Szukaj
Konto

Rząd chce wprowadzić cenzurę tylnymi drzwiami? Bosak ostrzega

Wicemarszałek sejmu Krzysztof Bosak
Źródło: fot. YouTube / Krzysztof Bosak | Wicemarszałek sejmu Krzysztof Bosak
Nawet 12 lat więzienia i 20 mln zł kary - przed takimi konsekwencjami rządowych przepisów ostrzega Krzysztof Bosak. Wicemarszałek Sejmu alarmuje, że projekt ustawy o środkach ograniczających może posłużyć do ograniczania wolności słowa i uderzenia w niewygodne dla władzy środowiska. Polityk Konfederacji nie szczędził autorom projektu ostrych słów.
Co musisz wiedzieć:
  • W Sejmie trwają prace nad rządowym projektem ustawy o środkach ograniczających.

  • Krzysztof Bosak ostrzega przed wysokimi karami i ograniczaniem wolności słowa.

  • Wicemarszałek Sejmu zarzuca rządowi tworzenie przepisów, które mogą prowadzić do cenzury.

Bosak ostrzega przed rządową ustawą. Chodzi o wolność słowa

W Sejmie trwają prace nad rządowym projektem ustawy o środkach ograniczających, oznaczonym drukiem nr 3003. Nowe przepisy mają dostosować polskie prawo do regulacji Unii Europejskiej. Przewidują m.in. możliwość wpisywania osób i firm na listę sankcyjną za wspieranie obcej ingerencji i manipulacji informacjami zagrażających bezpieczeństwu państwa. Określają również kary za łamanie i obchodzenie sankcji. Do projektu odniósł się podczas konferencji prasowej w Wieluniu Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i współlider Konfederacji. Polityk zwrócił uwagę na art. 4 ustawy, który określa podstawy stosowania tzw. środków ograniczających.

"Te środki ograniczające mogą brzmieć niewinnie, ale najpoważniejsze z nich to 12 lat w więzieniu albo 20 mln zł kary. Za co? Za naruszanie sankcji. A więc wpis na listę sankcyjną i prowadzenie działalności gospodarczej, ale także za prowadzenie tak zwanych ingerencji w przestrzeń informacyjną i konia z rzędem temu, kto jest w stanie pokazać, gdzie przebiega różnica pomiędzy ingerencją w przestrzeń informacyjną a udziałem w debacie politycznej czy społecznej, prowadzeniem kampanii społecznych albo po prostu prowadzeniem kampanii marketingowych" - tłumaczył Bosak.

 

„Unijny porządek cenzury”. Bosak krytykuje projekt

Zdaniem wicemarszałka Sejmu proponowane przepisy nie zapewniają odpowiedniej ochrony polskiej debaty publicznej przed zagranicznymi wpływami. Zamiast tego, jak ocenia, mogą stać się narzędziem ograniczania wolności słowa.

"W tej ustawie jest jedynie bardzo radykalny zbiór kar, mający na celu wdrożyć do Polski unijny porządek cenzury, a nie ustanowienie ochrony autonomii naszej debaty i naszej demokracji, i naszej przestrzeni informacyjnej przed wszystkimi wpływami zagranicznymi czy choćby przed wszystkimi niejawnymi operacjami informacyjnymi" - stwierdził Krzysztof Bosak i przypomniał również sprawę zagranicznych wpływów na kampanię wyborczą. 

"Przypomnę, że do dziś raport Ministerstwa Cyfryzacji o zagranicznym wpływie na kampanię wyborczą nie został ujawniony, a mieliśmy finansowanie reklam tak zwanych profrekwencyjnych. W rzeczywistości były to ataki na prawicowych kandydatów w wyborach" - podkreślił.

Bosak: „My się na takie groźne bzdury nigdy nie zgodzimy”

Wicemarszałek Sejmu zaznaczył, że problem zagranicznych ingerencji w polską debatę publiczną rzeczywiście istnieje. Jego zdaniem rząd proponuje jednak rozwiązania, które zamiast chronić obywateli, mogą zagrozić ich prawom. Bosak ocenił, że proponowane przepisy są "zupełnie wadliwe, bardzo groźne, bardzo niebezpieczne, także niekonstytucyjne, wyłączające realną kontrolę sądową, sprowadzającą ją do całkowitej fikcji". Polityk zapowiedział zdecydowany sprzeciw Konfederacji wobec projektu.

"My się na takie groźne bzdury nigdy nie zgodzimy. Ci, którzy to przygotowali, właściwie powinni zniknąć ze wstydu, bo jest to tak zły projekt i tak groźny" - stwierdził Krzysztof Bosak.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 29.10.2026 15:55
Źródło: dorzeczy