Szukaj
Konto

Prezydent na pogrzebie dzieci zamordowanych przez Niemców: "Polska wraca dziś po swoje dzieci"

Karol Nawrocki pogrzeb dzieci ofiar obozu niemieckiego
Źródło: pap | Autor: Marian Zubrzycki | Licencja: umowa licencyjna | Karol Nawrocki
Po ponad 80 latach szczątki dzieci więzionych w niemieckim obozie przy ul. Przemysłowej w Łodzi zostaną pochowane. Podczas uroczystości prezydent Karol Nawrocki przypomniał historie młodych więźniów - chłopca zamordowanego za sięgnięcie po chleb oraz 14-latka, który wyszedł z domu po mleko dla siostry i już nigdy do niego nie wrócił.
Co musisz wiedzieć:
  • W Łodzi odbywają się uroczystości pogrzebowe dziesięciu ofiar niemieckiego obozu.
  • Prezydent Karol Nawrocki przypomniał tragiczne losy więzionych tam dzieci.
  • Przez obóz przy ul. Przemysłowej przeszło 2-3 tys. polskich dzieci.

"Polska wraca dziś po swoje dzieci"

W Narodowym Dniu Polskich Dzieci Wojny w Łodzi odbywają się uroczystości pogrzebowe dziesięciu ofiar niemieckiego obozu dla dzieci przy ul. Przemysłowej. Wziął w nich udział prezydent Karol Nawrocki.

Uroczystości rozpoczęła msza święta w kościele św. Wojciecha pod przewodnictwem biskupa archidiecezji łódzkiej Piotra Kleszcza, następnie zaplanowano przejście konduktu pogrzebowego na cmentarz przy ul. Kurczaki, gdzie mają zostać odprawione egzekwie pogrzebowe według ceremoniału wojskowego.

W swoim wystąpieniu prezydent mówił o przywracaniu pamięci konkretnym dzieciom, których szczątki odnaleziono po dziesięcioleciach.

Polska wraca dziś po swoje dzieci. Polska powróciła dziś po swoje dzieci, bo ponad 80 latach. Polska powróciła po swoje dzieci, żeby oddać im imię i nazwisko

 - powiedział Karol Nawrocki.

Czy oddać im godność, ktoś spyta. Nie, bo godności nigdy nie stracili. Godność każdego dnia w obozie przemysłowej stracili ci, którzy znęcali się nad polskimi dziećmi

 - mówił prezydent.

 

"Jedynym mocnym zapisem w ich życiorysie jest śmierć"

Prezydent zwrócił uwagę na wiek ofiar niemieckiego obozu i na to, jak niewiele zdążyły przeżyć przed wojną i uwięzieniem.

Czy oddać im życiorysy, co może być zapisane w życiorysie 16, 17, 15 letniego nastolatka, chłopca, szczególnie jeśli w momencie rozpoczęcia wojny miał 12 bądź 13 lat. Jedynym mocnym zapisem w ich życiorysie jest śmierć

 - powiedział.

Prezydent podziękował Instytutowi Pamięci Narodowej, archeologom, naukowcom i genetykom za pracę nad przywracaniem pamięci o ofiarach. Słowa podziękowania skierował również do Muzeum Dzieci Polskich w Łodzi, mieszkańców miasta, wolontariuszy i wszystkich osób zaangażowanych w zachowanie pamięci o dzieciach.

 

"To nie statystyka, to twarze, to życiorysy"

Prezydent przypomniał, że za liczbami dotyczącymi niemieckiego obozu kryją się historie konkretnych dzieci.

Dziś nie o statystyce mówimy, tylko o konkretnych twarzach, o konkretnych ludziach, którzy mieli na imię Henryk, mieli na imię Tadeusz, mieli na imię Stanisław. To nie statystyka opowiada o tym, co wydarzyło się w czasie II wojny światowej, ale los i cierpienie konkretnych ludzi nastolatków, którzy mieli swoje pragnienia, marzenia, swoich rodziców, swoje rodzeństwo. To była zbrodnia dokonana w przeszłości, ale zbrodnia dokonana na przyszłości narodu polskiego

 - powiedział Karol Nawrocki.

Jedną z przywołanych przez niego historii był los Stanisława Kafarskiego.

Stanisław został zamordowany za to, że sięgnął po chleb, bo był głodny, powieszony za nogi i utopiony w nieczystościach

 - mówił prezydent.

 

Wyszedł po mleko dla siostry. Nie wrócił

Nawrocki przypomniał również historię 14-letniego Edmunda Agacińskiego.

Edmund Agaciński, 14 lat, musiał bardzo kochać swoją siostrę i być bardzo odważnym, bo postanowił wyjść z domu, żeby przynieść swojej siostrze mleko w czasie okupacji. Tak bardzo ją kochał. Do domu już nie wrócił, a odwaga z nim z całą pewnością została

 - powiedział.

