Tragiczny wypadek pilota podczas zrzutu wody na Lubelszczyźnie. Nowe informacje

- Samolot spadł podczas zrzutu wody
- Pilot nie przeżył katastrofy
- Pożar objął setki hektarów lasu
Katastrofa w trakcie akcji gaśniczej
Do tragedii doszło we wtorek późnym wieczorem w powiecie biłgorajskim. Samolot gaśniczy Dromader brał udział w gaszeniu rozległego pożaru lasu, który objął około 250 hektarów terenu.
Maszyna rozbiła się w rejonie prowadzonych działań, w pobliżu miejscowości Osuchy. Pilot, który kierował samolotem, zginął.
Świadek: „Nagle zgasły światła”
Do świadków zdarzenia dotarł reporter Polsat News i Interii, Łukasz Dubaniewicz. Jeden z mieszkańców okolicy, pan Krzysztof, relacjonował dramatyczne chwile.
"Wczoraj po 20 wyszliśmy z kolegami obserwować, jak samoloty gaszą pożar. Na pewno latały dwa samoloty i śmigłowiec" - mówił.
W pewnym momencie jeden z nich obniżył lot, jakby chciał zrzucić wodę, a następnie z impetem spadł. Od razu było widać, że coś się stało, bo samoloty mają oświetlenie - które nagle zgasło. Ten leciał dość nisko, ale o nic nie zaczepił. Jakby po prostu stracił moc
- opisywał.
Oficjalne potwierdzenia i reakcje
Rzecznik Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie Anna Sternik potwierdziła, że rozbity samolot był czarterowany przez RDLP w Warszawie.
Kondolencje rodzinie pilota złożyła minister klimatu i środowiska Paulina Hennig-Kloska.
"Najbardziej tragiczny wypadek i największa strata to śmierć jednego z pilotów dromadera" - powiedziała.
Z kolei rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz przekazał, że maszyna spadła bezpośrednio w rejonie prowadzonej akcji gaśniczej.
Okoliczności będą wyjaśniane
Jak poinformowała przedstawicielka Lasów Państwowych Regina Klimaszewska, przyczyny katastrofy zbada Państwowa Komisja Badania Wypadków Lotniczych oraz prokuratura.
We wtorek w gaszeniu pożaru uczestniczyły samoloty i śmigłowiec z regionalnych dyrekcji Lasów Państwowych w Lublinie, Warszawie, Łodzi i Radomiu.
"Maszyny wykonywały zrzuty wody do zapadnięcia zmroku. Wtedy, zgodnie z procedurami bezpieczeństwa, wsparcie lotnicze zostało zakończone" - przekazała.
Pożar objął ogromny obszar
Zgłoszenie o pożarze w miejscowości Kozaki wpłynęło do straży pożarnej we wtorek po godz. 15
- poinformował rzecznik PSP w Biłgoraju kpt. Mateusz Małyszek.
W nocy na miejsce przybyli minister spraw wewnętrznych i administracji Marcin Kierwiński oraz minister klimatu Paulina Hennig-Kloska. Jak podkreślono, ogień przestał się rozprzestrzeniać, jednak sytuacja wciąż jest poważna.
Komendant główny PSP nadbryg. Wojciech Kruczek zaznaczył, że nie ma zagrożenia dla mieszkańców.
"To trudno dostępny obszar leśny, odległość od zabudowań wynosi około sześć kilometrów" - wyjaśnił.
Czeka nas jeszcze wielogodzinne, a może i wielodniowe zadanie związane z dogaszaniem tlących się elementów pod ściółką
- dodał.
Według starosty biłgorajskiego Andrzeja Szarlipa, w wyniku pożaru zniszczeniu uległo ponad 100 hektarów lasu.
Komentarze
Wypadek Łukasza Litewki. Prokuratura ujawnia wyniki analizy monitoringu

Śmiertelny wypadek po imprezie. Sąd w Lublinie wydał wyrok









