„Tak dla edukacji, nie dla deprawacji”. Szef oświatowej „S”: System oświaty jest na skraju załamania
W niedzielę po godzinie 12 na Placu Zamkowym w Warszawie odbyła się manifestacja przeciwko destrukcji polskiej oświaty i ochrony dzieci przed deprawacją pod hasłem "Tak dla edukacji! Nie dla deprawacji!". Jej organizatorami była Koalicja na Rzecz Ocalenia Polskiej Szkoły oraz Krajowa Sekcja Oświaty i Wychowania NSZZ "Solidarność".
Stop seksualizacji dzieci
Protestujący chcieli zamanifestować seksualizację dzieci w ramach planowanego obowiązkowego przedmiotu edukacja zdrowotna, pozbawiania uczniów tożsamości narodowej poprzez wyrzucanie bohaterów z podstawy programowej, obniżaniu poziomu edukacji przez ograniczanie prac domowych i wdrażanie edukacji włączającej.

Czytaj także: Hanna Dobrowolska z Ruchu Ochrony Szkoły: Edukacja włączająca to ideologia
Szef oświatowej "S" tłumaczył w swoim wystąpieniu trudną sytuację nie tylko nauczycieli, ale też całego szkolnictwa, któremu za klika lat grozi po prostu załamanie:
Rozpoczynając od rozporządzenia o pracach domowych, potem profil absolwenta, a teraz podstawy programowe przedmiotów, które w naszym przekonaniu nie są zwyczajnie potrzebne, ponieważ treści, które tam się znajdują, także te pozytywne, mogłyby być z powodzeniem realizowane w ramach przedmiotów, które już są w siatce godzin. Wprowadzanie nowych przedmiotów uważamy za działanie, które osłabia polska edukację, a nie ja wzmacnia. Z tego powodu jesteśmy dzisiaj tutaj.

Czytaj także: Poczta Polska redukuje zatrudnienie. Solidarność zawiadamia PIP
Chcielibyśmy, by polskie społeczeństwo zdawało sobie sprawę, że polski system oświaty jest na skraju załamania. To naprawdę już niedługi czas, kiedy w polskich szkołach po prostu zabraknie nauczycieli. W wielu dziedzinach polska oświata już dziś opiera się na emerytach i rodzi się pytanie jak długo tak można.

W obronie sumień nauczycieli
Waldemar Jakubowski tłumaczył, dlaczego na proteście obecna jest "Solidarność" i angażuje się w tę inicjatywę. - Jedna z osób na placu zapytała mnie, co związki zawodowe odchodzą podstawy programowe, dlaczego jesteśmy tutaj na Placu Zamkowym, czy to wasze zadanie? Odpowiedziałem tak. Wynika to z historii NSZZ "Solidarność". "Solidarność" była związkiem zawodowym, który dbał nie tylko o chleb, ale także, by człowiek się rozwijał w całej swojej pełni. To nasze dziedzictwo historyczne - mówił.
Ale jako związek zawodowy stoimy tez na straży warunków pracy. Warunki pracy to nie tylko płaca, ale także czy nauczyciel czuje się komfortowo, a czuje się komfortowo, gdy jego sumienie nie jest naruszane, gdy może uczyć w zgodzie z własnym sumieniem. Niestety tutaj są problemy. Nie może być tak, żeby sumienia nauczycieli były łamane, to są też warunki pracy.
- Nauczyciel ma się czuć potrzebny, doceniony, ale chce także by okazywano mu szacunek. Ogromnym problemem jest edukacja włączająca. Niedawno byłem na konferencji, gdzie opowiedziałem portugalskiemu koledze historię, którą z kolei sam usłyszałem od jednej z nauczycielek. W klasie 38 osób, 12 ze specjalnymi potrzebami, które wymagają indywidualnej pracy oraz 13 osób z Ukrainy. Ta nauczycielka zwyczajnie sobie z tym nie radzi, stara się tylko przetrwać w klasie. Chcielibyśmy wprowadzić sprawny system edukacji, ale zmiany, które nam się proponuje zdecydowanie nie prowadzą do poprawy. To nie jest usprawnianie systemu edukacji. Wręcz przeciwnie. Nie tędy droga - tłumaczył Waldemar Jakubowski.
Czytaj także: Prezes IPN ws. wprowadzenia "edukacji zdrowotnej": Te zmiany idą w złym kierunku
Czytaj także: Niemcy mają problem z dużą różnicą w sile nabywczej
Lesław Ordon, Zastępca Przewodniczącego Krajowego Sekretariatu Nauki i Oświaty NSZZ "Solidarność" mówił w rozmowie z portalem Tysol.pl. - Spotykamy się jako nauczyciele "Solidarności" oświatowej, ale też w ramach różnych organizacji mających na sercu ochronę polskich dzieci przed deprawacją i wciąganiem ich w ideologiczne eksperymenty, które wcześniej przechodziła Europa Zachodnia, a teraz chce to robić u nas obecne Ministerstwo Edukacji, na którego czele stoi pani Barbara Nowacka. Działania Pani Nowackiej są w naszej ocenie skandaliczne, chodzi o usuwanie religii ze szkół i zamiar wprowadzenia nowego przedmiotu tzn., edukację zdrowotną, pod która kryje się wprowadzanie edukacji seksualnej znanej z Europy Zachodniej. Owa edukacja seksualna ma się odbywać według standardów WHO, czyli z agendą gender. Kiedy Wielka Brytania wycofuje się z części edukacji seksualnej, bo są tak destrukcyjne, że nie mogą sobie poradzić z młodzieżą, my mamy mieć to samo. Chcemy ustrzec nasze dzieci przed skutkami tej edukacji. My, naszą manifestacją chcemy obudzić świadomość w społeczeństwie, w rodzicach. Sami, jako nauczyciele tego nie załatwimy, to rodzice muszą protestować i uchronić swoje dzieci. Tak krytykowane wychowanie do życia w rodzinie nie jest przedmiotem obowiązkowym, Rodzice nie mają nic do powiedzenia.
Czytaj wiecej: Tajemnicza śmierć po andrzejkach. Nie żyją dwie osoby
Tagi
Komentarze
Oświatowa Solidarność na zakończenie roku szkolnego. Tak źle nie było od 1989 roku

Najgorsi ministrowie Tuska

„Dobra szkoła, to silna Polska!”. W Warszawie odbyła się demonstracja w obronie polskiej szkoły

Oświatowa Solidarność negatywnie o zmianach w systemie oceniania uczniów

Smartfon w szkole? Rząd przedstawił projekt nowelizacji

