Szukaj
Konto

[Tylko u nas] Jakub Pacan: Święta katolickie czy laickie?

26.12.2020 14:55
[Tylko u nas] Jakub Pacan: Święta katolickie czy laickie?
Źródło: pixabay
Komentarzy: 0
Czas Bożego Narodzenia to dobry moment na zadawanie sobie pytań o miejsce katolików we wspólnocie laików. Co rok wygląda to inaczej, a wierzącym coraz trudniej połapać się aksjologicznej kakofonii serwowanej im przez stronę laicką.

Właśnie w okresie Bożego Narodzenia bardzo wyraźnie rysuje się podział na Polaków żyjących zasadami wiary i tych czerpiących już tylko z tradycji katolickiej przy okazji Bożego Narodzenia i Wielkanocy. W tej de facto postchrześcijańskiej wspólnocie żywa wiara i radykalizm Ewangelii sytuują się w sferze pojęć abstrakcyjnych. Święta i towarzyszące im atrybuty jak choinka, opłatek i ewentualnie Pasterka traktowane są jako sentymentalne rekwizyty w ramach miłego spędzania czasu wśród najbliższych.


W takich momentach uświadamiamy sobie, że funkcjonują u nas przynajmniej dwa systemy moralne często wrogo do siebie nastawione, przy czym rozkład sił między nimi nie jest równomierny. Ten konfesyjny jest w defensywie. Co więcej, ostatnie pomysły np. aborcjonistek o profanacji kolęd czy bluźniercze ataki na kościoły kolejny raz boleśnie uświadamiają katolikom, że światopogląd chrześcijański przestaje być u nas kulturową oczywistością, a zasada tolerancji coraz częściej definiuje się jako wolności do obrażania uczuć religijnych osób wierzących.


Kiedy ulice naszych miast udekorowane są świątecznym oświetleniem i pięknymi choinkami, u wielu wierzących Polaków pojawia się niepokojące pytanie, na ile jeszcze nauka Kościoła determinuje osobiste wybory ich rodaków i czy jest punktem odniesienia w wymiarze jednostkowym i społecznym?


I wierzącym trudno się nieraz w tej aksjologicznej kakofonii połapać i znaleźć odpowiedź. No bo co sądzić o ludziach niewierzących, ale skłonnych przylecieć samolotem z drugiego końca świata, by pobyć kilka dni z rodziną i poczuć "magię" świąt w blasku choinki? Ich intencje na pewno są szczere. Ale jak wytłumaczyć sobie zachowanie polityków aktywnie popierających ostatnio protesty Strajku Kobiet, śpiewających kolędy, dzielących się opłatkiem i mówiących o świętach spędzonych w gronie najbliższych, czyli również dzieci, które zdążyły się urodzić? Że żyją w schizofrenii duchowej? Przecież ich kolędowanie i rodzinne świętowanie też jest autentycznie radosne.


A jak opisać zachowanie gazety, która jeszcze kilka lat temu sprzedawała wigilijne sianko pod stół na opłatek, a teraz w jednym ze swoich tytułów umieszcza na okładce bluźnierczy obrazek Matki Bożej w maseczce z błyskawicą? Tego w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć się nie da.


Widać Boże Narodzenie sprawia, że wiele opiniotwórczych środowisk, które na co dzień wykształciły sobie własne systemy znaczeń nie dające się już zintegrować z katolicyzmem, od 24 do 26 grudnia w cudowny sposób przestają na chwilę być na kursie kolizyjnym z symboliką chrześcijańską, bo im się to po prostu opłaca. Jest milej i karp wtedy lepiej smakuje. Szopka też może być, bo fajna i można sprawić radość dzieciakowi pokazując mu aniołki, osiołki, żłóbek i wielbłądy. Z krzyżem jest trochę trudniej, bo nie jest już taki przyjemny jak ruchome zwierzątka i niebezpiecznie przypomina, że z Chrystusem czy bez Niego, krzyż i tak nikogo w życiu nie ominie.


