Nie ufajmy zanadto byłym

Divorce... i co dalej?
Rozejście się politycznych, czy też partyjnych dróg Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego jest jednym z tematów, którymi żyją media w ostatnich dniach. Dla mediów w sezonie ogórkowym taka potężna kłótnia w największej do niedawna partii opozycyjnej to prawdziwy dar niebios. Wreszcie coś się dzieje, dramat partyjny zapowiadany od miesięcy, na który wyprzedane zostały wszystkie bilety, wreszcie ma swoją premierę. Jest o czym pisać, jest czym się dzielić z odbiorcami treści medialnych, można się powoływać na wiedzę insajderską i opowiadać o tym, jak „żrą” się niedawni sojusznicy polityczni, można snuć przypuszczenia, można wreszcie ograniczyć się do podawania samych faktów i komentowania tego co widać, bo zwaśnieni politycy sami dostarczają w publicznych wypowiedziach paliwa medialnego. Rozłam w partii Jarosława Kaczyńskiego jest również darem z nieba dla Koalicji Trzynastego Grudnia, tej gromady niekompetentnych jegomościów (i jegomościń!), którzy od trzech lat bez mała popisują się swoją nieudolnością a dodatkowo od pewnego czasu zaczynają wypływać sprawy związane z ich nieuczciwością. Afera goni aferę, nawet potężna osłona medialna ze strony redakcji przychylnych dla rządu nie dała by rady wszystkiego przykryć. Na szczęście dla Koalicji w porę przychodzi z pomocą opozycja dostarczając co krok skutecznych zasłon dymnych, które odwracają uwagę opinii publicznej od niekompetencji rządu. W tym układzie rozwód polityczny w PiS stanowi potężne koło ratunkowe rzucone rządowi.
Dzieci tracą najwięcej
W tym wszystkim nie potrafią się odnaleźć zwykli wyborcy Prawa i Sprawiedliwości, ludzie którzy przez lata głosowali na swoją partię, ludzie uważający Jarosława Kaczyńskiego za przywódcę pracującego dla dobra Polski. Znakomita większość z nich doskonale jeszcze pamięta słowa pana prezesa, zachwalające Mateusza Morawieckiego jako najlepszego premiera po 1989 roku. Teraz nie potrafią zrozumieć co się stało, jak to możliwe, że najlepszy premier stał się niebezpiecznym szkodnikiem, dlaczego ludzie grający przez lata do jednej bramki obrzucają się najgorszymi oskarżeniami, wywlekają jakieś sprawy które powinny zostać wyjaśnione prywatnie. Ta konsternacja, potężne zdezorientowanie w elektoracie jest doskonale widoczna i przekłada się na dane sondażowe. Rozejście się politycznych dróg Jarosława Kaczyńskiego i Mateusza Morawieckiego nie dało premii politycznej. Znaczna część elektoratu PiSu została do tego stopnia zdezorientowana i zniechęcona, że nie deklaruje już chęci głosowania, ani na nową partie dawnego premiera ani na sam, okrojony PiS. Sytuacja polityczna w kraju jest natomiast inna niż w czasach, gdy wychodzili z partii ludzie związani ze Zbigniewem Ziobro czy twórcy PJN. Wtedy na prawej stronie sceny politycznej nie istniała dla PiS żadna realna alternatywa polityczna. Większość rozłamowców albo wracała po jakimś czasie do Jarosława albo rozpływała się w niebycie politycznym. Dzisiaj już tak nie jest, wyborca prawicowy czy szerzej – patriotyczny ma do wyboru już cztery ugrupowania odwołujące się na różne sposoby do patriotyzmu i tradycji. Odejście Mateusza Morawieckiego wraz z pokaźną grupą polityków to zamknięcie, nieodwołalne, pewnego rozdziału w naszej historii politycznej. A rozwód nie popłaca...
Nie bez powodu używa się w stosunku do wyjścia z PiS Mateusza Morawieckiego wraz ze zwolennikami określenia rozwód. Jest ono trafione i zwraca uwagę na pewne stałe mechanizmy, jakie towarzyszą ludziom w ich wzajemnych relacjach. Rozwód w życiu dorosłych ludzi jest ogromnym dramatem, porównywalnym podobno tylko ze śmiercią najbliższej, ukochanej osoby. Ja na szczęście nigdy nie doświadczyłem tego w swoim własnym życiu ale wystarczająco dużo napatrzyłem się na rozwody znajomych a raz nawet występowałem jako świadek. Dramat...
Nie ufać zanadto opowieściom rozwodników
Rozwód uwalnia straszne pokłady negatywnych emocji, ludzie tak jak kiedyś się kochali, tak teraz obrzucają się najgorszymi słowami. Opowiadają najgorsze rzeczy o swoich byłych już współmałżonkach. W tym wszystkim najbardziej przerażone, najbardziej bezradne, są dzieci, patrzące jak mamusia z tatusiem obrażają się publicznie. Warto pamiętać, że ludzie w stanie silnych, nagromadzonych nieraz latami emocji, są skłonni mówić i robić rzeczy, których nie zrobili by w innych okolicznościach. Politycy są z takiej samej gliny ulepieni jak i my, tak samo podlegają emocjom, tak samo odreagowują różne trudne sytuacje. Z tej przyczyny obserwujemy teraz w mediach festiwal wzajemnego oskarżania się. Bardzo podobne zjawiska można obserwować, gdy byli małżonkowie oskarżają się publicznie o różne niecne czyny, gdy byli członkowie sekt składają świadectwa, jak to im było źle oraz gdy byli księża opisują, jaki Kościół jest zakłamany. Czy to znaczy, że oni wszyscy kłamią i nie należy im ufać? Oczywiście nie, jednak nagromadzone negatywne emocje powodują skrajny nieraz brak obiektywizmu. Dlatego należy traktować z dużą rezerwa wszelkie wypowiedzi byłych żon i mężów, byłych członków sekt, byłych księży oraz polityków, których drogi partyjne się rozeszły.
Komentarze
PiS chce zablokować obowiązkową edukację zdrowotną. Wniosek trafił do TK

Jarosław Kaczyński wraca do sprawy reparacji. „To kwestia naszego honoru”

Morawiecki daleko za czołówką. Polacy wskazali lidera prawicy

Rozłam w PiS. Ważne oświadczenie Jarosława Kaczyńskiego

Kurski ostro zaatakował Morawieckiego. Jest decyzja władz PiS

