Prof. Marek Jan Chodakiewicz dla "TS": Bebechy Białego Domu

Oficjalni z Warszawy spytali mnie nieoficjalnie, co się dzieje, bo nie dostawali odpowiedzi z Waszyngtonu na swoje propozycje. Odpowiedziałem, że wynika to z kilku czynników niemających nic wspólnego ze stosunkiem USA do Polski. Po pierwsze trwa na całej linii sabotaż nowej administracji. Przeciwnicy Trumpa paraliżują jego poczynania w rozmaity sposób. Np. stosują strajk włoski, czyli udają, że pracują, a to spowalnia wszelkie funkcje i tak rozdętej biurokracji federalnej. W niektórych wypadkach, znając doskonale polecenia, inklinacje i preferencje nowego prezydenta, wręcz bezczelnie reinterpretują je w taki sposób, aby jak najwięcej zachować z metod, ideii i systemu Baracka Obamy.
Sabotaż bywa też zupełnie jawny. Np. odziedziczona po Obamie wiceminister sprawiedliwości Sally Yates odmówiła wypełnienia prezydenckiego polecenia dotyczącego reformy emigracyjnej. Trump natychmiast wyrzucił ją z pracy. Lewicowa prasa zawyła chórem poparcia dla nowej męczenniczki. Drugim powodem braku reakcji na propozycje z Warszawy jest brak drożności komunikacyjnej. Nie wiadomo, komu przekazać list, aby dotarł do właściwego adresata. Kłopotem mogą być choćby kiepskie relacje z Ambasadą USA w RP. Nie wspominam tu o wewnętrznych kłopotach Polski: braku jakiejkolwiek skoordynowanej strategii polityki zagranicznej; rozmaite ośrodki władzy, od ministerstw (MON, MSZ ) przez Pałac Prezydencki do kancelarii premier - konkurują ze sobą zamiast się uzupełniać. Te samodzielne inicjatywy do pewnego stopnia wprowadzają zamieszanie wśród amerykańskich czynników miarodajnych, które zresztą same są obecnie w oku cyklonu.
Po trzecie administracja Trumpa, nawet jej najsprawniejsza część, jest zasypana sprawami związanymi z przejęciem władzy. Priorytetem jest dla tutejszych opanowanie postobamowej biurokracji oraz naoliwienie systemu administracyjnego, aby pracował sprawnie.
Nie ma też odpowiedniego personelu. W tej chwili w Departamencie Stanu brak trzech najważniejszych zastępców sekretarza stanu. W związku z tym piony te właściwie nie działają. To samo dzieje się w Departamencie Obrony. Do dużego stopnia jest to winą niekompetencji i amatorszyczyzny Trumpa i jego konfederatów. Po części wynika to z obietnic wyborczych Trumpa ograniczenia biurokracji państwowej. W każdym razie w tej chwili znakomita większość tzw. pozycji politycznych (political appointments) pozostaje nieobsadzona. A jest ich ponad 4 tysiące.
Najważniejszym powodem zawirowania, a miejscami chaosu w polityce zagranicznej jest dezorganizacja częściowa centrum, czyli Białego Domu. Donald Trump nie ma strategii, reaguje intuicyjnie na rozwój sytuacji. Stąd bombardowanie Syrii albo pogróżki w stronę północnej Korei. Ponadto Trump opiera się głównie na rodzinie. A tutaj główną rolę gra jego córka Ivanka oraz jego zięć Jarred Kushner. Kushner wdziera się dosłownie do wszystkiego, a w tym do polityki personalnej i zagranicznej.
Frakcja "rodzina" jest sprzysiężona z tzw. miliarderami z Wall Street (gozzilionaires). Pierwsze skrzypce wśród nich gra Garry Cohn, były prezes Goldman Sachs. Jest ultrapragmatyczny i globalistyczny. Pcha Biały Dom do głównego nurtu. Przestrzegam jednak przed zrównywaniem Cohna z Kushnerem. Ten ostatni pamięta, że gdy Kushnerowie byli na dorobku, potentaci z Goldman Sachs i innych nowojorskich firm ostracyzowali jego rodzinę jako "Ostjuden" - Żydów ze wschodu. Ale przymierze taktyczne i emocjonalne między nimi funkcjonuje. Za swego głównego przeciwnika uznają Stephena Bannona. To Ivanka, Kushner i Cohen wpłynęli na Trumpa, aby usunął Bannona z Rady Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Council - NSC).
Katolik Bannon, były redaktor naczelny populistycznego Breitbart, związany jest z nacjonalistami i tzw. alternatywną prawicą (alt-right). Uważa, że nadchodzi wielka, historyczna fala zmiany i należy bronić Amerykę - oraz cywilizację zachodnią, a w tym i Kościół katolicki - przed upadkiem. Stworzył nawet wewnątrz administracji zespół do spraw strategicznych. Teraz Biały Dom dezawuuje, a w najlepszym wypadku bagatelizuje ten pomysł.
Rodzinie i "miliarderom" pomagają w atakach na Bannona tzw. nosorożcy, czyli Łże-Republikanie (Republicans in Name Only - RHINOs). Przewodzi im Reince Priebus, szef szefa sztabu Trumpa. To przez Priebusa przechodzą właściwie wszystkie istotne informacje i on prezentuje je prezydentowi tak jak chce. Albo i nie. Priebus to liberalny kandydat kompromisu. Wrzuciła go Trumpowi na kark Partia Republikańska, aby nowego prezydenta cywilizować i kontrolować. Powszechnie uważa się, że to właśnie od grupy "nosorożców" wychodzą najboleśniejsze przecieki do mediów, które tak wściekają Trumpa.
