Ukraińcy pracujący w Polsce są w stanie żyć za 700 zł miesięcznie. Resztę wysyłają na Ukrainę
18.04.2017 13:47

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Miesięczne zarobki migrantów w Polsce to średnio ok. 2 tys. zł netto. 95 proc. z nich to Ukraińcy, pracujący najczęściej w rolnictwie, usługach, budownictwie. W Polsce wydają nieco ponad 30 proc. tego, co zarobią. Resztę wysyłają na Ukrainę. Czy zachęcać ich do asymilacji i organizowania życia tutaj? Czy jedynie korzystać sezonowo z ich pracy, byleby była wydajna i tania? To pytania, z którymi nasze społeczeństwo musi zmierzyć się już dziś.
Według danych NBP Ukraińcy pracujący w Polsce są w stanie żyć tu za ok. 700 zł miesięcznie. Niemal 70 proc. ich zarobków trafia do rodzin, które zostawili na Ukrainie. Ale temu nie powinniśmy się dziwić, bo transfery finansowe do kraju naszych rodaków zatrudnionych na zachodzie Europy stanowią ok. 1 proc. polskiego PKB.
Stale przebywa w Polsce ok. miliona Ukraińców. Przyjeżdżają tak ze względów ekonomicznych, jak i, od 2014 r., politycznych. Ucieczka od udziału w konflikcie zbrojnym na wschodzie Ukrainy jest szczególnie ważna dla kobiet, które nie tylko boją się o swoich mężów, ale często także o młodych synów.
Polski przystanek
Jak mówi pracująca od 3 lat w Polsce Julia spod Kijowa, nie była w rodzinnych stronach od niemal 2 lat. Tęskni, ale najważniejsze jest dla niej to, że już od kilku miesięcy są z nią jej dwaj synowie. Jeden ma 17 lat, drugi 14. Gdy jeszcze byli na Ukrainie, a ona tu w Polsce, to niemal cały czas myślała, że niebawem mogą być powołani do wojska i przerzuceni na wschód, by walczyć z separatystami. Dziś jest szczęśliwa, bo synowie są bezpieczni. Chodzą do polskich szkół, a ona może spokojnie pracować.
Na pracę na narzeka, choć konkurencja jest duża i stale musi do siebie przekonywać polskie klientki. Jej ceny (salon kosmetyczny) są jednak konkurencyjne, a starania duże.
W zasadzie całe wynagrodzenie przeznacza na naukę synów, wyżywienie i mieszkanie. Z tym ostatnim miała trochę kłopotu, bo, jak mówi, Polacy niechętnie wynajmują mieszkania obcokrajowcom. Nie rozumie, dlaczego, bo żyje zupełnie normalnie, jak większość jej polskich sąsiadów. Czynsz płaci terminowo co do dnia, gdyż tę największą pozycję w domowym budżecie woli mieć z głowy od razu. Potem już wie, czy odłoży na kurtkę dla syna, czy nie. Ale, jak podkreśla, na Ukrainie też życie jest bardzo drogie, a do tego znacznie mniej przewidywalne.
Ona nie myśli o wyjeździe z Polski, chyba że nie uda jej się przedłużyć prawa pobytu, ale na razie tę myśl od siebie odsuwa. Inaczej starszy syn. On marzy o Ameryce. Obiecuje, że będzie się dobrze uczył w Polsce, także języka angielskiego, ale chce, by matka zgodziła się na jego wyjazd do Stanów - jeśli będzie miał taką możliwość.
Anna Grabowska
Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (16/2017) dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj
Stale przebywa w Polsce ok. miliona Ukraińców. Przyjeżdżają tak ze względów ekonomicznych, jak i, od 2014 r., politycznych. Ucieczka od udziału w konflikcie zbrojnym na wschodzie Ukrainy jest szczególnie ważna dla kobiet, które nie tylko boją się o swoich mężów, ale często także o młodych synów.
Polski przystanek
Jak mówi pracująca od 3 lat w Polsce Julia spod Kijowa, nie była w rodzinnych stronach od niemal 2 lat. Tęskni, ale najważniejsze jest dla niej to, że już od kilku miesięcy są z nią jej dwaj synowie. Jeden ma 17 lat, drugi 14. Gdy jeszcze byli na Ukrainie, a ona tu w Polsce, to niemal cały czas myślała, że niebawem mogą być powołani do wojska i przerzuceni na wschód, by walczyć z separatystami. Dziś jest szczęśliwa, bo synowie są bezpieczni. Chodzą do polskich szkół, a ona może spokojnie pracować.
Na pracę na narzeka, choć konkurencja jest duża i stale musi do siebie przekonywać polskie klientki. Jej ceny (salon kosmetyczny) są jednak konkurencyjne, a starania duże.
W zasadzie całe wynagrodzenie przeznacza na naukę synów, wyżywienie i mieszkanie. Z tym ostatnim miała trochę kłopotu, bo, jak mówi, Polacy niechętnie wynajmują mieszkania obcokrajowcom. Nie rozumie, dlaczego, bo żyje zupełnie normalnie, jak większość jej polskich sąsiadów. Czynsz płaci terminowo co do dnia, gdyż tę największą pozycję w domowym budżecie woli mieć z głowy od razu. Potem już wie, czy odłoży na kurtkę dla syna, czy nie. Ale, jak podkreśla, na Ukrainie też życie jest bardzo drogie, a do tego znacznie mniej przewidywalne.
Ona nie myśli o wyjeździe z Polski, chyba że nie uda jej się przedłużyć prawa pobytu, ale na razie tę myśl od siebie odsuwa. Inaczej starszy syn. On marzy o Ameryce. Obiecuje, że będzie się dobrze uczył w Polsce, także języka angielskiego, ale chce, by matka zgodziła się na jego wyjazd do Stanów - jeśli będzie miał taką możliwość.
Anna Grabowska
Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (16/2017) dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj

Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 18.04.2017 13:47
Prof. Gertruda Uścińska dla "TS": Decyzja o przejściu na emeryturę jest jednorazowa i ostateczna
05.10.2017 21:00

Komentarzy: 0
Minął miesiąc, od kiedy pierwsze osoby mogą składać wnioski o emeryturę w niższym wieku. O tym, czy Polacy masowo odchodzą z pracy, jak wpłynie to na kondycję Funduszu Ubezpieczeń Społecznych i budżetu państwa oraz komu i dlaczego świadczenia mogłyby być podwyższane, a komu obniżone składki – z prezes ZUS prof. Gertrudą Uścińską rozmawia Anna Grabowska.
Czytaj więcej
Od sześćdziesiątki do sześćdziesiątki, czyli historia wieku emerytalnego
03.10.2017 15:00

Komentarzy: 0
Trzeba było 5 lat dyskusji, przerzucania argumentów, zbierania podpisów, ulicznych protestów, podpisywania porozumień, żeby poeksperymentować na Polakach. Żeby część musiała dłużej pracować, a niekiedy żebrać o pomoc w opiece społecznej. Bo byli i tacy, którzy po wydłużeniu wieku nie mogli dobić do emerytalnej przystani, a pracą zwyczajnie stracili. Teraz wracamy do emerytury w wieku 60 i 65 lat. Polacy się cieszą, ale i boją kolejnych zmian.
Czytaj więcej
Stanisław Szwed dla "TS": Nie chcemy terapii szokowej
18.09.2017 21:00
Ekologiczny terroryzm. Jak wdrożyć nową politykę energetyczną, bez poddawania się dyktatowi ekologów?
09.08.2017 19:42

Komentarzy: 0
Jak najszybsze wdrożenie nowej polityki energetycznej uwzględniającej surowcową specyfikę Polski jest niezbędne dla polskiej gospodarki. Wymaga porozumienia ze środowiskami ekologów, ale nie można poddawać się ich dyktatowi – mówił prof. Zbigniew Kasztelewicz, kierownik Katedry Górnictwa Odkrywkowego Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie na posiedzeniu połączonych zespołów branżowych ds. węgla brunatnego oraz bezpieczeństwa socjalnego górników.
Czytaj więcej
Tylko z poparciem społecznym będziemy silni w Brukseli
02.08.2017 21:00

Komentarzy: 0
– Wyzwania są historyczne, bo jeżeli nie uporamy się z zapisami narzucanymi przez UE, to w latach 2021-2022 będziemy przechodzić okres bardzo trudny dla polskiej gospodarki – ostrzegał wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski na posiedzeniu zespołu trójstronnego ds. branży węgla brunatnego.
Czytaj więcej
