy, jak o skończeniu protestu. Najchętniej z głową marszałka Kuchcinskiego jako trofeum, ale to marzenie ściętej głowy.
Mieczyslaw Gil
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (02/2017) dostępnego też w wersji cyfrowej tutaj
Powróćmy do okupacji sejmowej sali przez dwie partie opozycyjne. Szef Nowoczesnej wyjaśnia: "...byłem na dyżurze w wigilię i dzień później" (dzień później to, panie pośle, Boże Narodzenie). Sylwestra postanowił spędzić bardziej rozrywkowo.
Wszyscy dawno zapomnieli już o pośle Szczerbie, od którego wszystko sie zaczęło i który nie ustaje w wysiłkach, by nie dać się całkowicie usunąć z pola widzenia, ale w tych zmaganiach ma poważną konkurencję, również w swojej partii. PSL słusznie uznało, że lepiej stoi się z boku, i nie wzięło udziału w okupacji sali sejmowej. No, może bardziej w rozkroku, bo bycie opozycją zobowiązuje. Kukiz niby z daleka temu wszystkiemu się przygląda, zachowuje ideologiczny dystans "do patriokracji", bacząc, by samemu ugrać jak najwięcej. Stąd rady lidera ugrupowania, by marszałek sejmu skorzystał z regulaminowych uprawnień i siłą wyprowadził posłów. Dobre rady mają to do siebie, że najlepsze są dla tych, którzy je polecają, i na całe szczęście marszałek Kuchciński nie zamierza z nich skorzystać.
Najbliższe dni obfitować będą w popisy politycznej ekwilibrystyki. Opozycja nudzi się w sejmie niemiłosiernie i o niczym tak nie marzy, jak o skończeniu protestu. Najchętniej z głową marszałka Kuchcinskiego jako trofeum, ale to marzenie ściętej głowy.
Mieczyslaw Gil
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (02/2017) dostępnego też w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.01.2017 09:26
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Walka o krzyż
08.05.2020 22:20

Komentarzy: 0
27 kwietnia 1960 r. w Nowej Hucie na ulice wyszły „resztki antyspołecznych szumowin, które dały o sobie znać w gorszących chuligańskich ekscesach” – nie przebierał w słowach Władysław Gomułka. Towarzysz Wiesław pozwolił sobie też na zbesztanie hutników: „To cały kraj wypruwa sobie żyły, a wy urządzacie zamieszki i chcecie budować kościoły?”.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Następna będzie Afryka
29.04.2020 22:50

Komentarzy: 0
Doniesienia o 700 tysiącach zakażonych koronawirusem w Stanach Zjednoczonych budzą przerażenie. A co powiedzieć o wynikach raportu opublikowanego przez Komisję Gospodarczą Narodów Zjednoczonych ds. Afryki? Według ekspertów Komisji, o ile podjęte zostaną rygorystyczne środki zaradcze (co w przypadku Afryki nie jest możliwe do natychmiastowego zrealizowania) – zakażonych zostanie 122 mln osób, z czego umrze 300 tys.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Doczekamy się reform?
22.04.2020 20:50
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Meandry sprawiedliwości
17.04.2020 22:50

Komentarzy: 0
Sąd Najwyższy w Canberze, stolicy Australii, w siedmioosobowym składzie jednogłośnie uniewinnił kardynała George’a Pella. 78-letni duchowny w wieku 46 lat został biskupem pomocniczym Melbourne (1987-1996), a następnie arcybiskupem metropolitą tego miasta.
Czytaj więcej
[Felieton "TS"] Mieczysław Gil: Punkty zapalne
08.04.2020 22:50

Komentarzy: 0
Napływające z Włoch informacje napawają lekkim optymizmem. Zmasakrowany przez koronawirusa kraj odnotowuje spadającą liczbę nowych zakażeń. Nie znaczy to jednak, że już można odetchnąć z ulgą. W Polsce szczyt zachorowań nastąpi za dwa, trzy tygodnie. Rząd próbuje je zminimalizować poprzez wprowadzenie bardzo rygorystycznych zasad przebywania poza domem. Na ogół jest to dobrze przyjmowane przez społeczeństwo. Wypowiedź prof. Marka Chłaja o tym, że wdrażane przez władzę przepisy są ograniczeniem godności i praw obywatelskich (bo policja np. może nam nakazać publiczne obnażenie się), furory nie zrobiła.
Czytaj więcej
