[Tylko u nas] Tadeusz Płużański: Piloci Dywizjonu 303 niszczeni przez komunę

W 1947 r. Władysław Śliwiński odszedł z Polskich Sił Powietrznych i repatriował się do Ojczyzny. Do okupowanej przez komunistów Polski dotarł 22 lipca 1947 r., a już rok później został aresztowany pod zarzutem szpiegostwa na rzecz Wielkiej Brytanii.
W potylicę strzelał Drej
Śliwiński przeszedł ciężkie śledztwo w katowni bezpieki przy ul. Rakowieckiej 37 w Warszawie, a 29 lipca 1950 r. został skazany na karę śmierci. Wyrok strzałem w tył głowy, 15 lutego 1951 r., wykonał kat Mokotowa Aleksander Drej.
Żona Władysława Śliwińskiego - Myra Chadwick-Śliwińska odbyła karę 6 więzienia w Fordonie, w którym przebywała wraz z dopiero co urodzonym synem - Stefanem.
Mimo ekshumacji wszystkich szczątków z "Łączki", kości Śliwińskiego do dziś nie zostały zidentyfikowane. Jedyne, co udało się tzw. III RP, to rehabilitacja bohaterskiego pilota w 1993 r.

[Władysław Śliwiński]
"Nie przedstawia żadnej wartości"
Władysław Śliwiński nie był jedynym pilotem Dywizjonu 303, który wrócił do Polski. Kazimierz Wünsche w 1948 r. ochotniczo wstąpił do "ludowego" Wojska Polskiego. Początkowo służył w 3 pułku lotnictwa myśliwskiego jako dowódca eskadry, ale już w grudniu 1948 r. przełożony wystąpił z wnioskiem o jego przeniesienie: "Nie nadaje się jako dowódca eskadry pułku myśliwskiego, może być wykorzystany w innej jednostce, na niższym stanowisku". Wünsche został przeniesiony do Oficerskiej Szkoły Lotniczej w Dęblinie, gdzie pracował jako instruktor pilotażu.
W 1950 r. w jego opinii służbowej odnotowano:
"W czasie wojny latał w Anglii, w »Dywizjonie 303«, gdzie nabrał niezdrowych nawyków, które odbijają się ujemnie w jego pracy".
Dwa lata później, we wrześniu 1952 r. wnioskowano: "(...) dla Ludowego WP ze względu na jego przeszłość polityczną oraz obecne wrogie oblicze w stosunku do Polski Ludowej nie przedstawia żadnej wartości. Celowym jest przeniesienie do rezerwy". I tak rzecz jasna się stało. Wniosek został "okraszony" opinią personalną: "Przeniesiony do rezerwy ze względów politycznych jako zupełnie nienadający się na pilota Ludowego Lotnictwa. W cywilu może być wykorzystany w instytucji cywilnej na niesamodzielnym stanowisku, pod stałym nadzorem politycznym". Nie trzeba wyjaśniać, że opinia towarzyszyła Śliwińskiemu przez kolejne lata.
Od 1957 r., jako pilot Centralnego Zespołu Lotnictwa Sanitarnego w Warszawie, latał na samolotach jedno- i dwusilnikowych, a także na śmigłowcach (jako jeden z pierwszych pilotów sanitarnych w Bieszczadach). Kazimierz Wünsche zmarł 10 lipca 1980 r. w Warszawie, w wieku 61 lat.
"Tajne" dane
Pilot Dywizjonu 303 Bohdan Arct po powrocie do Polski zaczął pisać książki, wydawane w "Bibliotece Lotniczej", a po "odwilży" październikowej także w MON-ie. "Sielanka" skończyła się w 1959 r., kiedy został aresztowany pod absurdalnym zarzutem "ujawnienia tajemnicy państwa sojuszniczego".
O co poszło? O podanie danych technicznych rosyjskich MiG-ów, które… były dostępne w czasopiśmie "Skrzydlata Polska". Dopiero, gdy źródło "tajnych" informacji zostało ujawnione, Arcta zwolniono. Po wyjściu na wolność napisał jeszcze wiele książek. Zmarł 11 maja 1973 r. w Siedlcach, w wieku 58 lat.

[Bohdan Arct]
"Zupa była ciepława"
Stanisław Skalski nie służył akurat w Dywizjonie 303, tylko w wielu innych eskadrach, biorąc udział w bitwie o Anglię, ale podobnie jak koledzy był represjonowany przez komunistów.
"Pamiętam, był akurat Wielki Piątek. Jak mnie wywoływali z celi, akurat oddziałowy wydawał obiad. Zdążyłem go wziąć, ale nie zdążyłem zjeść - tak Skalski wspominał śledztwo na Rakowieckiej. -»Prędzej, prędzej«, ponaglał strażnik. Nawet nie wiedziałem, że idę na swój proces. Wróciłem, to jeszcze zupa była ciepława. Dokończyłem jeść. Ile więc mógł trwać cały proces - pół godziny maksimum".
Stanisław Skalski zapamiętał, że "sądził" go major Widaj (słynny kat AK-owców): "Do niczego w śledztwie, jak i na rozprawie, się nie przyznałem. Mimo to Mieczysław Widaj zawyrokował: "Sąd Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej uznaje Stanisława Skalskiego, byłego majora WP, za winnego działalności szpiegowskiej na rzecz Anglii i St. Zjednoczonych i za to skazuje go na karę śmierci...". Skalski - w przeciwieństwie do wielu innych więźniów stalinowskich - miał szczęście: został "ułaskawiony" przez Bieruta, ale przez rok czekał na wykonanie wyroku, bo nikt zmiany decyzji nie raczył mu zakomunikować.
Przetrzymywany w ciężkich więzieniach w Rawiczu i we Wronkach, ma wolność wyszedł w 1956 r. Zmarł w 2004 r. w Warszawie.

[Stanisław Skalski]
Szef SKW: Ponownie zajmiemy się sprawą poświadczeń szefa BBN S. Cenckiewicza
Tłumy pożegnały Jacka Magierę na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach

Ciało młodej kobiety w Szczecinie. Zatrzymano mężczyznę