Trochę na uboczu od tych przepychanek stoją grupy profesjonalistów. Pierwsza to tzw. technokraci, czyli specjaliści w rozmaitych dziedzinach. Są wśród nich eksperci pierwszej klasy, niektórzy nawet służyli u Ronalda Reagana. Druga ważna orientacja to "junta" czyli grupa czynnych i emerytowanych wojskowych. Stworzył ją najpierw generał Mike Flynn, a w tej chwili szefuje grupie i kształtuje ją generał H.R. McMaster, szef NSC. Na razie rodzina, "miliarderzy" i "nosorożce" do technokratów i "junty" się nie przyczepiają otwarcie. Widać nawet manewry wojskowych, aby oswoić Kushnera. Zobaczymy czy ta influence operation wyjdzie.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 5 maja 2017
www.iwp.edu
Po trzecie administracja Trumpa, nawet jej najsprawniejsza część, jest zasypana sprawami związanymi z przejęciem władzy. Priorytetem jest dla tutejszych opanowanie postobamowej biurokracji oraz naoliwienie systemu administracyjnego, aby pracował sprawnie.
Nie ma też odpowiedniego personelu. W tej chwili w Departamencie Stanu brak trzech najważniejszych zastępców sekretarza stanu. W związku z tym piony te właściwie nie działają. To samo dzieje się w Departamencie Obrony. Do dużego stopnia jest to winą niekompetencji i amatorszyczyzny Trumpa i jego konfederatów. Po części wynika to z obietnic wyborczych Trumpa ograniczenia biurokracji państwowej. W każdym razie w tej chwili znakomita większość tzw. pozycji politycznych (political appointments) pozostaje nieobsadzona. A jest ich ponad 4 tysiące.
Najważniejszym powodem zawirowania, a miejscami chaosu w polityce zagranicznej jest dezorganizacja częściowa centrum, czyli Białego Domu. Donald Trump nie ma strategii, reaguje intuicyjnie na rozwój sytuacji. Stąd bombardowanie Syrii albo pogróżki w stronę północnej Korei. Ponadto Trump opiera się głównie na rodzinie. A tutaj główną rolę gra jego córka Ivanka oraz jego zięć Jarred Kushner. Kushner wdziera się dosłownie do wszystkiego, a w tym do polityki personalnej i zagranicznej.
Frakcja "rodzina" jest sprzysiężona z tzw. miliarderami z Wall Street (gozzilionaires). Pierwsze skrzypce wśród nich gra Garry Cohn, były prezes Goldman Sachs. Jest ultrapragmatyczny i globalistyczny. Pcha Biały Dom do głównego nurtu. Przestrzegam jednak przed zrównywaniem Cohna z Kushnerem. Ten ostatni pamięta, że gdy Kushnerowie byli na dorobku, potentaci z Goldman Sachs i innych nowojorskich firm ostracyzowali jego rodzinę jako "Ostjuden" - Żydów ze wschodu. Ale przymierze taktyczne i emocjonalne między nimi funkcjonuje. Za swego głównego przeciwnika uznają Stephena Bannona. To Ivanka, Kushner i Cohen wpłynęli na Trumpa, aby usunął Bannona z Rady Bezpieczeństwa Narodowego (National Security Council - NSC).
Katolik Bannon, były redaktor naczelny populistycznego Breitbart, związany jest z nacjonalistami i tzw. alternatywną prawicą (alt-right). Uważa, że nadchodzi wielka, historyczna fala zmiany i należy bronić Amerykę - oraz cywilizację zachodnią, a w tym i Kościół katolicki - przed upadkiem. Stworzył nawet wewnątrz administracji zespół do spraw strategicznych. Teraz Biały Dom dezawuuje, a w najlepszym wypadku bagatelizuje ten pomysł.
Rodzinie i "miliarderom" pomagają w atakach na Bannona tzw. nosorożcy, czyli Łże-Republikanie (Republicans in Name Only - RHINOs). Przewodzi im Reince Priebus, szef szefa sztabu Trumpa. To przez Priebusa przechodzą właściwie wszystkie istotne informacje i on prezentuje je prezydentowi tak jak chce. Albo i nie. Priebus to liberalny kandydat kompromisu. Wrzuciła go Trumpowi na kark Partia Republikańska, aby nowego prezydenta cywilizować i kontrolować. Powszechnie uważa się, że to właśnie od grupy "nosorożców" wychodzą najboleśniejsze przecieki do mediów, które tak wściekają Trumpa.
Trochę na uboczu od tych przepychanek stoją grupy profesjonalistów. Pierwsza to tzw. technokraci, czyli specjaliści w rozmaitych dziedzinach. Są wśród nich eksperci pierwszej klasy, niektórzy nawet służyli u Ronalda Reagana. Druga ważna orientacja to "junta" czyli grupa czynnych i emerytowanych wojskowych. Stworzył ją najpierw generał Mike Flynn, a w tej chwili szefuje grupie i kształtuje ją generał H.R. McMaster, szef NSC. Na razie rodzina, "miliarderzy" i "nosorożce" do technokratów i "junty" się nie przyczepiają otwarcie. Widać nawet manewry wojskowych, aby oswoić Kushnera. Zobaczymy czy ta influence operation wyjdzie.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, 5 maja 2017
www.iwp.edu

