Marcin Bąk: Wakacje!

„Abyś dzień ścięty święcił”
Istnieje taka koncepcja człowieka, w której jego życie podzielone jest na kilka sfer aktywności. Praca zawodowa, życie rodzinne, duchowość, wypoczynek. Wszystkie te sfery są ważne, zaniedbanie nawet jednej z nich będzie rzutowało na funkcjonowanie pozostałych. Intuicyjnie rozumieli to już ludzie w dawnych, starożytnych czasach, wprowadzając do swego życia różne święta, czyli czas wolny od normalnych zajęć zawodowych, podczas którego mogli poświęcić się sprawom duchowym, rozrywce czy życiu rodzinnemu. Naród żydowski był pod tym względem bardzo szczególny, bo wprowadził prawo nakazujące wręcz wszystkim, królom i niewolnikom, pracodawcom i robotnikom, przestrzegania regularnych, siedmiodniowych okresów zawierających jeden dzień przeznaczony na odpoczynek. „Pamiętaj, aby dzień święty święcić”.
Z czasem kwestia odpoczynku i czasu wolnego od pracy oderwała się od kwestii sakralnych i jest dzisiaj traktowana jako jedno z praw obywatelskich. Prawo do urlopu mamy wpisane w Konstytucje, Kodeks Pracy i wydaje się to dla wszystkich oczywiste. Minęły już czasy, pamiętam je doskonale, gdy w latach dziewięćdziesiątych, w okresie transformacji Polski do nowych standardów, funkcjonowało w kulturze korporacyjnej rezygnowanie z czasu wolnego na rzecz firmy. Słynny kawał, pamiętacie Państwo, w którym pracownik korpo dzień w dzień wychodził z pracy równo o szesnastej, gdy pozostali wciąż jeszcze pracowali. Na uwagę jednego z kolegów – „Stary, jak tak będziesz robił to cię w końcu zwolnią” odpowiedział „Spokojnie, jestem teraz na urlopie”. To już nie ten czas, branie urlopów, korzystanie z wolnego, stało się modne.
Po urlopie – odpoczniesz w pracy...
Jak to jednak robić sensownie? Wyjazdy zagraniczne stały się czymś powszechnym. Niegdyś, za czasów PRL, był to niedostępny luksus, reglamentowany i najczęściej dotyczący wyłącznie „krajów demokracji ludowej”, czyli nadal dość siermiężnej, socjalistycznej zagranicy. Dla większości Polaków jednak nawet ten wyjazd „maluchem” czy syrenką nad Balaton czy nad Morze Czarne był nieosiągalny. Francja, Włochy, egzotyczne kraje azjatyckie lub afrykańskie, były równie odległe jak powierzchnia Marsa. To wszystko zmieniło się po 1989 roku, stopniowo otwierać zaczęły się granice a nasze społeczeństwo zaczęło obrastać w piórka. Stać nas już od dawna na to, by podróżować rodzinnie do Egiptu, na Wyspy Kanaryjskie czy do Tajlandii. No i tutaj zaczynają się schody. Nie każdy urlop spędzony w wymarzonym miejscu, opłacony z naszych odłożonych na ten cel pieniędzy, musi zostawić po sobie dobre wspomnienia. Specjaliści od naszej duszy, psychologowie i terapeuci, zwracają uwagę na problem stresu związanego z urlopem. Na liczne sytuacje, gdy wymarzony wyjazd staje się źródłem rozczarowań, frustracji, czasem wręcz swoistą drogą przez mękę, gdy wszyscy jego uczestnicy już tylko marzą o powrocie do domu, żeby to się wreszcie skończyło. Żeby móc wrócić i odpocząć w pracy po wakacjach...Tak dzieje się z wielu przyczyn. Jedną z nich są nasze nadmierne oczekiwania w stosunku do miejsca, w które mamy się udać. My często naprawdę oczekujemy czegoś na kształt raju i dopiero zderzenie oczekiwań z rzeczywistością daje efekt rozczarowania. Kolejna sprawa, to trudności z przestawieniem się na „tryb wakacyjny”. Po wielu miesiącach bardzo wytężonej, często stresującej pracy, mamy problem z wyciszeniem się, skupieniem na pozytywnych doznaniach, nawet z zagospodarowaniem wolnego czasu. Popełniamy przy tym często elementarne błędy. Sam znałem menadżera średniego szczebla w znacznej firmie, który z pewną dumą opowiadał mi, jak na urlopie w Grecji nie ruszał się nigdzie bez telefonu, by nie tracić kontaktu z firmą. Bo zawsze mogą zadzwonić...
Kolejna sprawa, to relacje z naszymi najbliższymi, z żoną, mężem, dziećmi. W ciągu roku żyjemy w stanie pewnej rutyny, chodzimy do pracy, do szkoły, miewamy wspólne wyjścia ale na wakacjach nagle przebywamy ze sobą sam na sam przez wiele godzin. Poznajemy się na nowo w jakimś sensie i musimy nauczyć się na nowo samych siebie.
Gdzie jechać?
Nie istnieje uniwersalna recepta na udane wakacje. Można jednak przyjąć pewną generalna zasadę – warto przemyśleć sobie wszystko bardzo dobrze i dobrze zaplanować urlop, bo jest to w naszym życiu wyjątkowo cenny czas, szkoda go marnować. Przygotowania warto zacząć od samego siebie, od prawidłowego nastawienia, mentalnego przestawienia się na tryb wakacyjny. Warto też omówić wcześniej z bliskimi zasady funkcjonowania, zaznaczyć potencjalne obszary wywołujące konflikty, tym bardziej, gdy mieliśmy już niezbyt dobre doświadczenia w przeszłości. No i wybór destynacji wakacyjnej, jest szalenie ważny. Nie zawsze drogo i modnie oznacza - dobrze. Nie zawsze wyprawa zagraniczna uczyni nas szczęśliwszymi. Jeżeli przez cały rok obracamy się w tłumie ludzi, pracujemy z ludźmi i doznajemy stresu ze strony ludzi, to szukanie wypoczynku w modnych, zatłoczonych kurortach może nie być najlepszym pomysłem. Ja od lat zachęcam moich znajomych do spędzania wakacji na terenie naszego kraju, nie tylko nad morzem czy w górach. Polska jest duża, zróżnicowana, baza turystyczna w ostatnich latach bardzo się rozbudowała i można spędzić udany urlop w uroczych miejscach. Na Roztoczu, Suwalszczyźnie, Dolnym Śląsku czy na Jurze. Sam zresztą od lat z takiej formy spędzania wolnego czasu korzystam i nie mogę narzekać. Udanych wakacji!
Komentarze
Pamiątka z wakacji czy kłopot? Co można przywieźć z zagranicy do Polski i UE
Tajlandia rozdaje darmowe bilety. Nowa akcja dla turystów zagranicznych

Popularne molo nad Bałtykiem zamknięte. Ostatnia szansa na spacer










