„To raczej nie wypadek, a Rosja”. Ekspert o awarii Nord Stream

W czwartek poinformowano o czwartym wycieku z uszkodzonych rurociągów. Znajduje się on w szwedzkiej wyłącznej strefie ekonomicznej. Przesył NS 1 wstrzymała Rosja, a NS 2 jest gotowy do eksploatacji, ale nie został uruchomiony.
CZYTAJ WIĘCEJ: "Stwierdzono czwarty wyciek w gazociągach Nord Stream"
Za wszystkim stoi Rosja?
Ekspert ds. bezpieczeństwa Johannes Peters uważa za "stosunkowo mało prawdopodobne", że uszkodzenie bałtyckich gazociągów Nord Stream 1 i 2 mogło być spowodowane wypadkiem. Podejrzewa raczej, że za tym domniemanym aktem sabotażu stoi Rosja.
- Na pozór wydaje się, że niszczenie własnych gazociągów jest nieco absurdalne - powiedział w czwartek w audycji "Morgenmagazin" pierwszego programu niemieckiej telewizji publicznej ARD ten ekspert z Instytutu Polityki Bezpieczeństwa Uniwersytetu w Kilonii, którego cytuje portal dw.com.
Dodał jednak, że są ku temu ważne powody.
Portal dw.com wyjaśnia, że jednym z nich jest z pewnością wysłanie "silnego sygnału" do Europy, a zwłaszcza do Niemiec i Polski, że to samo można zrobić z gazociągami, które są znacznie ważniejsze dla naszego bezpieczeństwa dostaw gazu, jak np. gazociągi z Norwegii.
Innym możliwym powodem ewentualnego rosyjskiego aktu sabotażu jest to, że zimą "jeszcze nienaruszona rura gazociągu Nord Stream 2 może zostać wykorzystana do nasilenia nacisku na Niemcy, gdyby np. wzrosła wewnętrzna presja polityczna na rząd z powodu wysokich cen gazu oraz obaw, że może go nam nie wystarczyć na zimę"
- czytamy.
Awaria platformy X. Coraz więcej zgłoszeń
Media: Niepokojące maile do szkół w całej Polsce. Służby badają rosyjski trop
Ekstradycja rosyjskiego naukowca. Jest decyzja sądu

Media: Rosja dzieli się z Iranem zdjęciami satelitarnymi i technologią dronową

KE decydująca, które terytoria i czy przekazać Rosji? Oto plan eurokratów


