Szukaj
Konto

Polski cement zagrożony przez ukraiński import i unijne regulacje

plac budowy
Źródło: Canva Pro | Polska branża cementowa jest w kryzysie
Polska jest cementową potęgą Europy z najnowocześniejszymi zakładami w Unii Europejskiej, jednak rodzimy przemysł znalazł się na skraju przepaści. Połączenie drastycznego wzrostu niekontrolowanego importu z Ukrainy oraz absurdalnych obciążeń klimatycznych narzucanych przez Brukselę grozi falą zwolnień i likwidacją krajowych cementowni. To duży problem gospodarczy i ryzyko utraty tysięcy miejsc pracy.
Co musisz wiedzieć:
  • Polska branża cementowa to lider UE, który po zainwestowaniu 10 mld zł zatrudnia w pełnym łańcuchu dostaw aż 25 tys. pracowników.
  • Import cementu z Ukrainy wzrósł od 2019 r. o niewiarygodne 3800%, co kosztuje polski budżet ponad 200 mln zł i stawia pod znakiem zapytania tysiące miejsc pracy.
  • Unijny system EU ETS i tzw. gilotyna roku 2039 doprowadzą do braku możliwości zakupu praw do emisji CO2, co przy braku infrastruktury uniemożliwi prawnie i ekonomicznie produkcję cementu w Polsce.
  • Cement to surowiec strategiczny – do budowy infrastruktury obronnej, w tym programu „Tarcza Wschód”, potrzeba aż 3 mln ton tego surowca. Uzależnienie się od importu ze Wschodu to bezpośrednie zagrożenie dla obronności kraju.

Zielona hipokryzja Brukseli i cios w polskich pracowników

Nasz kraj od lat odgrywa kluczową rolę na europejskim rynku materiałów budowlanych. Z produkcją na poziomie 17,1 mln ton w 2025 roku Polska zajmuje 3. miejsce w Unii Europejskiej. W 12 zakładach zlokalizowanych w 8 województwach tworzymy aż 25 tysięcy miejsc pracy. Co więcej, branża wydała ponad 10 mld zł na modernizację, redukując emisję CO2 o ponad 30% i zastępując węgiel paliwami alternatywnymi z odpadów nawet w 80–90%.

Mimo wzorowej efektywności polskie zakłady przegrywają w starciu z nierówną konkurencją. Od 2019 roku import cementu z Ukrainy do Polski wzrósł o przerażające 3800%. W 2021 roku sprowadzono zaledwie 53 tys. ton, podczas gdy obecnie roczny import z tego kierunku przekracza 1 mln ton, a łączny import spoza UE osiągnął 1,73 mln ton.

Mamy do czynienia z jaskrawym przykładem klimatycznej hipokryzji:

  • Polskie cementowne płacą ponad 80–100 euro za każdą wyemitowaną tonę CO2 w ramach EU ETS oraz zmagają się z jednymi z najwyższych cen energii w UE (~96 EUR/MWh).
  • Producenci z Ukrainy nie ponoszą żadnych opłat emisyjnych, a ich produkcja oparta na starszych technologiach generuje o około 200 kg CO2 więcej na tonę cementu niż w Polsce.

Efekt? Szacuje się, że napływ ukraińskiego cementu w samych latach 2024–2025 uszczuplił finanse publiczne o ponad 200 mln zł (136 zł straty na każdej tonie), wypierając z rynku produkcję, która daje utrzymanie polskim rodzinom. Wyparcie polskiej produkcji to ryzyko utraty ponad 1500 miejsc pracy w kraju, podczas gdy podmioty importujące surowiec zatrudniają zaledwie kilkanaście osób.

Unijny mechanizm korygujący (CBAM) w praktyce nie chroni polskiego rynku – pełne opłaty wyrównawcze wejdą w życie dopiero w 2034 roku, co pozostawia nasz przemysł bez ochrony na całą dekadę.

Gilotyna roku 2039: Unia każe zamykać polskie zakłady

Polskie cementownie zostały wzięte w kleszcze. W ciągu najbliższych czterech lat unijna dyrektywa ETS podniesie koszty funkcjonowania branży w Polsce o niewyobrażalną kwotę 1 mld euro z tytułu zakupu uprawnień do emisji.

Prawdziwym wyrokiem śmierci dla sektora jest jednak horyzont roku 2039. Produkcja cementu wiąże się z tzw. emisją procesową – aż w 60% wynika ona z nieuniknionej reakcji chemicznej rozkładu kamienia wapiennego. Zgodnie z trajektorią redukcji w dyrektywie EU ETS, po 2039 roku pula bezpłatnych uprawnień oraz możliwość dokupienia praw do emisji zostaną wyzerowane. Bez ogólnokrajowej infrastruktury do wychwytu i magazynowania dwutlenku węgla (CCS/CCUS), po 2039 roku legalna produkcja cementu w Polsce po prostu przestanie istnieć.

Cement to surowiec krytyczny

Zagrożenie upadkiem przemysłu cementowego w Polsce uderza w nasze bezpieczeństwo narodowe. Cement jest surowcem strategicznym niezbędnym do realizacji kluczowych inwestycji, takich jak elektrownie jądrowe czy infrastruktura obronna.

Samo zapotrzebowanie na cement do realizacji rządowego programu „Tarcza Wschód” oraz budowy schronów i umocnień obrony cywilnej szacowane jest na 3 mln ton. Dla obrazu: budowa zaledwie 2-3 km odcinka pilotażowego Tarczy Wschód pochłonęła 3500 ciężkich betonowych jeży i gwiazdobloków.

Czas na stanowczą reakcję

Stowarzyszenie Producentów Cementu apeluje do władz o natychmiastowe kroki:

  • Ochronę rynku i natychmiastowe uszczelnienie granic poprzez objęcie transportów cementu systemem SENT.
  • Uwzględnienie specyfiki emisji procesowej i zwolnienie cementu na cele obronne z opłat ETS.
  • Stworzenie krajowej strategii CCS (wychwytu CO2).

Czas na półśrodki się skończył. Polska musi stanowczo sprzeciwić się nierównej konkurencji zza wschodniej granicy oraz polityce klimatyczne. System ETS, który niszczy najnowocześniejsze polskie zakłady na rzecz zamienników sprowadzanych z państw trzecich, nie ma nic wspólnego z ochroną środowiska – jest narzędziem deindustrializacji Europy Środkowej. Jeśli nie obronimy polskiego cementu, konsekwencje społeczne, gospodarcze i militarne będą nieodwracalne.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 02.11.2026 09:36
Źródło: tysol.pl