Szukaj
Konto

Solidarność upamiętniła ofiary pogromu kieleckiego

Kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary pogromu kieleckiego
Źródło: NSZZ "S" Region Świętokrzyski | Licencja: NSZZ "S" Region Świętokrzyski | Kwiaty pod tablicą upamiętniającą ofiary pogromu kieleckiego
Świętokrzyska Solidarność upamiętniła w sobotę ofiary prowokacji UB dokonanej w Kielcach w 1946 roku, składając kwiaty przed kamienicą przy ul. Planty 7. Uczestnicy podkreślali potrzebę pamięci o zamordowanych oraz dalszych badań nad genezą pogromu kieleckiego.
Co musisz wiedzieć:
  • Świętokrzyska Solidarność upamiętniła w sobotę ofiary prowokacji UB dokonanej w Kielcach w 1946 roku, składając kwiaty przed kamienicą przy ul. Planty 7.
  • Uczestnicy podkreślali potrzebę pamięci o zamordowanych oraz dalszych badań nad genezą pogromu kieleckiego.

 

"Trzeba pamiętać"

Uroczystość odbyła się w 80. rocznicę pogromu kieleckiego. Świętokrzyska Solidarność organizuje spotkania przy tablicy pamiątkowej od 45 lat, przypominając o ofiarach i okolicznościach jednej z najtragiczniejszych zbrodni na ludności żydowskiej w powojennej Polsce.

Przewodniczący świętokrzyskiej Solidarności Waldemar Bartosz przypomniał, że działacze NSZZ "S" zaczęli upamiętniać ofiary pogromu w 1981 roku, gdy – jak mówił – „już w Polsce można było mówić”, choć formalnie nadal istniała cenzura.

Zaznaczył, że związkowcy przychodzili pod kamienicę przy Planty 7 także w czasie stanu wojennego. Jak mówił, osoby składające kwiaty były wtedy zatrzymywane przez milicję i przewożone do aresztu. Według niego świadczyło to o braku akceptacji ówczesnych władz dla takiej formy pamięci.

Trzeba pamiętać, nie wolno niczego zamazywać z historii

 – podkreślił Bartosz. Dodał, że oprócz wymiaru pamięci istotne pozostaje dalsze badanie okoliczności zbrodni.

Bartosz ocenił, że w badaniach nad pogromem nie można pomijać roli ówczesnego aparatu bezpieczeństwa i sowieckich służb.

Nie neguję obecności postaw antysemickich w ówczesnym społeczeństwie; tego typu poglądy występowały w każdej społeczności. Natomiast niedopuszczalne jest pomijanie roli komunistycznego aparatu represji w tych wydarzeniach

– powiedział.

 

"To nie powinno się wydarzyć"

Naczelnik kieleckiej Delegatury IPN dr Robert Piwko zwrócił uwagę, że coroczne spotkania 4 lipca są sygnałem, że wydarzenie to wymaga dalszego szukania odpowiedzi, szczególnie w kontekście powojennej Polski znajdującej się pod zniewoleniem komunistycznym.

Chcemy pamiętać o ofiarach, kultywujemy pamięć o dawnych mieszkańcach Kielc, o tej tragedii, która ich spotkała

 – powiedział Piwko.

Zaznaczył, że poza dniem rocznicy potrzebna jest systematyczna praca historyków, dziennikarzy i badaczy, którzy „nie powinni bać się stawiania trudnych pytań”.

W uroczystości uczestniczył senator Krzysztof Słoń (PiS).

To, co się stało 80 lat temu w Kielcach, nie powinno się w ogóle zdarzyć

 – powiedział. W jego ocenie tragedia pokazała, „jak łatwo można sterować tłumem i wykorzystywać prowokatorów dla osiągnięcia tragicznych i niecnych celów”.

 

Pogrom kielecki

Według ustaleń Instytutu Pamięci Narodowej, 4 lipca 1946 r. śmierć w Kielcach poniosło 37 obywateli polskich narodowości żydowskiej i trzech Polaków, którzy próbowali stanąć po stronie zaatakowanych. Część zginęła od postrzałów. 35 Żydów zostało rannych. Z ustaleń innych badaczy – m.in. prof. Joanny Tokarskiej-Bakir - śmiertelnych ofiar było więcej (40 lub 42, w tym trzech Polaków). Wśród zabitych byli m.in. dopiero co uwolnieni więźniowie hitlerowskich obozów koncentracyjnych i sowieckich łagrów oraz zdemobilizowani żołnierze dywizji kościuszkowskiej.

IPN zwraca uwagę, że po pogromie, pod zarzutem odpowiedzialności za tragiczne wydarzenia, władze komunistyczne przeprowadziły kampanię propagandową wymierzoną w podziemie niepodległościowe, Polskie Stronnictwo Ludowe, Kościół i władze RP na uchodźstwie. Wywołana pogromem fala paniki doprowadziła do emigracji z Polski około 70 tys. Żydów.

 

Komentarzy: 0
Data publikacji: 07.07.2026 11:46
Źródło: PAP