Szukaj
Konto

Mieczysław Gil dla "TS": Jak gdyby nigdy nic

13.01.2017 09:26
Mieczysław Gil dla "TS": Jak gdyby nigdy nic
Źródło: Youtube.com
Komentarzy: 0
Niestrudzony w tropieniu „skandali” popełnianych przez pisowskich polityków Kamil Sikora z Natemat wszczął alarm: „Marszałek Kuchciński zostawił sejm w środku ogromnego kryzysu. Jak gdyby nigdy nic pojechał sobie na urlop!”. Zdumiał mnie ten lament i to w sytuacji, gdy jedyną oznaką życia podającego się za lidera opozycji Ryszarda Petru, nawiasem mówiąc – organizatora protestu, była anonimowa fotka z samolotu, a niczego nieświadom fraucymer Nowoczesnej doświadczał okrutnego publicznego spostponowania przez własnego lidera. Dlaczego akurat wtedy uwagę portalu Tomasza Lisa zajmował marszałek sejmu?
Czy chodziło o to, by szefowi Nowoczesnej dać szansę na w miarę sensowne wybrnięcie z kłopotów? Żenujący przykład solidarności czwartej władzy z tą, która - jak deklaruje Petru - kiedyś nastąpi. I jak widać są tacy, co w to wierzą. Ale po co mieszać do tego marszałka Marka Kuchcińskiego? Albo prezydenta Andrzeja Dudę, któremu Dominika Wielowieyska odmówiła prawa wyjazdu do Wisły? Zimowy odpoczynek czołowych polityków nie jest pisowskim wynalazkiem i dobrze pamiętam premiera, który - gdy Anodina opublikowała końcowy raport MAK - dalej szusował na nartach w alpejskim kurorcie. Przerwał urlop dopiero po dwóch dniach, gdy w kraju już wrzało. "Po przyjacielsku" skomentował to Grzegorz Schetyna, mówiąc, że Tuskowi "zabrakło refleksu".

Powróćmy do okupacji sejmowej sali przez dwie partie opozycyjne. Szef Nowoczesnej wyjaśnia: "...byłem na dyżurze w wigilię i dzień później" (dzień później to, panie pośle, Boże Narodzenie). Sylwestra postanowił spędzić bardziej rozrywkowo.

Wszyscy dawno zapomnieli już o pośle Szczerbie, od którego wszystko sie zaczęło i który nie ustaje w wysiłkach, by nie dać się całkowicie usunąć z pola widzenia, ale w tych zmaganiach ma poważną konkurencję, również w swojej partii. PSL słusznie uznało, że lepiej stoi się z boku, i nie wzięło udziału w okupacji sali sejmowej. No, może bardziej w rozkroku, bo bycie opozycją zobowiązuje. Kukiz niby z daleka temu wszystkiemu się przygląda, zachowuje ideologiczny dystans "do patriokracji", bacząc, by samemu ugrać jak najwięcej. Stąd rady lidera ugrupowania, by marszałek sejmu skorzystał z regulaminowych uprawnień i siłą wyprowadził posłów. Dobre rady mają to do siebie, że najlepsze są dla tych, którzy je polecają, i na całe szczęście marszałek Kuchciński nie zamierza z nich skorzystać.

Najbliższe dni obfitować będą w popisy politycznej ekwilibrystyki. Opozycja nudzi się w sejmie niemiłosiernie i o niczym tak nie marzy, jak o skończeniu protestu. Najchętniej z głową marszałka Kuchcinskiego jako trofeum, ale to marzenie ściętej głowy.

Mieczyslaw Gil

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (02/2017) dostępnego też w wersji cyfrowej tutaj
Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.01.2017 09:26