"Niestety, mama wygrała we mnie z posłanką." Emilewicz przeprasza

Przypomnijmy, że stacja TVN24 ujawniła, że synowie Jadwigi Emilewicz zostali przyłapani w miejscowości Suche niedaleko Poronina, jak jeździli na nartach wraz z profesjonalnymi narciarzami, mimo że nie posiadali ważnej licencji sportowej.
Popełniłam błąd i bardzo za to przepraszam. Politykom wolno mniej, zwłaszcza w tak trudnej sytuacji jak pandemia. Nie powinnam była jechać. Z pokorą przyjmuję krytykę internautów, mediów, klubowych kolegów i opozycji. To, co się wydarzyło, nie powinno mieć miejsca
- powiedziała polityk w rozmowie z interia.pl.
Dzisiaj bym z nimi nie wyjechała. Zdaję sobie sprawę z tego, że reakcja ludzi, którzy byli zamknięci w domach, była w pełni uzasadniona. To, że mój wyjazd z dziećmi, ich trening, był zgodny z przepisami prawa, a ja sama - co chyba umknęło uwadze mediów - nie jeździłam na nartach, nie zmienia faktu, że to wszystko było - najdelikatniej mówiąc - niestosowne
- dodała poseł odpowiadając na kolejne pytanie.
Emilewicz nie wie dlaczego jej nazwisko znalazło się na liście korzystających ze stoku. Jak zapewnia, tamtego dnia nie jeździła na nartach.
Korupcja w ukraińskim parlamencie. Działania służb NABU blokowane przez ochronę państwa
Afera SKOK Wołomin. 14 lat więzienia za "wypranie" setek milionów złotych
Skwieciński: Afera w NIK to tylko wierzchołek wielkiego problemu

Rokita o "aferze" wokół córki Tuska: "Jak dzwonisz do szefa mafii, to nie dziw się, że cię podsłuchują"



