Tadeusz Płużański: Bitwa pod Lenino i „Platerówki”. Gwałty, ciąże, skrobanki

W ramach wojska złożonego głównie z łagierników, jedną z głównych ról - oczywiście z sowieckiego punktu widzenia - odgrywali tzw. politrucy, czyli oficerowie polityczni, wmuszający sowiecką ideologię. Ale ważne były też kobiety. W skład 1. Dywizji Piechoty im. Tadeusza Kościuszki wszedł 1. Samodzielny Batalion Kobiecy im. Emilii Plater.
"Platerówki"
Powstał 6 maja 1943 r. na mocy rozkazu Stalina, który postanowił "załatwić pozytywnie prośbę Związku Patriotów Polskich". W tej ściśle tajnej uchwale jest punkt: "Powołać do służby w oddziałach pomocniczych dywizji (lekarze, pielęgniarki, sanitariuszki, łącznościowcy) - 500 kobiet Polek w wieku od 18 do 30 lat". Ciekawe, dlaczego taki przedział wiekowy był najbardziej w cenie?
Od nazwiska swojej patronki kobiety zostały "Platerówkami". Nie brały udziału w żadnych działaniach bojowych, stanowiły zaplecze frontu (służba wartownicza, sanitarna), przede wszystkim jednak były wykorzystywane propagandowo - do wychwalania Stalina, Armii Czerwonej, a z drugiej strony opluwania "polskiego reakcyjnego podziemia". Po wojnie zresztą wiele "Platerówek" podziemie to czynnie zwalczało, robiąc karierę w UB, Informacji Wojskowej, prokuraturze i sądownictwie wojskowym.
Jeden z raportów kobiet-więźniarek wskazywał: "(…) jedna z dziewcząt, która była przydzielona do sprzątania w ziemiance dowódcy i ppor. Holzera - Szalówna, z 2 komp. strzelców - wieczorem 10.X. przybiegła przerażona, że dowódca w stanie nietrzeźwym chciał ją zgwałcić i zmuszał ją rozkazem i krzykami "baczność" do posłuszeństwa, chwytał za ręce, ciągnął na łóżko. Krzykami i prośbą uwolniła się. Wtedy dowódca kazał jej zawołać saninstruktora Kozieł, z którą się zamknął i kazał Szalównie wyjść. W tym czasie do dowódcy zachodzili niektórzy oficerowie. W ziemiance było ciemno, drzwi zamknięte i głos dowódcy odpowiadał »nie wolno«".
Raport za okres: 11.XI i 14.XI informuje, że znaczna część oficerów upiła się. Bili się, strzelali, chodzili po ziemiankach i obejmowali dziewczęta. Najgorzej zachowywali się ci z kompanii 4 pp.
"Żołnierze rzucali się na dziewczęta, bili je po twarzy, przemocą wydzierali karabiny, których dziewczęta nie chciały oddać, kopali dziewczęta, bili kolbami, były próby gwałtów. Dowódca kompanii kpt. Lola [? - mało czytelne] nie reagował na to, a wręcz jeszcze podniecał swoich żołnierzy…".
Frontowe ciąże i frontowe skrobanki
Przed laty w "Dzienniku Łódzkim" pojawiła się wypowiedź ppor. Marii Wolańskiej:
"Podczas zlotu w Platerówce sama słyszałam - niektóre dziewczyny mówiły, że »jakby nie dawały, to by nie żyły«. To były bardzo rozgoryczone dziewczyny". W tym samym artykule czytamy: "Sama [M. Wolańska] ma złe wspomnienia z ruskimi oficerami-dowódcami, których było sporo i u Berlinga. (…) Do niej też dobierali się… Chcieli z niej zrobić »peżet« [Przechodnią Polową Żonę]. Np. taki kpt. Lipicki potem, po wojnie ją odszukał i przepraszał. Sporo było dowódców, którzy tak myśleli. Więc, krótko mówiąc, dziewczyny zachowywały się różnie. Niektóre żyły z żołnierzami. Frontowe ciąże też się zdarzały, a i o skrobankach coś niecoś wie".
Czy dlatego w 1. SBK odbywały się comiesięczne przeglądy ginekologiczne?
"Danka była bardzo atrakcyjna"
Ppłk Adam Bromberg, zastępca dowódcy pułku w 1. DP, politruk, później dyrektor PWN i inicjator Wielkiej Encyklopedii Powszechnej: "Nasza dywizja była większa od przeciętnej sowieckiej - trzy pułki (…), batalion fizylierek [tak nazywano 1. SBK] do służby wartowniczej i łączności, z których najładniejsze zabierano o kancelarii dywizji, pułków, batalionów. (…) Naszkowski zostawił mi również swoją sekretarkę, Dankę, i zgodnie z wojskowym zwyczajem miejsce przy niej na łóżku polowym. (…) Danka była bardzo atrakcyjna i łatwo nawiązywała kontakty, nawet z kilkoma oficerami na raz (…) a pili wszędzie - na postojach, w marszu i w warunkach bojowych. W każdym czołgu jechał kanister z wódką, przy każdym czołgu kręciła się dziewczyna. (…) Danka miała w brygadzie wielkie powodzenie i choć od dawna nie utrzymywałem z nią kontaktów seksualnych, w przekonaniu oficerów, którzy się z nią zabawiali, przyprawiała Żydowi rogi".