Chciał uciec z przemysłowej, z Łodzi chciał odzyskać swoją wolność. Został nie tylko zastrzelony, ale jego ciało miało stać się także przykładem dla innych więźniów, że uciekać nie wolno. To nie statystyka, to nie historia, to twarze, to życiorysy

 - podkreślił prezydent.

 

"Jak można stworzyć obóz dla dzieci?"

W dalszej części przemówienia prezydent postawił pytanie o źródła zbrodni dokonanych na najmłodszych.

Wszyscy zadajemy sobie pytanie, jak to możliwe, że człowiek może mordować dziecko? Jak to możliwe, że można stworzyć obóz dla dzieci, tam je wykańczać i tam je mordować? Jak to się stało, że dusza narodu niemieckiego przed wojną i w czasie II wojny światowej doprowadziła do tego, że zabijano dzieci?

 - mówił.

Karol Nawrocki odniósł się również do dokumentów dotyczących powstania obozu przy ul. Przemysłowej.

Powstawał przecież, jak pisali niemieccy prawnicy i analitycy, po to, aby polskie dzieci, aby dzieci tak brutalnie okupowanego narodu nie demoralizowały niemieckich dzieci okupantów

 - powiedział.

Prezydent zaznaczył, że cierpienie dzieci powinno być także przestrogą na przyszłość.

Ta dzisiejsza lekcja płynąca tutaj z Łodzi każe nam mieć głębokie przekonanie, że wypowiadane słowa, że nasze myśli muszą brać zawsze pod uwagę zagrożenia przyszłości. Wówczas ich ofiara tak bolesna, tak trudna dla nas do zaakceptowania sprawi, że świat będzie lepszy. Niech Bóg ma ich w swoje opiece

 - zakończył.

 

Szczątki odnaleziono podczas prac IPN

Szczątki dzieci, których pogrzeb odbywa się w Łodzi, odnaleziono podczas czteroetapowych prac ekshumacyjnych prowadzonych przez Biuro Poszukiwań i Identyfikacji IPN w latach 2023-2024. Do tej pory badania genetyczne pozwoliły zidentyfikować dwóch chłopców - Zdzisława Kafarskiego i Henryka Słaboszewskiego.

Na podstawie kwerend historycznych, zachowanej dokumentacji i opinii antropologicznej ustalono, że pozostałe szczątki najprawdopodobniej należały do Edmunda Agacińskiego, Tadeusza Kalbarczyka, Zygmunta Olejniczaka, Jana Freja, Henryka Kadzińskiego i Edwarda Gąsiorka. Ze względu na słaby stan zachowania DNA nie udało się potwierdzić ich tożsamości. Badania IPN nadal trwają.

 

Niemiecki obóz dla polskich dzieci w Łodzi

Prewencyjny Obóz Policji Bezpieczeństwa dla Młodzieży Polskiej w Łodzi funkcjonował od 1 grudnia 1942 r. do stycznia 1945 r. Został utworzony na terenie wydzielonym z łódzkiego getta i był zarządzany przez niemiecką policję kryminalną. Obejmował obszar przy ulicach Przemysłowej, Emilii Plater i Górniczej. Podstawowym powodem umieszczania dzieci w obozie była ich polska narodowość oraz jakakolwiek forma sprzeciwu lub "niedostosowania" do zasad narzuconych przez okupanta.

Młodzi więźniowie byli zmuszani do ciężkiej, wielogodzinnej pracy. Chłopcy m.in. prostowali igły tkackie i wyplatali maty z wikliny, a dziewczęta wykonywały m.in. prace krawieckie. Dzieci umierały wskutek głodowych racji żywnościowych, pracy ponad siły, fatalnych warunków sanitarnych i brutalnego traktowania.

Przez obóz przeszło 2-3 tys. polskich dzieci. Z imienia i nazwiska udało się zidentyfikować 77 jego ofiar. Dane ustalono na podstawie zachowanej księgi pochówków z kancelarii cmentarza św. Wojciecha w Łodzi, gdzie grzebano ciała małych więźniów.

 

Narodowy Dzień Polskich Dzieci Wojny

Uroczystości odbywają się 10 września, w Narodowym Dniu Polskich Dzieci Wojny. Święto państwowe zostało ustanowione przez Sejm w lipcu 2023 r.

Jak zapisano w uchwale, ustanowiono je "w hołdzie Polskim Dzieciom Wojny, które mimo traumy, jakiej doświadczyły za przyczyną hekatomby II wojny światowej, zbrodniczych działań okupantów niemieckich i sowieckich, potrafiły dźwigać ze zgliszcz naszą wspólną Ojczyznę oraz w dowód respektu i wdzięczności za ich wysiłek".

Komentarzy: 0
Data publikacji: 10.09.2026 13:24
Źródło: X, pap