Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Mowa Trumpa
12.07.2017 13:04

Komentarzy: 0
Udostępnij:
O czym będzie mówić Donald Trump w Warszawie? Cynicy twierdzą, że amerykański prezydent przyjeżdża do Polski, aby znów obiecać Polakom zniesienie wiz do USA. Być może, Trump rzeczywiście wspomni coś o wizach. Jest to bardzo ważny symbol w stosunkach polsko-amerykańskich. Podróż bezwizowa oznacza nie tylko wygodę dla Polaków odwiedzających Stany, ale również szacunek dla Polski jako sojusznika. Z jakiej racji Polacy mają ubiegać się o wizy u ambasadowych biurokratów, jak petenci z wrogich USA społeczeństw?
Ruch bezwizowy jest ważny, oznacza szacunek, ale są sprawy ważniejsze niż wizy. O tym głównie będzie mówić Trump w Europie: o Rosji, o Niemcach, o NATO, o stosunkach transatlantyckich, o uczciwej wymianie handlowej (fair trade). Ogólnie: pokarze pięść Kremlowi i podkreśli swą wolę bronić Warszawy; ale Moskwa dostanie też marchewkę w postaci możliwości współpracy przeciw Korei Północnej, Iranowi i islamistycznym terrorystom. Trump pogrozi z dezaprobatą palcem Berlinowi, wspominając brak pełnego udziału Niemiec w przedsięwzięciach Paktu Atlantyckiego. Będzie się skarżył na monopolistyczne praktyki Brukseli, podcinanie zasad wolnego handlu oraz paraliżujące wszystko przepisy europejskiej biurokracji. Pozytywnie będzie mówił o stosunkach transatlantyckich, a w tym pewnie o Wielkiej Brytanii. Naturalnie powie dużo w tym kontekście o Polsce.
Wspomni krwawą i bohaterską historię. Ale skupi się głównie na przyszłości i ostatnich triumfach, które rodacy nad Wisłą zwykle nie doceniają i nie chcą dostrzegać. Powie o tym, że Rzeczpospolita poczyniła niesamowity postęp od czasu wyzwolenia się z okowów komunizmu. Że wzmacnia z pomocą USA wschodnią flankę NATO. Wypełnia swoje sojusznicze zobowiązania. Dalej będzie mówić też - na razie raczej oględnie - o idei Międzymorza, czyli właśnie o wschodniej flance NATO. Przemówienie na Placu Krasińskich nie jest jeszcze przygotowane. Częstokroć tak ważna symbolicznie mowa jest doszliwowywana do ostatniej chwili. Każda administracja ma małą "fabrykę" pisarzy przemówień i okólników (speechwriters). Większość daje produkty wstępne (mowy, artykuły, itp.) swoim bezpośrednim przełożonym, ci konsultują się ze swymi szefami, którzy przedstawiają projekty czołowym graczom w rządzie, a ci z kolei pokazują końcowy produkt prezydentowi USA.
Na każdym szczeblu wrze ostra dyskusja. Naturalnie są wyjątki. Np. Pat Buchanan miał bezpośredni dostęp do Richarda Nixona, który faworyzował swego konserwatywnego kowala słów. Zanim powstanie przemówienie, zwykle robi się badania, czasami rekonesans. Peter Robinson pojechał do RFN, aby wybadać teren przed podróżą swego pryncypała, prezydenta Ronalda Reagana. Był na przyjęciu, na którym żywo komentowano, jak świetny i kochany jest Michaił gorbaczow. Jakaś kobieta ostro uciszyła towarzystwo: "Jak on jest taki świetny, to dlaczego nie rozwali muru berlińskiego? " I to właśnie zainspirowało głośny passus z przemówienia prezydenckiego: "Panie gorbaczow, rozwal pan ten mur." Notabene, mięczaki z administracji Reagana usuwali ten fragment pięciokrotnie, a prezydent go przywracał. I w czerwcu 1987 r. powiedział. Czasami przemówienia rodzą się z wewnątrzadministracyjnych rozgrywek, wręcz w ramach spisków. W sierpniu 1991 r. pięcioosobowy zespół wysokich rangą urzędników georgea H.W. Busha nakazał mojemu koledze przygotować w tajemnicy przemowę popierającą gorbaczowa i Związek Sowiecki. Kolega, który był wysokim stopniem oficerem CIA i pracownikiem Departamentu Stanu odparł: "Nie po to walczyłem całe życie, by rozbić Sowiety i wyzwolić komunistycznych niewolników, aby teraz ratować czerwonych oprawców."
I odszedł z pracy. A piątka zleciła pracę nieznanej szerzej, młodej pracownicy. Napisała, jak trzeba. Bush - który nie wiedział,
