"Łomiarz" wyszedł. Kto obroni kobiety?

- Z więzienia wyszedł sprawca brutalnych napadów na kobiety, który w przeszłości był wielokrotnie skazywany i powracał do przestępstw
- Sąd objął go dozorem elektronicznym i nakazał terapię, ale eksperci wskazują na wysokie ryzyko ponownego ataku
- Sprawa wywołuje pytania o skuteczność systemu kontroli nad niebezpiecznymi przestępcami po odbyciu kary oraz realne bezpieczeństwo obywateli
"Łomiarz" jest wśród nas
Przed kilkoma dniami z więzienia wyszedł skrajnie groźny przestępca, zwany "Łomiarzem".
Przez wiele lat atakował przede wszystkim starsze kobiety uderzając je tępym narzędziem (np. łomem lub młotkiem) w głowy. Następnie, gdy leżały na ziemi bez świadomości, odbierał im torebki. Pięć ofiar zmarło w wyniku uderzenia.
Najpierw zwalniany na przepustki
W 1993 został oskarżony o 29 napadów, których dokonywał wychodząc na przepustki z więzienia w Łowiczu. Odbywał tam wyrok (4,5 roku) za poprzednie napady na kobiety. Powstaje oczywiste pytanie: dlaczego sprawca napadów miał prawo do tych przepustek? Ocena sądu i władz więziennych okazała błędna. Wypuszczanie go z więzienia nie powinno się w ogóle wydarzyć. To pierwsza kompromitacja systemu. Niestety, nie ostatnia.
Wówczas został skazany na 25 lat pozbawienia wolności (za 3 napady). Jednak w roku 1996, po apelacji, wyrok obniżono do 15 lat i już tylko za jeden napad. Z więzienia wyszedł we wrześniu 2008. Ten wyrok w niczym go nie zmienił. Napadał nadal. Został ponownie aresztowany za rozbój i w 2012 skazany na 7 lat.
Następnie skrócono mu wyrok
W 2016 roku wyszedł na wolność. Wygląda, z prostego wyliczenia, że te 7 lat cudownie przemieniło się w 4. Czyli system ponownie zawiódł. Powinien siedzieć do 2019 roku. Wkrótce po opuszczeniu więzienia znów zaatakował - tym razem 71-letnią kobietę.
Stanął przed sądem i został skazany na 10 lat.
Z więzienia wyszedł przed 6 dniami - 28 kwietnia.
Jest groźny
Rzecznik sądu w Łowiczu - po zapoznaniu się z opiniami lekarzy psychiatrów - ocenił, że istnieje bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że "Łomiarz" zaatakuje znów. A to oznacza, że kolejna kobieta może zostać zamordowana. Policjantom powiedział w roku 2009: "Nienawidzę kobiet, to silniejsze ode mnie. Jak widzę kobietę, to myślę: jest do eliminacji".
Bransoletka i terapia to ściema
Sąd postanowił objąć mordercę całodobowym dozorem elektronicznym. "Łomiarz" nosi bransoletkę, która umożliwia policji stałą kontrolę jego miejsca pobytu. Czy taka bransoletka jest w stanie uratować kolejną ofiarę przed napadem i śmiercią? Oczywiście, że nie. Bransoletka może co najwyżej pomóc policji w odszukaniu tego zbrodniarza, gdy jego następna ofiara zostanie już znaleziona. To nie jest żadna prewencja przed morderstwem. To ściema.
Ponadto, sąd nakazał "Łomiarzowi" podjęcie terapii, która ma zahamować jego agresywne zachowania. To są już oczywiste kpiny. Przecież ostatnie 10 lat zbrodniarz spędził w więzieniu. Czy to było za mało czasu na terapię? Na co czekano przez te lata?
Jedynym wytłumaczeniem tego absurdu, czyli wysyłania mordercy na terapię po odbyciu wyroku, byłby sprytny plan sądu, żeby go zamknąć, gdy zlekceważy ten nakaz. Ale z historii postępowania sądów z "Łomiarzem" w tę przebiegłość należy bardzo mocno powątpiewać. To nie jest dowód mądrości, tylko dowód panującego w sądach bałaganiarstwa i obojętności. Przez dziesięć lat można było posłać "Łomiarza" na dziesięć terapii, ale - najwyraźniej - ten czas przespano.
Dlaczego morderca nie trafi do ośrodka dla "bestii" w Gostyninie?
Nie kwalifikuje się, ponieważ - jak dowiadujemy się z mediów - jego wcześniejsze czyny nie wyczerpywały znamion "szczególnego okrucieństwa". Wniosek: żyjemy więc w przerażającym świecie, w którym prawo nie uznaje rozbijania czaszki łomem za "szczególne okrucieństwo".
Bezradność wymiaru sprawiedliwości
Decyzję sądu komentowała w TOK FM prof. Renata Szczepanik, zajmująca się zawodowo pedagogiką resocjalizacyjną:
"Musimy pamiętać, że osoby, które wydają decyzję w tej sprawie (...), czymś się kierują. To nie jest tak, że oni wydają te decyzje pochopnie."
Czyżby? Dlaczego mamy w to wierzyć po wszystkich dotychczasowych błędnych decyzjach sądów?
Nie ma w polskim prawie sposobu na zapobieganie kolejnym napadom i kolejnym morderstwom "Łomiarza". Polskie prawo jest bezradne jak stara kobieta. Tylko że ono jest bytem abstrakcyjnym, którego nikt nie może skrzywdzić, a czyjaś matka czy babcia może zapłacić za tę bezradność systemu własnym życiem.
"To populizm"
Czy to, co piszę, to argumenty emocjonalne i populistyczne?
Jak najbardziej. Więc skoro już tu jesteśmy, to powiem więcej: "Łomiarz" powinien być skazany na karę śmierci (której kodeks, niestety, nie przewiduje) za zamordowanie tych pięciu kobiet.
Nasz system sprawiedliwości jest nie tylko niesprawiedliwy, ale także okrutny. Dla uczciwych, zwykłych ludzi. Staje po stronie przestępców, a nie ich ofiar.
Komentarze
Sławomir Jastrzębowski: A Waszyngton w Norymberdze

Żurek twierdzi, że odwołał rektora. Jest komunikat Akademii Wymiaru Sprawiedliwości

Żurek twierdzi, że odwołał rektora-komendanta AWS. Ten odpowiada: „Nie ma prawa”

Żurek odwołał prokuratora, który zatrzymał autora fałszywych alarmów

Żurek o Kapińskim jako o „pełniącym obowiązki” prezesa SN. „Tak będę go tytułował”