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 10.05.2017 14:14
Komentarze
Trump podjął decyzję w sprawie Iranu
02.08.2026 07:49

Komentarzy: 0
Prezydent USA Donald Trump ogłosił w sobotę, że zgodził się wstrzymać uderzenie na Iran. Uwarunkował to możliwością szybkiego zawarcia porozumienia z Teheranem zakładającego otwarcie cieśniny Ormuz i neutralizację zagrożenia nuklearnego ze strony Iranu.
Czytaj więcej
Trump wycofuje się z deklaracji w sprawie Patriotów? „Nie zgodziliśmy się”
31.07.2026 22:47

Komentarzy: 0
Donald Trump powiedział w piątek, że Stany Zjednoczone nie zgodziły się dotąd na przyznanie Ukrainie licencji na produkcję uzbrojenia Patriot. Wypowiedź wydaje się sprzeczna z jego deklaracją ze szczytu NATO w Ankarze z 8 lipca, gdy publicznie zapowiadał udzielenie takiej licencji. Prezydent USA zaznaczył, że rozmowy trwają, ale Waszyngton ostrożnie podchodzi do przekazywania zaawansowanych technologii wojskowych.
Czytaj więcej
Podszywają się pod obywateli innych krajów. Departament Stanu USA wydał pilny komunikat
31.07.2026 19:15

Komentarzy: 0
Departament Stanu USA ostrzega, że północnokoreańscy specjaliści IT podszywają się pod obywateli innych państw i zdobywają zdalne kontrakty w zagranicznych firmach. Według amerykańskich władz część ich wynagrodzeń trafia do instytucji finansujących północnokoreańskie programy nuklearne i rakietowe. Osoby te mogą również wykradać dane, kryptowaluty i poufne informacje przedsiębiorstw.
Czytaj więcej
Departament Stanu USA obwinia rząd Hiszpanii za kryzys w Ceucie
31.07.2026 18:25

Komentarzy: 0
Departament Stanu USA opublikował w piątek na swoim oficjalnym profilu na platformie X komunikat dotyczący kryzysu migracyjnego w Ceucie. Amerykańska administracja wyraziła solidarność z mieszkańcami Hiszpanii i oskarżyła rząd Pedra Sáncheza o działania ułatwiające masową nielegalną migrację.
Czytaj więcej
Samuel Pereira: Na złość prezydentowi, szkodzi Polsce, czyli o skutkach tuskowego focha
29.07.2026 22:29

Komentarzy: 0
Na złość prezydentowi, szkodzi Polsce, czyli o skutkach tuskowego focha Jeszcze kilka lat temu Polska była jednym z najważniejszych ogniw kontaktu między Waszyngtonem a Europą Środkowo-Wschodnią. To w Warszawie zapadały decyzje, tutaj przyjeżdżali amerykańscy prezydenci, a polscy przywódcy mieli bezpośredni dostęp do Białego Domu.
Czytaj więcej