rosemann: Dziecięca krucjata

Od wykorzystywania dzieci dla celów politycznych gorsze jest chyba tylko wykorzystanie osób niepełnosprawnych. Trudno powiedzieć, którzy z tak wykorzystywanych, są bardziej nieświadomi tego, że ktoś zrobił sobie z nich „mięso armatnie”, które jest gotów wykorzystać w walce politycznej.
Przed nami kolejna kampania wyborcza. I znów, tak jak przed wiosennymi wyborami do Parlamentu Europejskiego, mamy spór, którego zakładnikami są dzieci. Wiosną miały nie podejść do egzaminów kończących szkołę i otwierających przed nimi kolejny etap edukacyjny, a tym razem miało czy też ma (piszę to jeszcze przed zamknięciem procesu rekrutacji) zabraknąć dla absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych, czyli dla demonizowanego od miesięcy "podwójnego rocznika", miejsc w szkołach ponadpodstawowych.
Pewnie, jak często bywa wśród piszących o wszystkim, na niewielu rzeczach naprawdę się znam, ale akurat w tej sprawie mam i wiedzę i doświadczenie wielu lat posługiwania się systemem naboru elektronicznego. Gdy słucham samorządowców skarżących się, że sytuacja z naborem jest dramatyczna, to wiem, że jest dramatyczna dlatego, że są kompletnymi ignorantami, którym powierzono zarządzanie czymś, co zdecydowanie ich przerasta, albo to zamieszanie sprowokowali celowo. Bo szum wokół edukacji im pasuje.
Prawda o "podwójnym naborze" jest taka, że samorządy były go świadome od kilku lat. To do samorządów należy przygotowanie odpowiedniej liczby miejsc w prowadzonych przez siebie szkołach. Samorządy doskonale też wiedzą, dla ilu uczniów te miejsca mają być gotowe. Dysponują nie tylko konkretnymi danymi, ale z doświadczenia wiedzą, jak wielu kandydatów, także z zewnątrz, mogą się spodziewać.
Podobnie jest z tym, że "szkoły nie są z gumy", o czym opinię publiczną poinformował jeden z najbardziej walecznych w krucjacie przeciwko obecnej władzy prezydentów miast. Z gumy z całą pewnością nie są, ale większość tych szkół do czasów reformy ministra Handkego uczyła cztery roczniki młodzieży, czyli tyle, ile będzie się w nich uczyło po przyjęciu "podwójnego rocznika".
Hipokryci z niektórych samorządów są dziś "zatroskani" losami absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych i zdają się zapominać, że ledwie dwa miesiące wcześniej mocno dopingowali strajkujących nauczycieli, grożących zakłóceniem przebiegu egzaminów kończących szkoły i uniemożliwieniem wystawienia uczniom świadectw. Bez świadectw i zaświadczeń o zdaniu egzaminów absolwenci stanąć do naborów w ogóle by nie mogli. Ale to szczegół.
Najsmutniejsze w tej całej sprawie jest to, że godzących się na wykorzystanie dzieci i ryzykowanie ich poczuciem bezpieczeństwa nie brakowało także wśród rodziców. Były przecież i takie ich głosy, by nauczyciele się nie poddawali, bo dzieci sobie poradzą. Ciekawe, jak sobie radzą teraz, gdy drugi raz zostały rzucone do walki o władzę dla polityków?
rosemann

