Ekspert: ETPC przeciwko polskiej Konstytucji. Zamach na prerogatywy Prezydenta RP i ustrój państwa

- Europejski Trybunał Praw Człowieka uznał, że Polska naruszyła art. 6 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka w sprawie dotyczącej odmowy nominacji sędziowskich przez Prezydenta RP.
- Wyrok wywołał debatę na temat relacji między polskim porządkiem konstytucyjnym a orzecznictwem międzynarodowych trybunałów.
- Ekspert uważa, że orzeczenie jest zamachem na konstytucyjne prerogatywy Prezydenta RP.
W praktyce Trybunał zakwestionował nie tylko sposób wykonywania prerogatywy głowy państwa, ale samą istotę ustrojowej pozycji Prezydenta Rzeczypospolitej.
Wyrok Europejskiego Trybunału Praw Człowieka dotyczący odmowy powołania sędziów przez Prezydenta RP stanowi jeden z najdalej idących przykładów ingerencji organu międzynarodowego w polski porządek konstytucyjny. W praktyce Trybunał zakwestionował nie tylko sposób wykonywania prerogatywy głowy państwa, ale samą istotę ustrojowej pozycji Prezydenta Rzeczypospolitej.
Konstytucyjna prerogatywa Prezydenta RP
Konstytucja RP w art. 179 jednoznacznie stanowi, że sędziowie są powoływani przez Prezydenta RP na wniosek Krajowej Rady Sądownictwa. Konstrukcja ta nie jest przypadkowa. Ustawodawca konstytucyjny świadomie pozostawił decyzję nominacyjną w rękach głowy państwa jako prerogatywę osobistą, niewymagającą kontrasygnaty i należącą do katalogu szczególnych kompetencji ustrojowych Prezydenta.
Prerogatywa oznacza realną kompetencję decyzyjną, a nie obowiązek mechanicznego zatwierdzania kandydatów wskazanych przez KRS. Gdyby Prezydent miał być jedynie „notariuszem” decyzji innych organów, sama instytucja prerogatywy traciłaby sens. Tymczasem ETPC, domagając się sądowej kontroli odmowy powołania sędziego oraz obowiązku uzasadniania decyzji Prezydenta, w rzeczywistości przekształca prerogatywę w kompetencję związaną i poddaną zewnętrznemu nadzorowi.
To fundamentalna zmiana ustrojowa dokonana nie przez polskiego ustrojodawcę, lecz przez organ międzynarodowy, który nie posiada kompetencji do reinterpretowania polskiej Konstytucji.
Ostateczna decyzja należy do Prezydenta RP
Szczególnie niebezpieczne jest przyjęte przez Trybunał założenie, że kandydat na urząd sędziego posiada „prawo” do sądowej kontroli odmowy nominacji. W polskim porządku konstytucyjnym nie istnieje jednak prawo podmiotowe do otrzymania nominacji sędziowskiej. Istnieje jedynie możliwość ubiegania się o urząd na zasadach określonych ustawą. Ostateczna decyzja należy zaś do Prezydenta RP, który wykonuje w tym zakresie samodzielną kompetencję ustrojową.
ETPC de facto tworzy więc nowe prawo, którego nie przewiduje ani Konstytucja RP, ani Europejska Konwencja Praw Człowieka. Co więcej, otwiera drogę do podważania każdego aktu nominacyjnego Prezydenta i stopniowego przenoszenia kompetencji ustrojowych z organów państwa na sądy krajowe oraz trybunały międzynarodowe.
To nie jest już spór o procedurę. To spór o to, kto w rzeczywistości sprawuje władzę konstytucyjną w państwie.
Ingerencja narusza zasadę suwerenności konstytucyjnej
Jeżeli bowiem decyzja Prezydenta ma podlegać kontroli sądowej co do motywów, zasadności czy „braku arbitralności”, to prerogatywa przestaje być prerogatywą. Staje się jedynie formalnym etapem procedury kontrolowanej przez inne organy. W praktyce oznacza to odebranie głowie państwa konstytucyjnej pozycji ustrojowej gwarantowanej przez ustawę zasadniczą.
Tak daleka ingerencja narusza zasadę suwerenności konstytucyjnej państwa oraz równowagi władz. Europejski Trybunał Praw Człowieka nie jest sądem konstytucyjnym Rzeczypospolitej Polskiej i nie posiada mandatu do redefiniowania polskiego modelu ustrojowego. Próba narzucenia obowiązku sądowej kontroli prerogatyw Prezydenta oznacza wkroczenie w obszar zastrzeżony wyłącznie dla Konstytucji RP i polskiego ustrojodawcy.
Sprawa dotyczy fundamentu polskiego ustroju
W istocie mamy więc do czynienia z precedensem, który może prowadzić do stopniowego podważania podstawowych kompetencji konstytucyjnych organów państwa. Dzisiaj chodzi o nominacje sędziowskie. Jutro podobna logika może zostać zastosowana wobec innych prerogatyw Prezydenta RP.
Dlatego sprawa ta wykracza daleko poza indywidualny spór dotyczący kandydatów na urząd sędziego. Dotyczy bowiem samego fundamentu polskiego ustroju konstytucyjnego oraz pytania, czy o zakresie kompetencji najwyższych organów Rzeczypospolitej decyduje polska Konstytucja, czy też międzynarodowe trybunały reinterpretujące ją poza wolą polskiego ustrojodawcy.
[Sędzia Kamila Borszowska-Moszowska, zastępca rzecznika dyscyplinarnego przy Sądzie Okręgowym w Świdnicy, wykładowca KSSiP i Akademii Nauk Stosowanych im. Angelusa Silesiusa]
[Sekcje "Co musisz wiedzieć", "Co to oznacza dla Polski", a także niektóre śródtytuły od Redakcji]
Co to oznacza dla Polski?
- Wyrok ETPCz może pogłębić spór o granice kompetencji instytucji międzynarodowych wobec polskiego porządku konstytucyjnego i prerogatyw najwyższych organów państwa.
- Ekspert ocenia, że rozszerzająca interpretacja uprawnień trybunałów międzynarodowych prowadzi do stopniowego ograniczania suwerennych kompetencji państw narodowych, w tym prerogatyw Prezydenta RP zapisanych w Konstytucji.
- Sprawa dotyczy nie tylko nominacji sędziowskich, ale także pytania o to, kto ostatecznie decyduje o ustroju państwa — polska Konstytucja i krajowe instytucje czy międzynarodowe organy interpretujące przepisy prawa ponad krajowym porządkiem konstytucyjnym.
- Debata wokół wyroku może wpłynąć na przyszłe relacje Polski z europejskimi instytucjami prawnymi oraz na sposób interpretowania zasady nadrzędności Konstytucji RP.
- Zdaniem eksperta podobne orzeczenia mogą w przyszłości prowadzić do prób rozszerzania kontroli międzynarodowych trybunałów nad kolejnymi kompetencjami konstytucyjnymi polskich władz.
Komentarze
„Tusk przyznaje się do niemocy. Nie wystawia też dobrej oceny MSZ”

Karol Nawrocki o wydarzeniach brzeskich. „Bronili wiary i ludzkiej godności”

Marcin Bąk: Od ściany, do ściany... więcej rozumu w polityce

Zełenski przypomniał światu o Rzezi Wołyńskiej

Polacy wybrali zdecydowanego lidera prawicy [SONDAŻ]
