Szukaj
Konto

Zmiana układu sił: Światową gospodarkę ma ciągnąć między innymi Polska

22.11.2023 15:21
zdjęcie poglądowe
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
"W ciągu ostatnich dwóch lat nastąpił największy spadek udziału Chin w światowym PKB od czasów Mao" – pisze na łamach "Financial Times" Ruchir Sharma, pisarz i inwestor, przewodniczący Rockefeller International, który w obszernym felietonie o regresie gospodarczym Chin w ciekawym kontekście wymienia... Polskę.

Historyczny zwrot, w którym Chiny stają się superpotęgą gospodarczą, cofa się. Największa światowa historia ostatniego półwiecza może się zakończyć

- rozpoczyna swój felieton Ruchir Sharma.

Czytaj również: Morawiecki zaprosił na rozmowy ws. koalicji. Jest odpowiedź Mentzena

"Spadek największy od lat 60. XX wieku"

Autor wskazuje, że po stagnacji pod rządami Mao Zedonga w latach 60. i 70. Chiny otworzyły się na świat w latach 80. XX w., a w kolejnych dziesięcioleciach prężnie się rozwijały, a ich udział w gospodarce światowej wzrósł niemal dziesięciokrotnie, z poniżej 2 proc. w 1990 r. do 18,4 proc. w 2021 r.

Żaden naród nigdy nie osiągnął takiego wzrostu w tak szybkim tempie

- komentuje Sharma i dodaje, że potem zaczął się odwrót, a w 2022 r. udział Chin w światowej gospodarce nieco się zmniejszył.

W tym roku skurczy się jeszcze bardziej, bo do 17 proc. Dwuletni spadek o 1,4 procent jest największy od lat 60. XX wieku (...) Chiny dążą do odzyskania statusu imperialnego (...) ale cel ten może wymknąć się spod ich osiągnięcia

- wskazuje publicysta.

Udział Polski

Upadek Chin może zmienić porządek świata. Od lat 90. udział tego kraju w światowym PKB rósł głównie kosztem Europy i Japonii, których udziały utrzymywały się na mniej więcej stałym poziomie przez ostatnie dwa lata. Lukę pozostawioną przez Chiny wypełniły głównie Stany Zjednoczone i inne kraje wschodzące

- pisze Ruchir Sharma i podkreśla, że "dla porównania, oczekuje się, że światowa gospodarka wzrośnie w latach 2022 i 2023 o 8 bilionów dolarów, do 105 bilionów dolarów", zaś "Chiny nie będą miały żadnego udziału w tym zysku, USA - 45%, a inne kraje wschodzące - 50%". W kontekście zysków wymienia... Polskę.

Połowa zysków krajów wschodzących będzie pochodzić z zaledwie pięciu z tych krajów: Indii, Indonezji, Meksyku, Brazylii i Polski. Jest to uderzający znak możliwych nadchodzących zmian w układzie sił

- czytamy.

Czytaj także: Amerykańskie śledztwo wykazało istnienie uderzającej w PiS sieci w mediach społecznościowych

"To świat postchiński"

Sharma podkreśla, że w ujęciu nominalnym PKB Chin jest "na dobrej drodze do spadku w 2023 r., po raz pierwszy od dużej dewaluacji juana w 1994 r."

Biorąc pod uwagę ograniczenia wzrostu realnego PKB, w nadchodzących latach Pekin może odzyskać udział w światowym rynku jedynie gwałtownym wzrostem w inflacji lub wartości renminbi - ale żadne z nich nie jest prawdopodobne. Chiny są jedną z niewielu gospodarek dotkniętych deflacją, a także borykają się z załamaniem na rynku nieruchomości spowodowanym zadłużeniem, co zazwyczaj prowadzi do dewaluacji lokalnej waluty

- wymienia publicysta i dodaje, że inwestorzy wycofują pieniądze z Chin w rekordowym tempie, cudzoziemcy obcięli w w trzecim kwartle inwestycje w chińskie fabryki i inne projekty o 12 miliardów dolarów, a miejscowi, którzy często uciekają z targanego problemami rynku przed obcokrajowcami, również odchodzą.

Prezydent Chin Xi Jinping w przeszłości wyrażał najwyższe przekonanie, że historia zmienia się na korzyść jego kraju i nic nie jest w stanie powstrzymać jej rozwoju. Jego spotkania z Joe Bidenem i dyrektorami naczelnymi USA na zeszłotygodniowym szczycie w San Francisco wskazywały na umiar lub przynajmniej uznanie, że Chiny nadal potrzebują zagranicznych partnerów biznesowych. Jednak niemal niezależnie od tego, co zrobi Xi, udział jego narodu w światowej gospodarce prawdopodobnie spadnie w dającej się przewidzieć przyszłości. To teraz świat postchiński

- podsumowuje Ruchir Sharma.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 22.11.2023 15:21
Źródło: ft.com