Nie żyje rosyjski pilot, który uciekł na Ukrainę. „Zamordowany i przejechany samochodem”

O Kuzminowie zrobiło się głośno w 2022 r., kiedy, działając w porozumieniu ze służbami ukraińskimi, uciekł na Ukrainę helikopterem Mi-8. Rosjanin był kapitanem w rosyjskim 319. Samodzielnym Pułku Śmigłowców.
Według mediów Maksim Kuzminow "został zamordowany 12 strzałami z broni palnej, a następnie przejechany przez samochód". Do zdarzenia miało dojść w gminie Villajoyosa w hiszpańskim Alicante.
Informację przekazał także "Kanałowi 24" Andrij Jusow, przedstawiciel ukraińskiego wywiadu. - Możemy potwierdzić fakt jego śmierci - powiedział.
Hiszpański portal Tercera zwraca uwagę, że Kuzminow miał być głośnym lokatorem, na którego skarżyli się sąsiedzi. Jeden z pracowników żandarmerii wojskowej, który chce pozostać anonimowy, twierdzi, że Rosjanin miał mieć problemy z alkoholem i narkotykami.
CZYTAJ TAKŻE: Prof. Zdzisław Krasnodębski: Tusk nie ukrywa, że wszystkie instytucje "skażone" PiS-em należy zbudować na nowo po swojemu
Kuzminow mówił o "ludobójstwie"
Maksim Kuzminow tuż po ucieczce z rosyjskiej armii mówił, że nie chce brać udziału w popełnianiu zbrodni wojennych. Jego zdaniem to, co robi Rosja na Ukrainie, to "ludobójstwo".
- Skontaktowałem się z przedstawicielami wywiadu Ukrainy, wyjaśniłem swoją sytuację. Zaoferowano mi gwarancje bezpieczeństwa, nowe dokumenty, rekompensatę pieniężną, nagrodę. (…) Omówiliśmy szczegóły i zaczęliśmy bezpośrednio planować mój lot - mówił po ucieczce Rosjanin.
CZYTAJ TAKŻE: Niemcy ciągną w dół gospodarkę Francji
Piotr Skwieciński: To nie ideologia, lecz interesy decydują, czy Zachód nam pomoże




