Szukaj
Konto

Papież na Lampedusie: Nie ma miłości Boga bez miłości bliźniego

Wizyta papieża na włoskiej wyspie
Źródło: Vatican Media | Licencja: Vatican Media | Leon XIV w czasie Mszy św. na Lamedusie
W homilii podczas Mszy św. na Lampedusie, miejscu, które przez lata przyjęło setki tysięcy migrantów Papież zachęcił do pielęgnowania kultury przyjęcia, bo tylko tam, gdzie spotykają się ludy rozbrzmiewa Ewangelia.
Co musisz wiedzieć:
  • Dziś Leon XIV odbywał wizytę na włoskiej wyspie na Morzu Śródziemnym - Lampedusie;
  • Wyspa kojarzona jest powszechnie z kryzysem migracyjnym i tragedią osób tonących w drodze do Europy;
  • W czasie wizyty papież odwiedził m.in. cmentarz ofiar przeprawy przez morze, przewodniczył także Mszy św. na lokalnym stadionie;
  • W czasie homilii papież zwracał uwagę na powiązanie Ewangelii ze spotkaniem.

 

- Europa ma potencjał, by zmierzyć się z kryzysem migracji w sposób całościowy - zdolny przyjmować i integrować migrantów, a zarazem działać na rzecz rozwoju, aby nikt nie był zmuszony do emigracji – wskazał Leon XIV.

Wyrażając wdzięczność za możliwość odwiedzenia Lampedusy – 13 lat po pamiętnej wizycie papieża Franciszka, który przybył tu w swoją pierwszą podróż jako Następca Piotra – Leon XIV przypomniał, że Morze Śródziemne, skrzyżowanie cywilizacji, stanowiło szlak podróży Apostołów, którzy tą drogą nieśli Ewangelię ludom.

 

Ewangelizacja potrzebuje spotkania

- Ewangelia rozbrzmiewa tam, gdzie spotykają się ludy, gdzie ludzie przyjmują się nawzajem, gdzie splatają się ich dzieje, a różne kultury podejmują dialog. Milknie ona natomiast tam, gdzie każdy czyni z siebie wyspę, gdzie unika się kontaktu i przerywa wzajemną wymianę – wskazał przy tym Ojciec Święty.

 

Droga przez morze, jak do Jerycha

Wskazując na wyspy Lampedusa i Linosa – pierwszych lądach należących do Europy, na które natrafiają migranci wypływający z Afryki północnej – Papież przypomniał przypowieść Jezusa o miłosiernym Samarytaninie.

- Dziś Lampedusa i Linosa leżą przy drodze niebezpiecznej jak ta, która prowadziła z Jerozolimy do Jerycha. Tutaj widzieliście nie jednego człowieka, lecz tysiące ludzi, którzy wpadli w ręce zbójców: ograbili ich ze wszystkiego, pobili do krwi i odeszli, zostawiając ich na pół. Innych – tych, którym nie udało się dotrzeć tam, dokąd mieli nadzieję przybyć – przyjęło morze – mówił Ojciec Święty.

Wezwał, aby być nie jak kapłan i lewita, którzy minęli potrzebującego, ale jak Samarytanin, który pospieszył mu z pomocą.

 

Najpierw przyjęcie człowieka

- Zanim pojawi się jakiekolwiek rozważanie intelektualne czy przekonanie ideologiczne, spotkanie z człowiekiem, który leży przed nami ogołocony ze wszystkiego, wzywa nas do bliskości – zaznaczył Leon XIV.

Podziękował tym, którzy przyjmują migrantów, wolontariuszom, instytucjom cywilnym, Straży Przybrzeżnej, kolejnym władzom administracyjnym, a także ludziom Kościoła i wszystkim ludziom dobrej woli za wsparcie okazywane migrantom.

- Pośród was miłość przybrała zorganizowany kształt – mówił. Pozdrowił także migrantów, którzy sami nieśli pomoc swoim towarzyszom podróży.

 

Cywilizacja miłości na ramionach olbrzymów ducha

Podkreślił, że pomoc nie może znać granic. - Przynależność religijna nigdy nie może stać się powodem dyskryminacji – mówił Ojciec Święty. Wskazał, że Chrystus zburzył mury podziału. - Nie ma miłości Boga bez miłości bliźniego, a bliźniego nie ma, jeśli ja sam się nie zbliżę – zaznaczył Leon XIV.

I dodał, że jeśli pozwolimy wprowadzić się w tę dynamikę współczucia i miłosierdzia, zaczynamy żyć inaczej. - Wtedy naprawdę może się narodzić cywilizacja miłości, ta, którą ukazywali moi święci Poprzednicy: Jan XXIII, Paweł VI i Jan Paweł II – podkreślił Ojciec Święty.

- Wraz z wielką rzeszą proroków i męczenników minionego stulecia zrozumieli oni, że na otchłanie ludzkiego serca i okropności wojny tylko miłosierdzie potrafi odpowiedzieć nowymi początkami. Teraz, stojąc na ramionach tych olbrzymów, weszliśmy w tysiąclecie, w którym mamy nadawać cywilizacji miłości kształt duchowy, kulturowy, prawny, polityczny i ekonomiczny. Ogrom cierpienia, na które patrzymy, niech pozwoli nam pojąć radykalizm tego wezwania – apelował Papież.

Cytując swoją encyklikę Magnifica humanitas Ojciec Święty wskazał, że „cywilizacja miłości nie rodzi się z jednego, spektakularnego gestu, lecz z sumy małych i wytrwałych aktów wierności, które stawiają tamę dehumanizacji.”

 

Europa ma potencjał działania

Papież przestrzegł przed logiką siły, którą może przybrać formę także obojętności na cierpienie.

A z Lampedusy wyraźniej widać – jak mówił - epokowe wezwanie, przed którym zjawisko migracji stawia społeczeństwa europejskie. Podobnie jak w sprawie transformacji ekologicznej i budowania pokoju, także i w kwestii migracji Europa posiada wyjątkowy potencjał, „wypływający z jej historii i kultury, a więc także równie wielką odpowiedzialność.”

- Ze względu na swoje położenie geograficzne i kształt instytucjonalny Europa jest w stanie, by na tym obszarze zmierzyć się z kryzysem w sposób całościowy: włączając pierwszą pomoc w długofalowy plan strategiczny, zdolny przyjmować, chronić, promować i integrować migrantów, a zarazem działając na rzecz rozwoju, aby nikt nie był zmuszony do emigracji – stwierdził Ojciec Święty.  - Jest to zadanie instytucji publicznych, ale także całego społeczeństwa obywatelskiego i Kościoła – dodał, podkreślając, że przy tych działaniach poszanowana musi być godność każdej osoby.

 

Dać gościnę aniołom

I zauważył, że jak czytamy w Liście do Hebrajczyków - „niektórzy, nie wiedząc, aniołom dali gościnę”. - Bądźcie więc, choćby na małą skalę, proroctwem tego, ku czemu razem możemy zmierzać w wielkiej skali – zachęcił Leon XIV mieszkańców wyspy i zawierzył ich Matki Bożej z Porto Salvo, patronce Lampedusy.

Wojciech Rogacin

Komentarzy: 0
Data publikacji: 04.07.2026 17:41
Źródło: vaticannews.va/pl