Szukaj
Konto

Tragedia w Wielkopolsce. Nie żyje 11-letni chłopiec

16.01.2026 19:14
Radiowóz / zdjęcie poglądowe
Źródło: Policja.pl
Komentarzy: 0
W Myjomicach k. Kępna 11-letni chłopiec zmarł z powodu zatrucia się gazami pożarowymi, a jego matka trafiła do szpitala. Ojciec zdołał uratować roczne i czteroletnie dzieci.
Co musisz wiedzieć
  • Do tragedii doszło w Myjomicach koło Kępna, w domu jednorodzinnym przy ul. Jeżynowej.
  • Zgłoszenie o zadymieniu wpłynęło tuż przed godz. 15.00.
  • Pożar miał charakter bezoogniowy i rozpoczął się na poddaszu.
  • Wydzielające się gazy pożarowe były silnie trujące i doprowadziły do utraty przytomności.
  • W domu przebywało pięć osób: rodzice i troje dzieci (1, 4 i 11 lat).
  • Ojciec zdołał uratować roczne i czteroletnie dziecko.
  • 11-letni chłopiec zmarł w wyniku zatrucia gazami pożarowymi.

 

Tragedia w Wielkopolsce. Nie żyje 11-letni chłopiec

Tuż przed godz. 15.00 w piątek policja i straż pożarna w Kępnie zostały zawiadomione, że z domu jednorodzinnego w Myjomicach przy ul. Jeżynowej wydobywają się kłęby dymu. Po przyjeździe na miejsce ustalono, że bezoogniowy pożar zaczął się na poddaszu.

- Wszystkie znajdujące się tam rzeczy użytkowe zaczęły żarzyć się bez płomienia, wydzielając trujące gazy

- powiedział PAP rzecznik prasowy kępińskiej straży pożarnej st. kpt. Paweł Michalski.

W tym czasie w domu było pięć osób: rodzice z trojgiem dzieci w wieku 1, 4 i 11 lat. Mężczyzna wyniósł z domu najmłodsze dzieci, ale kobieta i 11-letni chłopiec stracili przytomność. Z pomocą przyszli strażacy, którzy ich wynieśli.

- Okazało się, że chłopiec nie żyje. Po trwającej kilkadziesiąt minut reanimacji 38-letnią matkę przewieziono do kępińskiego szpitala

- powiedział.

Służby wyjaśniają okoliczności sprawy

Na miejscu zdarzenia pracuje grupa dochodzeniowo-śledcza pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Kępnie - powiedziała PAP rzeczniczka prasowa mł. asp. Anita Wylęga. Dodała, że okoliczności zdarzenia na razie nie są znane.

Rzecznik straży powiedział PAP, że w domu nie było zamontowanych czujek dymu.

- Pożar rozwijał się niezauważony. Wystarczy parę wdechów gazów pożarowych, które mają silne działanie trujące, żeby stracić przytomność - powiedział.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 16.01.2026 19:14
Źródło: PAP