Piotr Zaremba: Jak Truman obronił zachodnią cywilizację

- Rozmówca zwraca uwagę, że amerykańska polityka stała się dziś znacznie bardziej spolaryzowana i mniej oparta na kompromisie.
- Truman łączył twardy antykomunizm z polityką społeczną i walką z segregacją rasową.
- Jego odwaga w powstrzymywaniu komunizmu uczyniła go jednym z najważniejszych powojennych prezydentów USA.
Piotr Skwieciński: Zastanawiam się, czy dzisiejsza Ameryka to jest ten sam kraj, o którym piszesz w swoich „Dziejach politycznych Stanów Zjednoczonych”? Czy USA Donalda Trumpa, pogrążone w wojnie partyjnej, ale jeszcze przedtem USA Bidena, pogrążone w rewolucji woke, mają coś wspólnego z dawną Ameryką, której podstawową cechą było dążenie do kompromisu?
Piotr Zaremba: Widzę to zerwanie, z tym że najmocniej dopiero teraz – w czasie drugiej kadencji Trumpa. Rzeczywiście, cechą Ameryki zawsze był system dwupartyjny, ale taki, którego ostrość łagodził praktyczny brak dyscypliny partyjnej oraz istnienie w obu stronnictwach różnych opcji, przenikających się lobby, różnych skrzydeł. W XIX wieku ktoś porównał Kongres do sali aukcyjnej, w której trwają nieustanne targi. Targi o różne sprawy, w których skład targujących się stron nie był stały, zdeterminowany przynależnością klubową, tylko zmienny, zależnie od tego, jaki problem był omawiany, jakie były interesy i poglądy konkretnych parlamentarzystów. To się teraz radykalnie zmieniło, nastąpiła ideologizacja obu ugrupowań. Nowością jest też rola prezydenta – w tym sensie, że jeszcze nigdy urzędujący prezydent Stanów Zjednoczonych nie miał możliwości tak autorytarnego rządzenia partią, z ramienia której wygrał wybory, jak obecnie Donald Trump.
Drogi czytelniku
Właśnie czytasz artykuł. PREMIUM - treść o pogłębionej wartości merytorycznej i opiniotwórczej. By przeczytać go w całości wystarczy, że założysz BEZPŁATNE konto czytelnika Tygodnika Solidarność. Do założenia konta wystarczy adres e-mail.





