Nie żyje gwiazda programu „Taniec z gwiazdami”. Te słowa łamią serce

Robin Windsor od dziecka pasjonował się tańcem. W wieku 30 lat dołączył do telewizyjnego show „Strictly Come Dancing”, czyli pierwowzoru formatu „Dancing with the Stars” i zyskał ogromną popularność. Brał również udział w spektaklu „Come What May”.
Czytaj także:
- Alarm na Mazowszu: Zaczyna brakować wody, pilny komunikat dla mieszkańców
- Żona poszukiwanego adwokata Pawła Kozaneckiego przerywa milczenie
- Pożar przy torach paraliżuje ruch pociągów. Ważny komunikat dla pasażerów
Z ciężkim sercem ogłaszamy tragiczną śmierć naszego ukochanego przyjaciela, Robina Windsora. Obecność Robina w „Come What May” była czymś więcej niż tylko występem. To było ucieleśnienie pasji, wdzięku i czystego talentu. Jego niezwykła umiejętność wyrażania emocji poprzez ruch zawsze urzekała publiczność, zapierając dech w piersiach przy każdym występie. Oprócz wyjątkowego tańca tętniący życiem duch Robina zawsze rozświetlał pomieszczenie, wypełniając próby i występy ogromną energią. Jego śmiech był zaraźliwy, a życzliwość bezgraniczna
– oświadczyli dwa lata temu bliscy tancerza.
Te słowa łamią serce
Dwa lata bez Robina. Dziś nadal nie jest łatwo, dla mnie, dla jego rodziny, przyjaciół i wszystkich, którzy go kochali. Wspominam o nim, ponieważ zasługuje na to, by być zapamiętany w pełni
– napisał na Instagramie jego przyjaciel David Laundra.
Kocham cię i tęsknię za tobą, stary
– dodał w dalszej części wpisu.
Komentarze
Odchodzą! Rewolucja w Polsacie

Poruszające świadectwo Magdaleny Tarnowskiej. Tak zaczęła się jej relacja z Bogiem
„Jak można było wypuścić taki jad i hejt”. Burza po emisji popularnego programu TVN
Szczere wyznanie Iwony Pavlović ws. Edwarda Miszczaka
KPRM: podpisano umowę dotyczącą programu SAFE









