Szukaj
Konto

Trump wypowiedział wojnę gangom w Chicago. Z politycznego punktu widzenia - nieszczęście

21.02.2017 10:15
Trump wypowiedział wojnę gangom w Chicago. Z politycznego punktu widzenia - nieszczęście
Źródło: Fotolia
Komentarzy: 0
O Matce Teresie z Kalkuty nakręcono kilka filmów, lecz kto o nich słyszał? Natomiast Bonie Parker i Clyde Barrow to rozsławieni przez kino bandyci. Film kończy się jednoznacznym zwycięstwem prawa i sprawiedliwości, podczas gdy współczesne obrazy rzadko kiedy są apoteozą dobra i wyraźnym potępieniem zła.
Gangsterstwo podobnie jak inne gałęzie ekonomii amerykańskiej podlega ewolucji, staje się bardziej poprawne politycznie, niemal neoliberalne. Cynicznym może się wydać twierdzenie, że gangi to jednostki biznesowe, ale w sytuacji bezrobocia, braku perspektyw (studia kosztują krocie i niczego nie gwarantują, jeśli nie należy się do odpowiedniej klasy, wynagrodzenie za pracę fizyczną czy wymagającą mniejszego wykształcenia nie wystarczają na utrzymanie), młodzi ludzie szukają innych rozwiązań. Mafia może ich dostarczyć. Pozwoli zarobić, zaopiekuje się, w zamian wymagać będzie lojalności. Byle nie popaść w uzależnienie lub nie dać się aresztować. Ta druga możliwość okazuje się być o wiele mniej prawdopodobna, bo narkotyki są codziennością w mafii, natomiast policja pojawia się czasami, niechętnie, jedynie dla zamanifestowania istnienia.

Stąd 33 tys. najróżniejszych grup przestępczych (dane pochodzą z Federalnego Biura Śledczego z roku 2014) uwija się na amerykańskich ulicach i w więzieniach, które już wcale nie są miejscami odosobnienia dla łamiących drastycznie prawo, ale często wygodnym miejscem, z którego prowadzi się interesy. Więzienia są poza tym sprywatyzowane. Z jednej strony przebywają w nich bezwzględni mafiozi, dyrygujący życiem przestępczym wewnątrz i na zewnątrz, z drugiej mamy do czynienia z pseudokryminalistami. Ci drudzy, to młodociane ślamazary, które dały się przyłapać na posiadaniu śniadaniówki z marihuaną. Ich zaletą jest młodość, zdrowie i siła, a prywatne więzienie musi mieć określoną frekwencję, aby otrzymać dotację od państwa. Niemal wszystkie prycze mają być zapełnione. W prywatnym więzieniu młodzi, zdrowi więźniowie są siłą roboczą tańszą niż mieszkańcy Mozambiku czy Tanzanii. Mogą kopać rowy, budować nowe domy znajomym właściciela zakładu karnego.

(...) Prezydent Trump wypowiedział wojnę gangom w Chicago, na co mafie z tego miasta zareagowały różnorodnie. Jedne wpisały go na listę osób niewygodnych, co nie jest bezpieczne, inne dyplomatycznie zapewniły prezydenta o swoim szacunku, obiecały powstrzymać się od strzelanin i nie jest wykluczone, że dotrzymają gangsterskiego słowa. Z humanitarnego punktu widzenia - wspaniale, ale z politycznego - nieszczęście. Obecny odzew mediów to niekończące się potępienie prezydenta. Komplikacji jest znacznie więcej. Obecna, już zarządzona przez prezydenta Trumpa, akcja wyłapywania nielegalnych nie wróży niczego dobrego; najłatwiej bowiem wygarnąć nieudokumentowanych emigrantów, niezwiązanych z przestępczością. Wprawdzie wiedzą, jak unikać policji, ale są znacznie łatwiejszym łupem niż gangsterzy.

Halina Kaczmarczyk
Korespondencja z USA


Cały artykuł w nanowszym numerze "TS" (08/2017) dostępnym także w wersji cyfrowej tutaj
Komentarzy: 0
Data publikacji: 21.02.2017 10:15