Niestety ci postępowi Polacy będący często analfabetami religijnymi zakładają, że ich laicka koncepcja świata jest stuprocentowo słuszna i właściwa, uzasadniająca automatycznie ich możliwość udziału - i to bez najmniejszych wątpliwości - w dyskusjach i debatach dotyczących spraw publicznych. Laicka większość w stosunku do katolików wątpliwości ma już jednak sporo i wymaga od nich, by przed zabraniem głosu w debacie publicznej udowadniali za każdym razem, że zdali egzamin z nowoczesności i tolerancji, a wtedy warunkowo można ich dopuścić do dyskusji.


I właśnie w tegorocznym Bożym Narodzeniu możemy odnotować, że strona laicka poszła o krok dalej i coraz częściej rości sobie prawo do tego, by wierzący przyjęli ich - niewierzących - koncepcję religii i według reguł tej laickiej koncepcji żyli i realizowali się w przestrzeni publicznej. Mamy zatem kolejny absurd nie dający się wytłumaczyć. Oto strona laicka pozwala katolikom warunkowo brać udział w życiu nowoczesnych społeczeństw i obchodzić nawet Boże Narodzenie, jeżeli ci przyjmą laicką wizję funkcjonowania religii w zsekularyzowanym społeczeństwie. Tyle tylko, że te laickie przesądy oświeceniowe mówią wprost o religii jako sprawie prywatnej, a przestrzeń publiczna musi być neutralna, czyli coraz bardziej lewicowa, bo do tego się to sprowadza.

Innymi słowy laicy uważają przestrzeń publiczną za swoją własność, gdzie mogą afirmować swoje poglądy i przekonania. Dopuszczani zaś pod wieloma restrykcjami ludzie wierzący afirmować swojej wiary już nie mogą, bo przestrzeń publiczna ma zostać świecka. Jak więc katolicy mają realizować swoje chrześcijańskie powołanie w przestrzeni publicznej i politycznej, skoro mają one pozostać świeckie i neutralne? Podobnie jak laicy, ludzie wierzący płacą podatki i powinni być traktowani na równi z innymi obywatelami, ale jakoś tak się dzieje, że w sporach ideologicznych coraz mniej im wolno.

Z jednej strony progresiści wykluczają chrześcijańską transcendencję, z drugiej ci sami progresiści nie mogą pojąć, jak ich wierzący współobywatele mogą kierować się czym innym niż postęp. Jak zatem poradzić sobie z ludźmi wierzącymi w sytuacji, kiedy strona laicka tej wiary nie chce widzieć i uznawać? Ano pozwalać im jeszcze obchodzić te święta, ale najlepiej na sposób świecki mówiąc np. o weekendzie świątecznym czy produkując kartki bożonarodzeniowe o niczym, jak to ostatnio miało miejsce w warszawskim ratuszu. Jeśli chcecie katolicy już te święta, to niech kojarzą się ze wszystkim, tylko nie z wcieleniem Syna Bożego.


Ciekawe, jak daleko nam jeszcze do społeczeństw zachodnich, gdzie w niektórych miejscach katolikom zakomunikowano, że szopki, żłóbki i choinki nie będą już wystawiane na rynkach miast, bo obrażają uczucia muzułmanów i niewierzących.

W społeczeństwie nie szanującym przekonań religijnych swoich współrodaków, którym odbiera się prawo decydowania we własnym imieniu, o tym czy ich forma obecności i świętowania w życiu publicznym jest poprawna czy nie, mówienie o tolerancji jest ponurym żartem świadczącym o analfabetyzmie religijnym strony laickiej i kompletnym braku wrażliwości na wartości dla katolików ważne.


Jakub Pacan

Komentarzy: 0
Data publikacji: 26.12.2020 14:55
Źródło: Jakub Pacan