Szukaj
Konto

Grzegorz J. Kałuża: Operacja „polskie obozy śmierci”

30.01.2018 01:40
Grzegorz J. Kałuża: Operacja „polskie obozy śmierci”
Źródło: Wikipedia domena publiczna
Komentarzy: 0
Rządy Izraela i Polski wydały w listopadzie 2016 wspólne oświadczenie, w którym uznano za niedopuszczalne określenie „polskie obozy śmierci” jako kłamstwo historyczne. Obecny konflikt jest więc otwartym złamaniem przez władze Izraela tego porozumienia. Warto więc zastanowić się nad jego przyczynami. Polskie media, internauci i politycy starają się znaleźć realne przyczyny. Pominę głosy tych neonarodowców, dla których Żydzi są zagrożeniem wszelkiego dobra na świecie, bo są one wartościowe jedynie dla takich cynicznych kłamców, jak Jair Lapid, dając im pożywkę dla antypolskiej propagandy.
Portal WPolityce upatruje realną przyczynę tego sporu w zbliżającej się ustawie reprywatyzacyjnej. Środowisko Kongresu Żydów Amerykańskich i lobbing innych organizacji żydowskich doprowadziły do uchwały Kongresu USA w której pojawiło się wsparcie dla koncepcji, według której międzynarodowe instytucje żydowskie miałyby prawo do roszczeń wobec Polski, obejmujących majątek pozostały po bezpotomnie wymordowanych przez Trzecią Rzeszę polskich Żydach. Jest ona absurdem, bowiem przedwojenne państwo polskie nie odróżniało obywateli pochodzenia semickiego od reszty. Byli Polakami wyznania mojżeszowego, jeśli wyznawali judaizm. Ich potencjalni spadkobiercy nie mogą być więc traktowani inaczej od spadkobierców innych obywateli Rzeczpospolitej, a przy ich braku państwo polskie ma prawo do ich majątku, jak każde państwo świata. Co gorsza, uchwała ta uznaje za legalne Ustawy Norymberskie Rzeszy Niemieckiej dzielące okupowaną ludność terenu Polski na "rasy" (definiowane wbrew naukowemu pojęciu). To okupant nazwał część polskich obywateli - w tym katolików-Żydami i pozbawił ich wszelkich praw ludzkich. Nigdy nie zostało to uznane przez Rząd na Uchodźstwie ani Państwo Podziemne.

Jest to jednak tylko jeden z możliwych powodów tej akcji. W ostatnim okresie nastąpiło poważne zbliżenie polsko-amerykańskie, w tym na płaszczyźnie obronności. Izrael jest od dekad największym beneficjentem ameryjańskiej pomocy finansowej na zbrojenia. To dziesiątki miliardów dolarów. Amerykańskie zaangażowanie we wzmocnienie wschodniej flanki NATO jest więc w Izraelu postrzegane jako konkurencja dla ich wyjątkowej pozycji. Budzi lęk, że Amerykanie zaczną z czasem traktować Polskę jako tak cennego sojusznika, jak Izrael. W dodatku po upadku ZSRR i rosyjskiej interwencji w Syrii zmieniło się postrzeganie Rosji przez polityków izraelskich. Rosja przestała być sponsorem i poplecznikiem wszystkich krajów arabskich zagrażających istnieniu państwa Żydów. Jest teraz postrzegana raczej jako regulator i selektywny sojusznik reżimu syryjskiego. Los państw Europy Wschodniej jest Jerozolimie raczej obojętny. Ewentualny reset stosunków z Rosją naszym kosztem też jest możliwy. Premier Netanjahu poleciał do Moskwy zaraz po konflikcie z Polską.

Nie doceniamy też niemieckich wpływów w Izraelu. Stosunki gospodarcze i polityczne tych krajów są świetne. Niemcy prowadzą obecnie jawną ofensywę w celu obalenia rządu w Warszawie i powrotu u nas do władzy popleczników wizji "Niemieckiej Europy". Każdy znający język niemiecki może sobie to uświadomić z przekazu niemieckich mediów. Dzięki wieloletniej pracy polityków i służb niemieckich, począwszy od pierwszego szefa BND, generała Abwehry Gehlena - wynalazcy pojęć "nazistów" i "polskich obozów", oraz "historyków" pokroju Jana Tomasza Grossa, przeciętny obywatel Izraela bez wstrętu zażywa aspirynę Bayera i jeździ autem BMW. Nie uświadamia sobie, że daje zarobić koncernom produkującym niegdyś Cyklon B czy silniki dla Luftwaffe. Kultura niemiecka dzięki jidysz była europejskim Żydom zawsze bliska, wizja Claude Landsmanna "brudnych, podłych Polaków" wysługujących się Nazistom w mordowaniu Żydów z pobudek "katolickiego antysemityzmu" jest znalezieniem sprawców zastępczych. Izraelski uczeń w szkolnej podróży do Europy zobaczy zabytki kultury w Niemczech i obozy w Polsce. Żaden polityk izraelski nie straci więc punktów u swoich wyborców na współdziałaniu z rządem Niemiec przeciwko jakiejś odległej Polsce.

To tylko moje skromne sugestie dla naszych dziecinnie rozżalonych polityków. Najbardziej chyba irytuje mnie jednak ignorowanie przez część obecnych elit władzy w Polsce analiz amerykańskich ośrodków geo-strategicznych, z których wynika poważny potencjał rozwojowy Polski. W Berlinie i w Moskwie traktuje się je poważnie i uznaje nas za przyszłego konkurenta. Stąd twarda walka z polską racją stanu w każdym aspekcie. Ogromnym ułatwieniem dla naszych przeciwników jest też brak polskiej telewizji obcojęzycznej. Niemcy mają Deutsche Welle, Rosja emituje wielojęzyczną Russia Today. Ich wizja przeszłości, teraźniejszości i przyszłości świata trafia do milionów obcokrajowców. Tymczasem TVP Polonia nadaje dobranockę dla polonijnych dzieci w USA. Chyba czas się obudzić!

Grzegorz J. Kałuża
Komentarzy: 0
Data publikacji: 30.01.2018 01:40