Zygmunt Berling we wspomnieniach:
"za rozpowszechnione i niczym nie hamowane pijaństwo i pewną demoralizację korpusu oficerskiego, w tym daleko idące rozluźnienie dyscypliny w oddziałach odpowiedzialny był Świerczewski. (…) Świerczewski znany był jako nałogowy pijak".
Ten sam Berling napisał do żony, że po powrocie do obozu "zastał w Sielcach burdel". Podobno imprezy w Sielcach odbywały się nawet w czasie wspomnianego boju pod Lenino.
Jak w Armii Czerwonej
Wszystkie te żołnierskie obyczaje w Wojsku Polskim - pijaństwo, demoralizacja, gwałty, przechodnie polowe żony - przypominały te z Armii Czerwonej, a wręcz były ich kalką. Nie ma w tym zresztą nic dziwnego. Do WP oddelegowano ok. 21 tys. oficerów i generałów AC.
Gustaw Herling-Grudziński w "Innym świecie" o kobietach wykorzystywanych seksualnie w łagrze: "Dla Rosjan, nawykłych do »ślubów za pięć rubli« i kopulacji uprawianej na wzór potrzeb fizjologicznych w wychodkach publicznych, nie był to właściwie problem istotny i służył raczej za przedmiot drwin z równouprawnienia kobiet w nowym ustroju".
Jedną z bardziej znanych "Platerówek" (zastępcą dowódcy ds. polityczno-wychowawczych) była Irena Sztachelska. Już przed wojną zaangażowała się w komunę (Związek Lewicy Akademickiej "Front", KZMP). Za działalność antypaństwową skazana w 1935 r. - w więzieniu spędziła cztery dni.
Po sowieckim najeździe na Litwę posłanka na Sejm, a następnie członkini Rady Najwyższej Litewskiej SRR. Po wybuchu wojny sowiecko-niemieckiej ewakuowana w głąb ZSRS, wstąpiła do Armii Czerwonej (16. Litewska Dywizja Piechoty). Potem były "Platerówki" i Związek Patriotów Polskich. Tak gorliwie kolaborowała z Sowietami, że w grudniu1942 r. Sąd Specjalny Rzeczypospolitej wydał na nią i męża Jerzego (później PPR-owiec, PZPR-owiec, poseł na Sejm PRL oraz bierutowski minister zdrowia i cyrankiewiczowski kierownik Urzędu do Spraw Wyznań) wyrok od trzech do piętnastu lat więzienia. W komunistycznej Polsce posłanka na Sejm (1947 - 1956) i przewodnicząca Zarządu Głównego Ligi Kobiet Polskich (1945 - 1950). Pracowała jako pediatra w Instytucie Matki i Dziecka. Rewizjonistką została dopiero w 1981 r. w proteście przeciwko stanowi wojennemu. Lewicowym (czytaj sowieckim) ideałom pozostała wierna do 8 czerwca 2010 r, kiedy zmarła.
W rewizjonistycznej "Gazecie Wyborczej" Związek Kombatantów RP (wcześniej ZboWiD) i towarzyszki broni napisali: "Wychowywała nas - Platerówki - w duchu polskości i umiłowania Ojczyzny".
W duchu polskości i umiłowania Ojczyzny Irena Sztachelska, razem z innymi "Platerówkami": Adelą Źurawską (dowódczyni kompanii, po wojnie prokuratorka - prawa ręka Heleny Wolińskiej), Krystyną Jodkowską (dowódczyni plutonu) i Ludwiką Bibrowską (zastępczyni dowódcy ds. polityczno-wychowawczych) wytoczyła Henrykowi Piecuchowi proces za poniżenie, w związku z ujawnianymi przez niego informacjami, jakie obyczaje miały panować w 1. Samodzielnym Batalionie Kobiecym im. Emilii Plater.
Tagi
Komentarze
Sędzia przekazuje ważne informacje dla sygnalistów. To mówi ustawa
Drony SBU atakują rosyjską stację pomp naftowych zaopatrującą Moskwę
Internet bezlitosny dla Arłukowicza. Są konkretne dane

Kwiecień: Równie ważne, co odwołanie Trzaskowskiego, jest odwołanie Rady Warszawy

Afera w Szpitalu Południowym. Rzecznik Nawrockiego punktuje prokuraturę


