Szukaj
Konto

Nieobecnych pojawią się cienie... Jak przeżyć Święta bez bliskich?

25.12.2017 00:44
Nieobecnych pojawią się cienie... Jak przeżyć Święta bez bliskich?
Źródło: Hospicjum Królowej Apostołów w Radomiu
Komentarzy: 0
„I choć przygasł świąteczny gwar, bo zabrakło znów czyjegoś głosu, przyjdź tu do nas i z nami trwaj, wbrew tak zwanej ironii losu...” – słowa znanej „Kolędy dla nieobecnych” są szczególnie trudne dla tych, których bliscy zmarli.
Bez względu na to, kiedy odszedł nasz bliski, każde święta są czasem trudnym. Brakuje czyjegoś głosu, uśmiechu, a ulubione jego miejsce przy stole już na zawsze pozostaje puste. Śmierć najbliższych mocno odczuwalna jest przede wszystkim w Wigilię. Wiedzą o tym dobrze wolontariusze Hospicjum Królowej Apostołów w Radomiu.

- Osobami osieroconymi opiekujemy się przez cały rok, ale jesteśmy świadomi, że potrzebują nas przede wszystkim w Wigilię i święta, kiedy pustka po śmierci bliskich jest jeszcze mocniej odczuwalna. Zanim nasze hospicjum pomagało chorym, wsparcie otrzymywały osoby, których bliscy odeszli. Trzynaście lat temu zdecydowaliśmy się, że 24 grudnia o godz. 21.30 organizujemy Wigilię hospicyjną i nigdy nie zrezygnujemy z tego postanowienia - podkreśla w rozmowie z "Tygodnikiem Solidarność" pallotyn ks. Marek Kujawski, założyciel i duszpasterz radomskiego hospicjum.

Godzina nie jest przypadkowa. - Przyjeżdżają osoby, które mieszkają w miejscowościach leżących i 30, i 50 km od Radomia. Porę naszej Wigilii ustaliliśmy tak, aby mogli spokojnie zjeść wieczerzę w swoich domach - tłumaczy kapłan.

Tego wieczoru hospicyjne sale stają się wielkim domem tętniącym życiem, gdzie słychać śpiew kolęd, rozmowy i śmiech dzieci. Każdy z gości ma inny bagaż doświadczeń, dlatego niekończące się rozmowy są wymianą spostrzeżeń i rad. To czas na wspomnienia, którym nieraz towarzyszy wzruszenie. Uczestnicy tego niezwykłego spotkania są w różnym wieku: od noworodków do osób starszych. - W Wigilii uczestniczy cała rodzina hospicyjna. Są w niej osoby osierocone, wolontariusze hospicyjni oraz przyjaciele hospicjum. Są osoby, które od lat uczestniczą w naszych wigiliach i ci, którzy niedawno pożegnali kogoś z rodziny. Nieraz słyszę: "jest mi tu lepiej niż w domu", bo często ten dom oznacza puste cztery ściany - zaznacza ksiądz Kujawski.

Tradycyjnie o północy sprawowana jest pasterka. - Tworzymy wspólnotę modlitewną, dlatego nie może zabraknąć wspólnej mszy św. W czasie Eucharystii dziękujemy za miniony rok, polecamy Bogu tych, którzy odeszli - mówi hospicyjny duszpasterz.
Pasterka nie kończy Wigilii. - Kto może, po mszy z nami zostaje. I ponownie gromadzimy się przy stołach, aby rozmawiać, wspominać i śpiewać kolędy. W ten sposób budujemy trwałą wspólnotę, która jest ze sobą na dobre i na złe. Towarzyszymy chorym, kiedy odchodzą z tego świata, pomagamy przetrwać ból związany ze śmiercią bliskich i wspieramy osoby osierocone bez względu na to, kiedy ktoś z ich rodziny zmarł - podkreśla ks. Marek Kujawski.

Izabela Kozłowska

Artykuł pochodzi z najnowszego numeru "TS" (52/2016) dostępnego też w wersji cyfrowej tutaj
Komentarzy: 0
Data publikacji: 25.12.2017 00:44