Szukaj
Konto

Ostatni as w talii Trumpa? Groźba inwazji lądowej w Cieśninie Ormuz

31.03.2026 18:19
Donald Trump
Źródło: PAP | Autor: Yuri Gripas | Licencja: EPA/Yuri Gripas / POOL Dostawca: PAP/EPA | Donald Trump
Komentarzy: 0
Administracja Donalda Trumpa zwiększa obecność wojskową na Bliskim Wschodzie, a amerykańskie media informują o możliwych scenariuszach ograniczonej operacji lądowej przeciwko Iranowi. Celem ma być zwiększenie presji na Teheran w sprawie bezpieczeństwa żeglugi w rejonie Cieśniny Ormuz.
Co musisz wiedzieć:
  • Administracja Donalda Trumpa zwiększa obecność wojskową na Bliskim Wschodzie, rozważając scenariusze ograniczonej operacji lądowej przeciwko Iranowi w celu wywarcia presji i uzyskania ustępstw.
  • Potencjalne cele to strategiczne wyspy i instalacje związane z eksportem ropy oraz kontrolą nad Cieśniną Ormuz – kluczowym szlakiem transportu surowców.
  • Choć pełnoskalowa inwazja nie jest brana pod uwagę, nawet ograniczone działania lądowe niosą ryzyko eskalacji konfliktu i strat po obu stronach.

 

Amerykańska administracja wręcz demonstracyjnie wysyła na Bliski Wschód kolejne tysiące żołnierzy, a w mediach pełno przecieków o planach inwazji lądowej. Oczywiście nikt nie chce podbijać Iranu – do tego potrzeba co najmniej 200 000 wojska – a chodzi tylko o postraszenie Teheranu możliwością zajęcia kluczowych wysp w Zatoce i działań sił specjalnych w Iranie.

W ten sposób Donald Trump chce zwiększyć presję na przeciwnika, żeby zmusić go do odblokowania Cieśniny Ormuz. Sęk w tym, że ten straszak na razie nie działa. Czy więc doczekamy „boots on the ground”?

 

Czy USA są gotowe na operację lądową przeciwko Iranowi

Według amerykańskich mediów plany są już gotowe i leżą na biurku Trumpa. Desant na którąś z ważnych wysp w Zatoce? Zajęcie centrum eksportu irańskiej ropy na Chark? A może działania na wybrzeżu cieśniny, by uniemożliwić Irańczykom ataki na statki przepływające przez Ormuz? Tego wciąż nie wiemy, być może sam Trump tego nie wie – dostosowując plany wojny do rozwoju sytuacji. We wszystkich scenariuszach wyciekających do mediów powtarza się jednak kilka tych samych opcji.

Na celowniku mają być: wyspa Chark, z której idzie 90 proc. eksportu irańskiej ropy; wyspa Larak, z której w zasięgu irańskiego ognia jest najwęższe gardło cieśniny; wyspa Qeshm, z której idzie pozostałe 10 proc. irańskiego eksportu ropy; wreszcie wysepki Abu Musa, Większy Tunb i Mniejszy Tunb, między którymi biegną szlaki z głębi Zatoki do Ormuz (roszczą sobie do nich prawa Zjednoczone Emiraty Arabskie). Bierze się też pod uwagę atak marines i specjalsów na pozycje irańskie na lądzie stałym, z których Teheran może ostrzeliwać Ormuz.

Iran umacnia pozycje

W sumie lista nie jest długa, więc Iran już umacnia już i tak wcześniej dobrze ufortyfikowane pozycje. Teheran zapowiada, że zgotuje amerykańskim żołnierzom piekło, jeśli ośmielą się uderzyć. USA też na pewno biorą to pod uwagą, stąd wzmacniają dominację w powietrzu, a sam potencjalny desant poprzedza naloty, tak potężne, jak nie widziano od początku wojny.

 

Jakie siły USA są gotowe do działania w regionie

Jakimi siłami do przeprowadzenia działań lądowych będzie dysponował Trump? Tutaj wiadomo dość dużo, bo Amerykanie wręcz demonstracyjnie wysyłają w region kolejne tysiące żołnierzy. Około 50 000 wojskowych, na stałe stacjonujących na Bliskim Wschodzie nie liczymy, to głównie logistyka, technicy, personel odpowiadający za utrzymanie i ochronę baz, piloci, obsługa systemów obrony powietrznej.

