Szukaj
Konto

Nawet 12 tys. ofiar protestów w Iranie? Szokujące doniesienia

13.01.2026 13:26
Wielka Brytania, wiec poparcia dla trwającego ruchu protestacyjnego w Iranie
Źródło: PAP/EPA/NEIL HALL
Komentarzy: 0
Według medialnych doniesień co najmniej 12 tys. osób mogło ponieść śmierć w protestach, które od 28 grudnia trwają w Iranie. 
Co musisz wiedzieć
  • Mający siedzibę w Wielkiej Brytanii emigracyjny portal informacyjny Iran International informuje, że w trwających od 28 grudnia protestach w Iranie mogło zginąć nawet 12 tys. osób, głównie w ciągu dwóch nocy 8 i 9 stycznia.
  • Ofiary miały zostać zabite przez siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i formację Basidż, na bezpośredni rozkaz Ali Chameneiego.
  • Władze przejmują anteny satelitarne i nagrania z prywatnych kamer, blokują internet naziemny i próbują konfiskować terminale Starlink.
  • Władze Iranu obawiają się możliwej interwencji USA.

 

Szokujące doniesienia z Iranu

Emigracyjny, opozycyjny portal Iran International ocenił we wtorek, opierając się na źródłach "bliskich Radzie Bezpieczeństwa Narodowego, kancelarii prezydenta, Korpusie Strażników Rewolucji Islamskiej" oraz świadkach i personelu szpitalnym, że śmierć na skutek krwawego tłumienia protestów mogło ponieść nawet 12 tys. Irańczyków. Większość z nich zginęła w ciągu dwóch kolejnych nocy, z czwartku na piątek, 8 i 9 stycznia.

Z otrzymanych informacji wynika, że ofiary zostały zabite głównie przez siły Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej i Basidż

- podał portal, dodając, że były to celowe akcje, a nie wynik "sporadycznych" i "nieplanowanych" starć.

Zabójstwa zostały dokonane na bezpośredni rozkaz Alego Chameneia, za wyraźną wiedzą i zgodą szefów wszystkich władz, a także na podstawie rozkazu użycia ostrej amunicji wydanego przez Najwyższą Radę Bezpieczeństwa Narodowego

- poinformowano.

Władze przejmują anteny satelitarne i nagrania z kamer monitoringu

Serwis przekazuje także, iż irańskie władze zaczęły akcję przejmowania w Teheranie anten satelitarnych i nagrań z prywatnych kamer monitoringu, dzięki którym mogą identyfikować uczestników trwających od końca grudnia antyrządowych protestów.

Od 8 stycznia na polecenie rządu w kraju zablokowany jest dostęp do internetu naziemnego. Rząd usiłuje wyszukać i skonfiskować terminale Starlink, umożliwiające omijanie państwowej blokady poprzez dostęp do internetu satelitarnego. Tego typu urządzenia są w Iranie nielegalne. Przemyca się je z Iraku lub drogą morską z Dubaju. Terminale Starlink przekazywały wcześniej do Iranu organizacje pozarządowe, sprowadzali je także komercyjni pośrednicy - podał dziennik "Wall Street Journal".

Agencja AP poinformowała, że we wtorek międzynarodowe połączenia telefoniczne zostały przynajmniej czasowo i częściowo odblokowane.

Możliwa interwencja USA

Izraelskie media przekazały, że armia jest w stanie gotowości do reakcji na "niespodziewane scenariusze". Władze irańskie sądzą, że prezydent USA Donald Trump spełni groźbę zaatakowania Iranu w obronie protestujących - przekazał w poniedziałek publiczny nadawca Kan. Według gazety "Times of Israel" izraelska armia sądzi, że może to doprowadzić do kolejnej wojny między Izraelem a Iranem. Sam Donald Trump wymieniał Iran wśród państw, w których USA mogą przeprowadzić kolejną zbrojną interwencję po operacji wojskowej w Wenezueli z początku stycznia.

Fala protestów w Iranie

Katalizatorem obecnej fali protestów stała się zapaść kursu krajowej waluty i jednoczesny wzrost inflacji. W ubiegłym roku irański rial stracił prawie połowę wartości w stosunku do dolara (1 dolar kosztował ponad 1,4 mln riali), a według oficjalnych danych inflacja w grudniu przekroczyła 42 proc. Dodatkowo Iran przeżywa kryzys wodny tak poważny, że władze ponownie zaczęły wspominać o konieczności przeniesienia stolicy na tereny bardziej zasobne w wodę. Kraj cierpi też na niedobór energii.

Rozpoczęty 28 grudnia strajk teherańskich kupców przeciw problemom gospodarczym rozlał się poza stołeczny Wielki Bazar, a protesty nabrały charakteru politycznego, podważając legitymację władz Republiki Islamskiej do sprawowania rządów. Protestujący palili wizerunki ajatollaha Alego Chameneia i skandowali "śmierć dyktatorowi". Do protestów doszło w ponad 200 miejscach we wszystkich 31 prowincjach kraju.

Komentarzy: 0
Data publikacji: 13.01.2026 13:26
Źródło: Onet.pl / PAP / x.com