Sen o normalności. Mija 37 lat, od kiedy "Solidarność" porwała miliony ludzi i dała nadzieję
29.08.2017 10:00

Komentarzy: 0
Udostępnij:
Mija 37 lat, od kiedy Solidarność porwała miliony ludzi, dając nadzieję, że w końcu może być normalnie. Stała się marką rozpoznawalną na całym świecie. Dzisiaj z rozrzewnieniem patrzymy w przeszłość i wciąż nie możemy uwierzyć, że jeszcze nie tak dawno zwykli Polacy potrafili zjednoczyć się i stanąć ramię w ramię do budowania ruchu, który odmienił ojczyznę i Europę.
Izabela Kozłowska
W sierpniu 1980 r. Andrzej Kampa miał niespełna 23 lata. Pracował wówczas jako elektryk w PKP w Tarnowskich Górach. Był to największy zakład pracy w mieście, zatrudniał ponad 6 tys. osób. - Informacje o sytuacji w Gdańsku mieliśmy dość szybko, ponieważ komunikaty przekazywane były wewnętrzną telefoniczną linią kolejową. Komuniści zablokowali stolicę Pomorza, dlatego informacje przekazywali maszyniści z miejscowości leżących w pobliżu Gdańska - wspomina w rozmowie z "Tygodnikiem Solidarność".
Śląsk staje
Pierwszym zakładem, który w sierpniu 1980 roku stanął w Tarnowskich Górach, była Fabryka Zmechanizowanych Obudów Ścianowych "Fazos". - Dzisiaj wiemy, że był to pierwszy zakład pracy na Górnym Śląsku, który zaczął strajkować. Koledzy z tych zakładów wysłali dwóch emisariuszy do Gdańska, żeby przekazali, że Śląsk staje. Dotarł jeden z nich, którego w Sali BHP Stoczni Gdańskiej entuzjastycznie powitano. Duży strajk odbył się także w Hucie Cynku, którego przywódca Jerzy Ciepiela był pierwszym szefem utworzonej później Międzyzakładowej Komisji Związkowej w Tarnowskich Górach - mówi Kampa.

W sierpniu 1980 r. Andrzej Kampa miał niespełna 23 lata. Pracował wówczas jako elektryk w PKP w Tarnowskich Górach. Był to największy zakład pracy w mieście, zatrudniał ponad 6 tys. osób. - Informacje o sytuacji w Gdańsku mieliśmy dość szybko, ponieważ komunikaty przekazywane były wewnętrzną telefoniczną linią kolejową. Komuniści zablokowali stolicę Pomorza, dlatego informacje przekazywali maszyniści z miejscowości leżących w pobliżu Gdańska - wspomina w rozmowie z "Tygodnikiem Solidarność".
Śląsk staje
Pierwszym zakładem, który w sierpniu 1980 roku stanął w Tarnowskich Górach, była Fabryka Zmechanizowanych Obudów Ścianowych "Fazos". - Dzisiaj wiemy, że był to pierwszy zakład pracy na Górnym Śląsku, który zaczął strajkować. Koledzy z tych zakładów wysłali dwóch emisariuszy do Gdańska, żeby przekazali, że Śląsk staje. Dotarł jeden z nich, którego w Sali BHP Stoczni Gdańskiej entuzjastycznie powitano. Duży strajk odbył się także w Hucie Cynku, którego przywódca Jerzy Ciepiela był pierwszym szefem utworzonej później Międzyzakładowej Komisji Związkowej w Tarnowskich Górach - mówi Kampa.


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.08.2017 10:00
Osoby bezdomne - po śmierci na zawsze tracą swoją tożsamość
02.11.2017 12:53
Borsuk inny niż wszystkie. Huta Stalowa Wola SA nie zwalnia tempa i pracuje nad bronią nowej generacji
24.10.2017 10:00
Psycholog Ewa Wojtowicz dla "TS": Praca w niedziele zaburza funkcjonowanie rodzin
11.10.2017 22:00

Komentarzy: 0
- Nastawienie społeczeństwa względem osób zatrudnionych w handlu – pracownicy spotykają się z brakiem szacunku, agresją czy niegrzecznymi zachowaniami klientów. Wszystko to czyni tę pracę kosztorodną, a pracowników naraża na szereg czynników wpływających negatywnie na zadowolenie z pracy oraz ich kondycję psychiczną i fizyczną – mówi dr Ewa Wojtowicz, psycholog, trener, doradca zawodowy, w rozmowie z Izabelą Kozłowską.
Czytaj więcej
Obalić mity. Czy ograniczenie handlu w dni świąteczne odbiło się na naszej gospodarce?
10.10.2017 21:00
"Nie ma w życiu problemu, którego by nie można było rozwiązać za pomocą różańca"
05.10.2017 10:00