co czyni - mowę wygłosił. A Sowiety i tak się rozpadły. Młoda pracownica tymczasem otworzyła sobie furtkę do wielkiej kariery. Nazywa się Condoleezza Rice. Ale na ogół mamy do czynienia z wielostopniowym procesem powstawania przemówień. W maju 2012 r. poproszono mnie, bym napisał okólnik dla republikańskiego kandydata na prezydenta Mitta Romneya, w związku z jego planowaną podróżą do Europy i Izraela. Na liście znalazła się i Polska. Wytłumaczyłem rozmaite rzeczy, zasugerowałem pewne ruchy, m.in. dotyczące upamiętniania Powstania Warszawskiego i "Solidarności." Wyjaśniłem, że to działacze "S" zbudowali pomnik Ronalda Reagana w gdańsku. Mój okólnik poszedł w obroty rozmaitych magików i szarlatanów w kampanii Romneyego. Przetworzyli go, przemielili. I wyszło jak wyszło. W polskim kontekście raczej pozytywnie. Sam jestem ciekaw, co powie Trump w Warszawie (i w Europie), mimo że podpowiadamy mu, jak możemy. Ale kto to obrobi i co sam prezydent zdecyduje się powiedzieć, to już inna historia.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 2 lipca 2017
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (28/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.
Wspomni krwawą i bohaterską historię. Ale skupi się głównie na przyszłości i ostatnich triumfach, które rodacy nad Wisłą zwykle nie doceniają i nie chcą dostrzegać. Powie o tym, że Rzeczpospolita poczyniła niesamowity postęp od czasu wyzwolenia się z okowów komunizmu. Że wzmacnia z pomocą USA wschodnią flankę NATO. Wypełnia swoje sojusznicze zobowiązania. Dalej będzie mówić też - na razie raczej oględnie - o idei Międzymorza, czyli właśnie o wschodniej flance NATO. Przemówienie na Placu Krasińskich nie jest jeszcze przygotowane. Częstokroć tak ważna symbolicznie mowa jest doszliwowywana do ostatniej chwili. Każda administracja ma małą "fabrykę" pisarzy przemówień i okólników (speechwriters). Większość daje produkty wstępne (mowy, artykuły, itp.) swoim bezpośrednim przełożonym, ci konsultują się ze swymi szefami, którzy przedstawiają projekty czołowym graczom w rządzie, a ci z kolei pokazują końcowy produkt prezydentowi USA.
Na każdym szczeblu wrze ostra dyskusja. Naturalnie są wyjątki. Np. Pat Buchanan miał bezpośredni dostęp do Richarda Nixona, który faworyzował swego konserwatywnego kowala słów. Zanim powstanie przemówienie, zwykle robi się badania, czasami rekonesans. Peter Robinson pojechał do RFN, aby wybadać teren przed podróżą swego pryncypała, prezydenta Ronalda Reagana. Był na przyjęciu, na którym żywo komentowano, jak świetny i kochany jest Michaił gorbaczow. Jakaś kobieta ostro uciszyła towarzystwo: "Jak on jest taki świetny, to dlaczego nie rozwali muru berlińskiego? " I to właśnie zainspirowało głośny passus z przemówienia prezydenckiego: "Panie gorbaczow, rozwal pan ten mur." Notabene, mięczaki z administracji Reagana usuwali ten fragment pięciokrotnie, a prezydent go przywracał. I w czerwcu 1987 r. powiedział. Czasami przemówienia rodzą się z wewnątrzadministracyjnych rozgrywek, wręcz w ramach spisków. W sierpniu 1991 r. pięcioosobowy zespół wysokich rangą urzędników georgea H.W. Busha nakazał mojemu koledze przygotować w tajemnicy przemowę popierającą gorbaczowa i Związek Sowiecki. Kolega, który był wysokim stopniem oficerem CIA i pracownikiem Departamentu Stanu odparł: "Nie po to walczyłem całe życie, by rozbić Sowiety i wyzwolić komunistycznych niewolników, aby teraz ratować czerwonych oprawców."
I odszedł z pracy. A piątka zleciła pracę nieznanej szerzej, młodej pracownicy. Napisała, jak trzeba. Bush - który nie wiedział,
co czyni - mowę wygłosił. A Sowiety i tak się rozpadły. Młoda pracownica tymczasem otworzyła sobie furtkę do wielkiej kariery. Nazywa się Condoleezza Rice. Ale na ogół mamy do czynienia z wielostopniowym procesem powstawania przemówień. W maju 2012 r. poproszono mnie, bym napisał okólnik dla republikańskiego kandydata na prezydenta Mitta Romneya, w związku z jego planowaną podróżą do Europy i Izraela. Na liście znalazła się i Polska. Wytłumaczyłem rozmaite rzeczy, zasugerowałem pewne ruchy, m.in. dotyczące upamiętniania Powstania Warszawskiego i "Solidarności." Wyjaśniłem, że to działacze "S" zbudowali pomnik Ronalda Reagana w gdańsku. Mój okólnik poszedł w obroty rozmaitych magików i szarlatanów w kampanii Romneyego. Przetworzyli go, przemielili. I wyszło jak wyszło. W polskim kontekście raczej pozytywnie. Sam jestem ciekaw, co powie Trump w Warszawie (i w Europie), mimo że podpowiadamy mu, jak możemy. Ale kto to obrobi i co sam prezydent zdecyduje się powiedzieć, to już inna historia.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 2 lipca 2017
www.iwp.edu
Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (28/2017) do kupienia w wersji cyfrowej tutaj.