Pewnie, jak często bywa wśród piszących o wszystkim, na niewielu rzeczach naprawdę się znam, ale akurat w tej sprawie mam i wiedzę i doświadczenie wielu lat posługiwania się systemem naboru elektronicznego. Gdy słucham samorządowców skarżących się, że sytuacja z naborem jest dramatyczna, to wiem, że jest dramatyczna dlatego, że są kompletnymi ignorantami, którym powierzono zarządzanie czymś, co zdecydowanie ich przerasta, albo to zamieszanie sprowokowali celowo. Bo szum wokół edukacji im pasuje.
Prawda o "podwójnym naborze" jest taka, że samorządy były go świadome od kilku lat. To do samorządów należy przygotowanie odpowiedniej liczby miejsc w prowadzonych przez siebie szkołach. Samorządy doskonale też wiedzą, dla ilu uczniów te miejsca mają być gotowe. Dysponują nie tylko konkretnymi danymi, ale z doświadczenia wiedzą, jak wielu kandydatów, także z zewnątrz, mogą się spodziewać.
Podobnie jest z tym, że "szkoły nie są z gumy", o czym opinię publiczną poinformował jeden z najbardziej walecznych w krucjacie przeciwko obecnej władzy prezydentów miast. Z gumy z całą pewnością nie są, ale większość tych szkół do czasów reformy ministra Handkego uczyła cztery roczniki młodzieży, czyli tyle, ile będzie się w nich uczyło po przyjęciu "podwójnego rocznika".
Hipokryci z niektórych samorządów są dziś "zatroskani" losami absolwentów gimnazjów i szkół podstawowych i zdają się zapominać, że ledwie dwa miesiące wcześniej mocno dopingowali strajkujących nauczycieli, grożących zakłóceniem przebiegu egzaminów kończących szkoły i uniemożliwieniem wystawienia uczniom świadectw. Bez świadectw i zaświadczeń o zdaniu egzaminów absolwenci stanąć do naborów w ogóle by nie mogli. Ale to szczegół.
Najsmutniejsze w tej całej sprawie jest to, że godzących się na wykorzystanie dzieci i ryzykowanie ich poczuciem bezpieczeństwa nie brakowało także wśród rodziców. Były przecież i takie ich głosy, by nauczyciele się nie poddawali, bo dzieci sobie poradzą. Ciekawe, jak sobie radzą teraz, gdy drugi raz zostały rzucone do walki o władzę dla polityków?
rosemann


Treść redakcyjna
Komentarzy: 0
Udostępnij:
Data publikacji: 27.07.2019 00:09
Komentarze
"Zawsze niepokorny, zawsze szedł swoją drogą". Opowiedzieliśmy o przeszłości i przyszłości "Tygodnika Solidarność"
03.04.2026 15:09

Komentarzy: 0
W redakcji "Tygodnika Solidarność" w Warszawie odbyła się konferencja prasowa poświęcona 45. rocznicy wydania pierwszego numeru tego pisma. - "Tygodnik Solidarność" swoim wartościom i zasadom pozostaje niezmiennie od 45 lat wierny – za co nieraz przychodziło mu płacić wysoką cenę. Nie tylko w pierwszym okresie swego istnienia, ale także po 1989 roku nigdy nie był ulubieńcem mainstreamu. Zawsze był niepokorny i zawsze szedł swoją drogą - mówił Michał Ossowski, prezes Fundacji Promocji Solidarności.
Czytaj więcej
To był jeden z najlepszych okresów w moim życiu. Rozmowa z Józefem Orłem
03.04.2026 14:27

Komentarzy: 0
– W latach 90. redakcja „Tygodnika Solidarność” była bardzo duża i zżyta ze sobą. Dział reportażu, według mnie, był wtedy najlepszy w Polsce, lepszy niż w „Tygodniku Powszechnym”, „Gazecie
Wyborczej” i „Polityce”. Obok pracy redakcyjnej kwitło życie towarzyskie, spotykaliśmy się w lokalu blisko redakcji – mówi Józef Orzeł w rozmowie z Jakubem Pacanem.
Czytaj więcej
45 lat temu ukazał się pierwszy numer „Tygodnika Solidarność”
03.04.2026 07:28
Wielkanoc, wiara i wspólnota. Nowy numer „Tygodnika Solidarność” już dostępny
30.03.2026 19:00

Komentarzy: 0
Czym jest dziś Wielkanoc – tylko tradycją czy wciąż żywym fundamentem kultury i tożsamości? W najnowszym, 13. numerze „Tygodnika Solidarność” redakcja zaprasza czytelników do refleksji nad sensem świąt Zmartwychwstania w świecie pełnym niepewności i ideowych napięć. Polecamy to wyjątkowe wydanie, łączące duchowość, historię i aktualne sprawy społeczne.
Czytaj więcej
45 lat „Tygodnika Solidarność”. Tu pisali giganci słowa
30.03.2026 11:23

Komentarzy: 0
45 lat „Tygodnika Solidarność” to historia wolności słowa, którą niosło ze sobą powstanie NSZZ „Solidarność”, oraz historia wielkich nazwisk związanych z tytułem – chociażby takich gigantów słowa jak Zbigniew Herbert i Waldemar Łysiak. W salonach prasowych i sklepie internetowym Solidarność jest już dostępne wyjątkowe wydanie specjalne „Tygodnika Solidarność” z okazji 45-lecia pisma.
Czytaj więcej