W ostatnich dniach na Bliski Wschód dotarły tysiące amerykańskich żołnierzy, w tym tych z piechoty morskiej. Kolejne są w drodze. Kilka dni temu w region dotarła pierwsza jednostka ekspedycyjna z okrętem USS Tripoli na czele. To ok. 3500 żołnierzy, w tym 2200 marines. Wyposażeni w samoloty bojowe F-35 Lightning II, haubice M777 kaliber 155 mm, systemy obrony powietrznej oparte na wyrzutniach Stinger, specjalistyczne środki antydronowe, śmigłowce MV-22 Osprey (każdy może przetransportować około 29 żołnierzy piechoty morskiej), śmigłowce transportowe CH-53 Chinook zdolne do transportu ciężkiego sprzętu (np. wyrzutnie HIMARS). Taką samą siłą dysponuje zdążająca na miejsce druga jednostka ekspedycyjna z USS Boxer na czele. Łącznie ok. 5000 marines z pełnym wyposażeniem bojowym.

Koncentracja sił

Na tym nie koniec. Dowództwo elitarnej 82. Dywizji Powietrznodesantowej otrzymało rozkaz rozmieszczenia na Bliskim Wschodzie brygady (kilka tysięcy żołnierzy). To nie tylko doborowe siły szybkiego reagowania, ale też artyleria i czołgi. W każdej chwili można też w kilkanaście godzin przerzucić na front siły specjalne: legendarne „Niebieskie Foki”, oddział „Delta”, a także 75. pułk rangersów. Wraz z marines to około 10 000 doborowych żołnierzy. Może być więcej, bo administracja rozważa wysłanie kolejnych 10 tysięcy żołnierzy sił lądowych z dużą ilością sprzętu pancernego. W sumie może to być więc ok. 20 000 marines, spadochroniarzy i specjalsów. Wystarczająco dużo, by zająć wspomniane wcześniej wyspy i uderzyć w kluczowe punkty na wybrzeżu Iranu.

 

Czy presja militarna zmusi Iran do ustępstw

Wydaje się jednak, że Trump chciałby tego uniknąć. Po pierwsze, straty byłyby nieuniknione. Straty dużo większe, niż dotychczasowe (kilkunastu zabitych, kilkuset rannych, głównie lekko). I to bez gwarancji sukcesu. Biorąc pod uwagę polityczną cenę, jaką prezydent już płaci (a może zapłacić jeszcze więcej, zwłaszcza że za nieco ponad pół roku wybory, tzw. midterm), ryzyko jest ogromne. Pozostaje liczyć na to, że Teheran jednak się ugnie w obawie przed działaniami lądowymi. To jednak na ten moment jest mało prawdopodobne. Być może więc Trump będzie zmuszony zająć jakieś wyspy, by następnie ogłosić zwycięstwo i próbować wycofać się z konfliktu. Tylko czy to wystarczy do odblokowania Ormuz z poważnych strat własnych?

[Lead, sekcja "Co musisz wiedzieć", "Co to oznacza dla Polski", a także niektóre śródtytuły od Redakcji]

 

Co to oznacza dla Polski:

  • Ewentualna eskalacja konfliktu wokół Cieśniny Ormuz może przełożyć się na wzrost cen ropy naftowej, a w konsekwencji także wyższe ceny paliw w Polsce, ponieważ region ten odpowiada za znaczną część światowego transportu surowców energetycznych.
  • Nawet ograniczona operacja wojskowa USA może wywołać niepewność na rynkach, co oznacza większą zmienność cen benzyny i diesla, odczuwalną bezpośrednio przez kierowców i gospodarkę.
  • Dla Polski oznacza to również konieczność zwiększenia uwagi na bezpieczeństwo energetyczne i ograniczenia wpływu napięć geopolitycznych na krajowy rynek paliw.

 

Najczęściej zadawane pytania (FAQ)

  1. Czy USA naprawdę planują inwazję lądową na Iran? Obecnie rozważane są ograniczone scenariusze działań lądowych, ale pełnoskalowa inwazja nie jest uznawana za realną opcję.
  2. Dlaczego Cieśnina Ormuz jest tak ważna? To jeden z najważniejszych szlaków transportu ropy naftowej na świecie – jego zablokowanie wpływa na globalne ceny energii.
  3. Jakie siły wojskowe USA są zaangażowane w regionie? Stany Zjednoczone zwiększają obecność wojskową, wysyłając m.in. piechotę morską, jednostki powietrznodesantowe i siły specjalne.
  4. Czy konflikt może się rozszerzyć na większą skalę? Istnieje takie ryzyko, zwłaszcza jeśli dojdzie do bezpośrednich starć lub ataków na infrastrukturę energetyczną.
  5. Jak sytuacja wpłynie na ceny paliw? Napięcia w regionie mogą prowadzić do wzrostu cen ropy, co bezpośrednio przekłada się na wyższe ceny paliw dla konsumentów.
Komentarzy: 0
Data publikacji: 31.03.2026 18:19
Źródło: Tysol.pl