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 12.07.2017 13:04
Media: Trump chce zakończyć wojnę z Iranem mimo blokady cieśniny Ormuz
31.03.2026 05:26

Komentarzy: 0
Administracja USA rozważa zakończenie działań militarnych przeciwko Iranowi, nawet jeśli kluczowa dla handlu cieśnina Ormuz pozostanie zamknięta. W tle narastają napięcia w regionie i ostre reakcje Teheranu.
Czytaj więcej
Hiszpania zamknęła przestrzeń powietrzną dla samolotów biorących udział w atakach na Iran
30.03.2026 15:03

Komentarzy: 0
Hiszpania na początku wojny USA i Izraela z Iranem poinformowała Waszyngton o zamknięciu swojej przestrzeni powietrznej dla samolotów biorących udział w konflikcie – poinformowała w poniedziałek ministra obrony Hiszpanii Margarita Robles, potwierdzając wcześniejsze doniesienia dziennika „El Pais”.
Czytaj więcej
Trump dla „FT”: Chciałbym przejąć ropę z Iranu
30.03.2026 06:15

Komentarzy: 0
Prezydent USA Donald Trump powiedział w niedzielnym wywiadzie dla dziennika „Financial Times”, że chciałby „przejąć ropę z Iranu” i może przejąć centrum eksportowe na wyspie Chark, punkt wyjściowy dla 90 proc. irańskiego eksportu ropy.
Czytaj więcej
Eksperci: Netanjahu wykazał się umiejętnością manipulowania Trumpem. „Wyjścia z wojny nie widać”
29.03.2026 15:34

Komentarzy: 0
Dyrektorka włoskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IAI) Nathalie Tocci uważa, że premier Izraela Benjamin Netanjahu wykazał się umiejętnością manipulowania prezydentem USA Donaldem Trumpem. Szef francuskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (IFRI) Thomas Gomart ocenił, że „nie widzi wyjścia z wojny” USA i Izraela z Iranem trwającej od 28 lutego.
Czytaj więcej
Donald Trump: Kuba będzie następna
28.03.2026 12:58

Komentarzy: 0
Kuba będzie następna - powiedział prezydent USA Donald Trump, cytowany przez agencję Reutera, w przemówieniu poświęconym działaniom amerykańskich sił zbrojnych w Wenezueli i przeciwko Iranowi. To kolejny taki komunikat w ostatnich tygodniach.
Czytaj więcej