Marcin Brixen: Mały Książę wersja 2.0

Hiobowscy w ramach "Nowa wersja starej historii" obejrzeli ekranizację "Małego Księcia".
Mały Książę łapał, gazował, zabijał lisy i okradał ich nory. Z zabitych lisów robił smalec, kołnierze i nawóz pod kapustę. Nie lubił lisów, uważał je za brudne, tępe szkodniki. Eksterminując je robił więcej miejsca dla swoich wilków. Mały Książę kochał wilki. Wyrywał też róże i palił nimi w piecu. Uważał, że świat byłby lepszy bez róż, które tylko oplatają wszystko łodygami i wysysają soki. No i zabierają miejsce życiowe kartoflom. Mały Książę uwielbiał kartofle. Za niedościgły smak, piękno kwiatów, za kolor bulw harmonizujący z kolorem jego munduru. Gazował tak i zabijał, palił i niszczył, aż w końcu złapał go leśniczy i powiedział: "Mały Książę, ty sobako! Róże i lisy są pod ochroną. Trzeba ponieść odpowiedzialność za to, co się zrobiło". Hodowca róż powiedział "Aj waj, a ja muszę dostać pieniądz za wszystkie zniszczone szklarnie" choć wcześniej żadnej szklarni nie miał. Ale Mały Książę odpowiedział: "To nie ja, to monarchiści!". Po czym podzielił się pieniędzmi ukradzionymi lisom z leśniczym i hodowcą róż. I zgodnie w trójkę ogłosili, że winnymi pogromu róż są lisy. "My też ginęliśmy" obruszyły się lisy, ale nikt ich nie słuchał. W telewizji Małego Księcia i w gazecie hodowcy róż nazwano lisy różożercami i pisano, że lisy mają się wstydzić swojej postawy bo nie dość gorliwie ratowały róże z łap monarchistów. No i oczywiście lisy mają zapłacić odszkodowanie. Wszystkim.
Komentarze
Trump stawia warunki Hawanie. „Zawrą układ albo zostaną bez ropy”
Karol Nawrocki zabrał głos ws. polityki rządu Tuska. „Ta sprawa szczególnie mnie martwi”

Szanse koalicji rządowej na dotrwanie do końca kadencji. Jest nowy sondaż

Solidarność mówi DOŚĆ! - nowy numer "Tygodnika Solidarność"

Polacy ocenili działania Żurka. Minister nie będzie zadowolony

