Szukaj
Konto

Opieka medyczna w areszcie? Była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości nie ma złudzeń

06.11.2025 09:47
Urszula Dubejko
Źródło: fot. YouTube / Magazyn Anity Gargas
Komentarzy: 0
– Mała kratka aż kusiła, żeby przeciągnąć sweter czy piżamę i coś sobie zrobić… To były takie skrajne sytuacje i moje prawo do obrony zostało zgruzowane – wspomina w rozmowie z Telewizją wPolsce24 pani Urszula Dubejko.
Co musisz wiedzieć
  • Urszula Dubejko relacjonuje upokarzające praktyki i "graniczne sytuacje" w areszcie.
  • Twierdzi, że w areszcie na zwykłego lekarza czekała tygodniami.
  • Utrzymuje, że nie może publicznie się bronić przez trwające postępowanie i "niespójności".
  • Wątpi, by Zbigniew Ziobro w areszcie otrzymał należytą opiekę.

 

Kim jest i co mówi Urszula Dubejko

Przypomnijmy - w październiku 2025 r. była pracowniczka ministerstwa sprawiedliwości pani Urszula Dubejko opuściła areszt śledczy w Warszawie-Grochowie przy ul. Chłopickiego po 213 dniach od zatrzymania.

Kobieta przebywała w areszcie wydobywczym pod zarzutem nieprawidłowości przy wypłacie ponad 66 mln zł z Funduszu Sprawiedliwości fundacji Profeto, której prezesem jest ks. Michał Olszewski. Zarzuty te obejmują m.in. działanie w porozumieniu z urzędnikami decydującymi o przyznaniu środków oraz nowe zarzuty "prania pieniędzy" i uczestnictwa w zorganizowanej grupie przestępczej

Była urzędniczka Ministerstwa Sprawiedliwości podkreśla, że z powodu toczącego się postępowania "ma związane ręce" i nie może odnieść się do ustaleń. Zaznacza jednak, że "tych niespójności jest bardzo dużo" i że codziennie odczuwa konsekwencje nagonki i hejtu dotykające także jej bliskich. Jej zdaniem publiczne zarzuty publikowane na stronach prokuratury i resortu sprawiedliwości nie mogą być przez nią na bieżąco komentowane, co odbiera jej możliwość obrony dobrego imienia.

Wstrząsająca relacja z aresztu

Dubejko opisuje w rozmowie z Telewizją wPolsce24, że w areszcie doświadczała stłamszenia i upokorzeń: zakładania kajdanek na nogi, rozbierania się oraz załatwiania potrzeb fizjologicznych w obecności funkcjonariuszy - mężczyzn.

Najtrudniejszy był tzw. dołek - jak mówi - spędziła tam 72 godziny, choć formalnie powinno to być maksymalnie 48 godzin. Dodaje, że prawo do obrony zostało w tym czasie "zgruzowane" - z adwokatem widziała się pół godziny i to w obecności funkcjonariuszki ABW.

- Mała kratka aż kusiła, żeby przeciągnąć sweter czy piżamę i coś sobie zrobić… To były takie skrajne sytuacje i moje prawo do obrony zostało zgruzowane. (...) Gdybym miała szansę wtedy zapoznać się z tymi aktami, adwokaci nie mieli szansy, w przeciwieństwie do reżimowych telewizji, które publikowały części tych akt. Nie wiem, w jaki sposób i skąd dostały. To można sobie dopowiedzieć, ja nie będę oskarżać (…). Siedziałam parę miesięcy za zarzut, który został potem zgruzowany, który nie miał sensu - powiedziała pani Urszula.

Pani Urszula o dostępie do lekarza

Dubejko mówi, że na wizytę u zwykłego lekarza czekała tygodniami. Opisuje sytuację z zapaleniem okostnej: stomatolog za dwa tygodnie, a wcześniej internista po trzech dniach podał antybiotyk bez badania. W ocenie Dubejko "słabo widzi" zapewnienie opieki na odpowiednim poziomie dla osoby bardzo chorej.

Zapytana, czy Zbigniew Ziobro - jako ciężko chory - otrzymałby należytą pomoc, odpowiedziała krótko: - Mało prawdopodobne.

Apel do Tomasza Mraza

Odnosząc się do sprawy Funduszu Sprawiedliwości i roli Tomasza Mraza, Dubejko zaapelowała: - Tomku, postępuj przyzwoicie. Uważa, że Mraz zawiódł zaufanie oraz sprzeniewierzył się wartościom, które wspólnie deklarowali. Dodaje, że stara się mu wybaczyć "po chrześcijańsku", choć "po ludzku" jest to dla niej trudne.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 06.11.2025 09:47
Źródło: wPolsce24