"Działy się naprawdę bardzo złe rzeczy". Zapadły wyroki za utrudnianie działalności związkowej i dyskryminowanie członków "S"

Jedna z osób została skazana na rok ograniczenia wolności poprzez wykonywanie prac społecznych w wymiarze 20 godzin miesięcznie. W stosunku do pozostałych oskarżonych zapadł wyrok ograniczenia wolności na okres sześciu miesięcy poprzez wykonywanie prac społecznych także w wymiarze 20 godzin miesięcznie.
"500 zł za ujawnienie nazwisk członków Solidarności"
- W tej firmie działy się naprawdę bardzo złe rzeczy. Jeden z majstrów chodził po hali i proponował pracownikom 500 zł za ujawnienie nazwisk osób, które należą do "Solidarności". Ponad osoby reprezentujące pracodawcę nie pozwalały związkowcom wejść na teren zakładu i wyrzucały je - mówi adwokat Sebastian Larysz, prawnik Zarządu Regionu Śląsko-Dąbrowskiego NSZZ "Solidarność".
- Martes Polska to duża firma, która myślała, że jej wszystko wolno. Zgłosiliśmy do prokuratury zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez pracodawcę. Prokuratura po zbadaniu sprawy przygotowała i skierowała do sądu akt oskarżenia. W trakcie prowadzonego 1,5 roku procesu oraz po przesłuchaniu bardzo wielu świadków Sąd Rejonowy w Bielsku-Białej ocenił, że wszystkie zarzuty postawione oskarżonym są uzasadnione i uznał ich za winnych zarzuconych im czynów - podkreśla Larysz.
20 osób poszkodowanych
W sumie przeszło 20 osób zostało poszkodowanych przez zarząd i kierownictwo spółek Malowany Dworek w Bielsku-Białej i Martes Sport. - Są to pracownicy, którzy zostali zwolnieni lub przeniesieni do pracy w innym miejscu - informuje Dawid Brożek, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej NSZZ "Solidarność" Silesia w Stanowicach, która zasięgiem swojego działania objęła pracowników spółek Malowany Dworek i Martes Sport.
Jak podkreśla przewodniczący "S", pracownicy Malowanego Dworku i Martes Sport zorganizowali się w związku zawodowym, żeby doprowadzić do rozmów z pracodawcą i poprawić warunki pracy. - Nie żądaliśmy wiele, chcieliśmy tylko dialogu, normalnej rozmowy o rozwiązaniu problemów, z jakimi zmagamy się podczas pracy w firmie, ale pracodawca nie chciał z nami rozmawiać, zaczął nas zwalniać. Wyrok sądu przyjąłem z ulgą, bo to pokazuje, kto miał rację. Sprawiedliwości stało się zadość. Osoby, które nas szykanowały, zostały skazane - mówi jeden z pracowników zwolnionych z magazynu należącego do Malowanego Dworku.
"Sąd pokazał, kto miał rację"
Bielski sąd uznał, że osoby z zarządu obu spółek decydując się na niepodejmowanie negocjacji ze związkowcami z Solidarności w ramach sporu zbiorowego, złamały zapisy ustawy o rozwiązywaniu sporów zbiorowych oraz ustawy o związkach zawodowych. Fakt rozpoczęcia sporu zbiorowego nie został zgłoszony do Okręgowego Inspektoratu Pracy, co także było naruszeniem prawa. - Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych nakłada na pracodawcę obowiązek podjęcia negocjacji ze stroną związkową. My robiliśmy wszystko, żeby do takich rozmów doszło, a zarząd robił wszystko, żeby ich uniknąć. W tej sprawie sąd także pokazał, kto miał rację - dodaje Dawid Brożek.
Firmy Malowany Dworek i Martes Sport należą do Grupy Kapitałowej Martes Sport. Pierwsza zarządza siecią magazynów, druga sklepów sportowych. Firma Malowany Dworek zmieniła nazwę na Farias sp. z o.o.
Ogłoszony w grudniu wyrok bielskiego sądu jest nieprawomocny, co oznacza, że skazani mogą się od tej decyzji sądu odwołać.
CZYTAJ TAKŻE: Wielki protest Solidarności w Warszawie. Zobacz fotorelację z demonstracji!
Za nami Walne Zebranie Delegatów Regionu Warmińsko-Mazurskiego NSZZ "Solidarność"

Anita Gargas z II Nagrodą Watergate za reportaże o PKP Cargo i Grupie Azoty

Protest w Solino trwa już 16. dzień. Głodujący pracownicy czekają na reakcję rządu
„Uderzenie w statutowe prawo związku”. Zaostrza się konflikt w Swiss Krono
Zakopały w ziemi żywego chłopca. Matka i babka skazane za zabójstwo


