Szukaj
Konto

Waldemar Żurek dla TS: Jak ojciec ma nowy związek i dzieci, to jest tragedia i szczucie ich na siebie

M. Żegliński
Źródło: Tygodnik Solidarność
- Część matek nie dojrzała do tego, że dziecko potrzebuje obojga rodziców. Matki nadużywają swojej pozycji dominującej. Po rozwodzie rodziców standardem powinna być opieka naprzemienna nad dzieckiem – mówi sędzia Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa w rozmowie z Maciejem Chudkiewiczem.
- "Konflikt w sądzie opłaca się matkom. One mają wszystko i nie ryzykują niczym" - to opinia jednej z matek, która broni ojców.

- Brak wprost opieki naprzemiennej w obowiązujących dziś przepisach i to zarówno na etapie postępowania, czyli przy zabezpieczeniu kontaktów, jak i po wyroku, sprawia, że zbyt często matki wiedzą, że ich pozycja prawna jest lepsza. Dlaczego? Dlatego że w większości przypadków sąd dąży do tego, żeby dzieci zostały w miejscu, w którym się do tej pory wychowywały. Najczęściej to jest miejsce, gdzie zostaje z nimi matka. Chodzi o to, żeby dzieci się mniej stresowały. Z reguły traktuje się mężczyznę jako kogoś, kto sobie łatwiej w życiu poradzi. Poza tym na pewnym etapie więź matki z dzieckiem, chociażby z powodu karmienia piersią czy urlopu macierzyńskiego, zazwyczaj buduje się mocniejsza niż z ojcem, choć oczywiście nie zawsze tak jest. Później jest często tak, że mężczyzna może zarobić więcej i pracować dłużej. Więc on w związku przejmuje rolę pracującego i zarabiającego więcej, a później jeszcze wykonującego ciężkie domowe roboty. Mówię o pewnym schemacie, bo oczywiście nie chodzi mi o ojców patologicznych czy tych, którzy nie chcą widzieć swoich dzieci. Mówię o ojcach odpowiedzialnych, nowoczesnych, którzy chcą się opiekować dzieckiem pod każdym względem.

- Dość powszechnie mówi się teraz o matkach, które przy okazji rozwodów grają bardzo nieczysto.

- Niestety, mówię to z ogromną przykrością, część matek nie dojrzała do tego, że dziecko potrzebuje obojga rodziców. Takie matki nadużywają swojej pozycji dominującej i jeszcze próbują w to wtrącić zagadnienie alimentacyjne. Boją się, że przy opiece naprzemiennej dostaną mniej alimentów. Najchętniej chciałyby dysponować pensją ojca w całości. A jak już on, nie daj Boże, ma nowy związek i dzieci, to jest tragedia i szczucie "starych" dzieci na "nowe". Są kobiety, które bardzo mądrze do tego podchodzą, niestety chyba jeszcze są w mniejszości, choć widzę pewien dobry trend. Ale nie możemy tylko na tym wsparciu i mądrości niektórych kobiet zbudować prawidłowej ochrony ojca jako słabszego w tym procesie. Trzeba zmienić prawo.

- Pewnym standardem stały się bezpodstawne oskarżenia o agresję wobec dziecka czy żony, zakładanie tzw. niebieskiej karty.

- Znam mężczyznę, który wyjeżdżając na wakacje z córkami, zabierał ze sobą ich koleżankę, która spała razem z nimi w jednym pokoju. Bo wiedział, że jego sąsiadka oskarżyła swojego męża o pedofilię. Bał się jechać na wczasy sam z własnymi córkami. A facet był świetnym ojcem. Jestem pewien, że nie było tam nic na rzeczy. Matka, która oskarża ojca o pedofilię, a następnie wyprowadza się do swoich rodziców, zostawiając mu trójkę dzieci, jest albo współwinna, albo ordynarnie kłamie. Matka, która by wiedziała, że ojciec jest pedofilem, nigdy nie zostawiłaby z nim swoich dzieci. Tego człowieka żona chciała po prostu wykończyć psychicznie. Został oczyszczony z tych zarzutów. Ale musiał się wyprowadzić z miejsca zamieszkania, bo część ludzi mówiła, że na pewno coś w tym jest. Takie niesłuszne oskarżenia to koszmar dla ojca, a potem dla dzieci, jak dorosną i ktoś "życzliwy" im o tym powie.(...)

W Polsce bywają czasem sytuacje, gdy ojciec jest zmuszany do bardzo wysokich alimentów, bo matka zabiera dzieci na basen, a córki do kosmetyczki czy na manicure, a potem rachunki za to przynosi do sądów. Ojciec chce wynająć mieszkanie, żeby móc tam zapraszać dzieci. Chce choć trochę obniżyć alimenty, ale matka się nie zgadza, a sąd ma na to papiery. Matka mówi, że dziecko nie może mieć gorzej niż przed rozwodem. No i taki ojciec ciężko pracuje, a wieczorami jeździ na taksówce, żeby mieć na alimenty. A teraz jeszcze wprowadza się przepisy - trzy zaległe miesiące i więzienie, zamiast dostrzec, dlaczego tylu ludzi nie płaci alimentów.
Moim zdaniem to złe prawo rodzinne generuje spadek urodzeń i niechęć do ponownego zawierania małżeństwa. Bo jak by coś nie wyszło, to znowu będę musiał toczyć walkę o dziecko, po co mi to.

Cały artykuł w najnowszym numerze "TS" (13/2017) dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 28.03.2017 12:53