Miłoszewski atakuje PiS i religię w szkołach. Celne pytanie widza, pisarz się tłumaczył

Pisarz jest jednym z gości organizowanego przez Rafała Trzaskowskiego Campusu Polska. Dzisiaj Miłoszewski prowadził debatę pt. "O przeszłości dla przyszłości", w trakcie której pisarz stwierdził, że rządy PiS-u są efektem tego, że w szkołach obecne są lekcje religii.
Teza pisarza i wątpliwości jednego z widzów
- Polityka historyczna w szkołach, co w ogóle mnie przeraża, ta taka straszna, cyniczna wiadomość, że oni wiedzą, gdzie się toczy walka o przyszłość Polski, że w ogóle gdzieś ta manipulacja na poziomie szkół podstawowych, katolizowanie, znacjonalizowanie pamięci. Teraz oczywiście cały PiS w ogóle jest bezpośrednim efektem religii w szkołach - mówił Miłoszewski.
Kiedy przyszedł czas na pytania z widowni, jeden z uczestników spotkania podważył sensowność tezy stawianej przez Miłoszewskiego.
- Padła taka teza, jakoby rządy PiS-u były efektem religii w szkołach. Chciałem zauważyć, że religię w szkołach wprowadzono ok. 30 lat temu i najstarsi spośród tych, którzy tę religię mieli, mają obecnie po 40-50 lat, a jednak trzon elektoratu PiS-u to są osoby powyżej tego wieku. Zatem skąd się pojawia ta teza? Nie rozumiem tego - pytał młody mężczyzna.
- W sumie to nie teza, ja to mogę zaraz wytłumaczyć - tłumaczył się pisarz.
- Pewna tendencja do zaakceptowania bardzo ciasnej, nacjonalistycznej, homogenicznej etnicznie, histerycznie powiązanej z katolicyzmem wizji Polski jest możliwa moim zdaniem tylko dlatego, że od 30 lat w szkołach jako jedna z lekcji jest nauczana jedna z religii. Uważam, że bez tego podglebia nie byłaby możliwa - mówił Miłoszewski.
Nowacka zapowiada „rzeczy prawdziwe, a nie udawane”. Będzie edukacja z wojskiem
Agnieszka Pawlik - Regulska: Od tego, jak zostaną wykształcone dzieci, zależy, czy Polska przetrwa
Prezes Młodzieży Wszechpolskiej: Do polskich szkół wnoszony jest obecnie syf i chłam

Nowacka: Rząd nie sfinansuje dodatkowych lekcji religii



