Szukaj
Konto

Polak, który walczył z terrorystą w Londynie wydał oświadczenie. To nie on używał kła narwala

03.12.2019 23:13
Polak, który walczył z terrorystą w Londynie wydał oświadczenie. To nie on używał kła narwala
Źródło: pixabay.com
Komentarzy: 0
Pan Łukasz - Polak, o którym stało się głośno na całym świecie po piątkowym ataku nożownika w Londynie, wydał oświadczenie,w którym opisuje tamte dramatyczne wydarzenia. Okrzyknięty bohaterem Polak przyznał też, że to nie on używał do walki z zamachowcem kła narwala.
Oświadczenie pana Łukasza zostało opublikowane przez londyńską policję. Całe oświadczenie można przeczytać TUTAJ


Po południu w piątek, 29 listopada, kiedy miał miejsce niewyobrażalny i tragiczny atak terrorystyczny, pracowałem jak zwykle w Fishmongers Hall.

- opisuje Polak.

W piątek w Fishmongers' Hall odbywała się konferencja Uniwersytetu Cambridge dotycząca rehabilitacji więźniów. To właśnie podczas konferencji rozpoczął się atak 28-letniego Usmana Khana. Nożownik był jej uczestnikiem obok kilkudziesięciu innych osób - studentów i przestępców. Mężczyzna odsiadywał wyrok za przestępstwa związane z terroryzmem i został zwolniony warunkowo w ubiegłym roku.

W ataku zginęły dwie osoby: 23-letnia Saskia Jones i 25-letni Jack Merritt. Oboje byli absolwentami uniwersytetu w Cambridge i uczestniczyli w organizowanym przez tę uczelnię programie reintegracji skazanych Learning Together. Merritt był jego koordynatorem, a Jones jedną z wolontariuszek. Khan próbował zaatakować ludzi na London Bridge, ale został zatrzymany za pomocą kła narwala i gaśnicy. W ujęciu sprawcy pomogli m.in. Polak o imieniu Łukasz i skazany za morderstwo James Ford.

Ja i kilka innych osób próbowaliśmy powstrzymać tego mężczyznę przed atakowaniem ludzi w budynku. Ja użyłem kija, który znalazłem. Ktoś inny trzymał kieł narwala.

- relacjonuje w oświadczeniu pan Łukasz. Jak dodaje, napastnik zranił go, a później opuścił budynek. Kilka osób ruszyło za nim. Ja zatrzymałem się przy słupkach na moście.

Byłem ranny i później trafiłem do szpitala. Jestem wdzięczny, że mogłem już wrócić do domu


- pisze pan Łukasz w oficjalnym oświadczeniu. Podkreśla, że działał instynktownie, a teraz prosi o uszanowanie jego prywatności. Złożył też kondolencje rodzinom ofiar.


/ Źródło: fmf24.pl

pec

Komentarzy: 0
Data publikacji: 03.12.2019 23:13