Marcin Brixen: Buntownik z wyboru w menu

Do pokoju Łukaszka weszła jego mama i powiedział, że bardzo jej zależy żeby poszedł z nie do fastfoodu na ich osiedlu.
- Ale ja nie jestem głodny - rzekł Łukaszek.
- Ale zrób to dla mnie.
- Jeśli chcesz zjeść burgera to możesz przecież iść sama.
- Ale ja nie jestem głodna - wyznała mama Łukaszka.
Łukaszek aż oderwał się od komputera.
- Jeśli ty nie jesteś głodna i ja nie jestem głodny to po co mamy iść do fastfoodu?
- Nie filozofuj! - tupnęła nogą mama. - Czasami do fastfoodu nie idzie się po to, żeby jeść.
- A po co?
Mama Łukaszka kręciła oczami, wzdychała, aż wreszcie wyznała, że mama Wiktymiusza idzie do fastfoodu ze swoim synem.
- To ty też musisz iść ze swoim - wbił szpilę Łukaszek. - Ach! Już wiem! Te zestawy z raperem buntownikiem! Idziemy!
Dziwna rzecz, teraz to przerażona mama Łukaszka nie chciała iść. I nie poszliby, gdyby nie to, że mama Wiktymiusza wstąpiła po nich. Teraz już nie było innego wyjścia. Musieli iść.
- Zobaczycie jaki mój syn jest twardy - szeptała mama Wiktymiusza kiedy stali w kolejce do kasy fastfoodu. Przed nimi kłębił się podekscytowany tłum dziewczyn wyglądających jak jednorożce i chłopaków wyglądających jak dziewczyny.
Kiedy wreszcie dotarli do lady, mama Wiktymiusza złożyła zamówienie jako pierwsza.
- Jednego Buntownika z podwójnym serem.
Mama Łukaszka spojrzała na nią złym okiem i skontrowała:
- Dwa Chrzanić System z frytkami.
Mama Wiktymiusza spojrzała na swojego syna. ten przełknął ślinę i wydukał:
- Osiem gwiazdek w sosie musztardowym.
Zwycięstwo już było mamy Wiktymiusza gdy do kasy podsunął się Łukaszek.
- Poproszę porcję surowego mięsa z drobno pokrojoną cebulą i ogórkiem kiszonym, a na to podwójne żółtko.
Ci, co nie zemdleli przy "Surowe mięso" zaczęli wymiotować przy "podwójne żółtko". Mama Łukaszka spojrzała z triumfem na mamę Wiktymiusza, lecz jak się okazało zupełnie niepotrzebnie, bowiem leżała ona bez zmysłów.
- Będziesz się kiedyś wstydził gówniarzu, że jadłeś nabiał! - piszczała kierowniczka fastfoodu, która przybiegła na widok kuchennego Armageddonu. Personel zaległ na podłodze, wśród rozrzuconego jedzenia, tac, kubków z napojami, a z jednej maszyny wysypało się...
- Co to za zielone kulki? - zapytała zaciekawiona mama Łukaszka.
- A. to... Wchodzi do sprzedaży od przyszłego tygodnia.
- Jak to się nazywa?
- Soylent Green.
Komentarze
Trump stawia warunki Hawanie. „Zawrą układ albo zostaną bez ropy”
Karol Nawrocki zabrał głos ws. polityki rządu Tuska. „Ta sprawa szczególnie mnie martwi”

Szanse koalicji rządowej na dotrwanie do końca kadencji. Jest nowy sondaż

Solidarność mówi DOŚĆ! - nowy numer "Tygodnika Solidarność"

Polacy ocenili działania Żurka. Minister nie będzie zadowolony

